Pomysły PiS od miesięcy wywierają wpływ na kursy akcji polskich banków. Bagatelizowane wcześniej propozycje nabierają także znaczenia w rekomendacjach analityków.
Zmiana modeli wyceny
Już trzy instytucje uwzględniły je w swoich nowych raportach. Nie dziwi zatem, że perspektywy wzrostu kursów banków o 15–30 proc. (takie rekomendacje pojawiały się w 2014 i na początku 2015 r.) zostały szybko zastąpione zaleceniami „sprzedaj" lub „neutralnie". W ostatnich dniach rekomendacje zrewidował w dół HSBC, DM BOŚ oraz DM PKO BP. – Projekt ustawy autorstwa PiS z 2011 r. zakłada opodatkowanie sektora bankowego w wysokości 0,39 proc. łącznych aktywów, co obniżyłoby zyski sektora o jedną trzecią. Ryzyko wprowadzenia podatku bankowego jest realne i uwzględniamy to w naszych prognozach. Biorąc jednak pod uwagę, że proponowana skala mogłaby negatywnie wpłynąć na rozwój akcji kredytowej, w scenariuszu bazowym przyjmujemy stawkę 0,2 proc. aktywów, począwszy od 2017 r. – wyjaśnia Jaromir Szortyka, analityk DM PKO BP. Podkreśla, że realizacja innej propozycji PiS – przewalutowania kredytów frankowych po kursie z dnia ich zaciągnięcia – spowodowałaby w sektorze bankowym aż 59 mld zł strat (zysk roczny sektora powinien w tym roku wynieść około 14 mld zł).
Według naszych informacji co najmniej dwie instytucje, które wydadzą rekomendacje w najbliższych tygodniach, również spróbują wycenić ryzyko związane z propozycjami PiS. – W wycenie uwzględnię najwyższą proponowaną stawkę podatku, czyli 0,39 proc. łącznych aktywów, oraz propozycję KNF dotyczącą przewalutowania – mówi nam jeden z analityków. – Wezmę pod uwagę najwyższą stawkę podatku i przewalutowanie, ale według propozycji Platformy Obywatelskiej – dodaje kolejny.
Następny przyznaje zaś, że na razie przy ustalaniu ceny docelowej powstrzyma się od uwzględniania tych dwóch propozycji. Zamierza on jednak przedstawić rynkowi konsekwencje wejścia w życie proponowanych rozwiązań.
– To gra zero-jedynkowa. Jeśli rozwiązania wejdą w życie, akcje wszystkich banków będą miały zalecenie „sprzedaj", jeśli nie – „kupuj" – dodaje kolejny.