Jednodniowa reakcja giełdy na deficyt

W piątek rynki finansowe wróciły do poziomu z połowy tygodnia, po znacznym wahnięciu spowodowanym reakcją na dane NBP o czerwcowym deficycie na rachunku bieżącym.

Tego dnia złoty wzmocnił się na otwarciu o 2,5 grosza w stosunku do dolara, a WIG20 obniżył się symbolicznie o 0,1% do 1931,4 punkta, po czym w trakcie notowań ciągłych poszedł w górę o 0,6%, do 1942,4 pkt.Wysokość deficytu sięgająca 870 mln USD, rozczarowała rynek, ponieważ spodziewano się ok. 700 mln USD i w efekcie w czwartek złoty stracił 4,15 gr. dochodząc do 4,44 zł za 1 USD, a na warszawskiej giełdzie w trakcie notowań ciągłych WIG20 obniżył się o 1,26% do 1909,6 punkta.Nie jest wykluczone, że spokojniejszą reakcję giełdy papierów wartościowych na piątkowym fixingu można było wytłumaczyć w pewnym stopniu dobrym zamknięciem czwartkowego Nasdaq (+ 2,8%), ale wzrost notowań walorów w systemie notowań ciągłych może z kolei sugerować rodzącą się zmianę w podejściu inwestorów do rynku.Zdaniem większości analityków, czerwcowy deficyt nie powinien mieć negatywnego wpływu na giełdę i rynki finansowe, bowiem utrzymana została tendencja wzrostowa w eksporcie. ? Eksport staje się ważnym czynnikiem, podtrzymującym koniunkturę gospodarczą ? powiedział PARKIETOWI Mateusz Szczurek z ING Barings. ? Dane te pokazują utrwalającą się tendencję wzrostu eksportu. Spowodowane jest to dobrą koniunkturą w UE i Rosji. ? twierdzi dr Bogusław Grabowski z RPP.Niektóre spółki, jak Swarzędz, odnotowały w I półroczu 2000 r. przychody ze sprzedaży na rynkach wschodnich na poziomie całego 1999 r. Największe jednak korzyści powinni odnieść potentaci eksportowi, tacy jak KGHM, a także spółki specjalizujące się w eksporcie, jak Krosno czy Irena. Wszyscy podkreślają, że utrwalenie korzystnych tendencji będzie zależeć od kursu złotego wobec euro i dolara.W komentarzach rzadko podkreśla się fakt, iż po raz pierwszy od 13 miesięcy deficyt obrotów bieżących, liczony w skali rocznej, wykazał spadek. ? Dzięki temu premia za ryzyko zmniejsza się i to powinno zachęcać inwestorów do większej aktywności na giełdzie ? powiedział M. Szczurek. Nieco ostrożniej ocenia wpływ ostatnio opublikowanych danych makroekonomicznych na zachowanie inwestorów Benita Mikołajewicz z ING Barings. Uważa ona, że przysłowiowym języczkiem u wagi może być inflacja. Taki scenariusz wyklucza raczej Witold Chuść z CDM Pekao SA. ? Na dłuższą metę inflacja będzie się obniżała i rynek będzie zakładał, że nie dojdzie do podwyżki stóp procentowych ? powiedział PARKIETOWI W. Chuść. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że o ostatnich wzrostach cen przesądzały czynniki niezależne od RPP, a podaż pieniądza i wielkość akcji kredytowej, na co wskazują wyniki ostatnich miesięcy, znajdują się pod kontrolą Rady. Zdaniem W. Chuścia, wobec tego, że przyszłoroczne perspektywy, dotyczące zarówno inflacji, jak i rachunku bieżącego, są znacznie bardziej optymistyczne, w najbliższym czasie może dojść do przełamania słabszej koniunktury giełdowej, bowiem relatywnie wzrośnie atrakcyjność inwestowania w akcje na dłuższą metę.

Z.M.