Zapytaliśmy o to sprzedawców funduszy oraz samych zarządzających.
Nie ma ucieczki od funduszy
– W funduszach inwestycyjnych nie widzimy teraz tzw. gorącego pieniądza – mówi Roland Paszkiewicz, szef działu analiz CDM Pekao – instytucji będącej kluczowym dystrybutorem Pioneera – jednego z największych TFI w Polsce. – Tak naprawdę uczestnicy funduszy przez cały ubiegły rok przygotowywali się na ten scenariusz, widać to po strukturze napływów. Przez większość 2015 r. z portfeli akcji polskich wycofywano pieniądze – dodaje Paszkiewicz.
Rzeczywiście z funduszy akcji polskich wycofano w ub.r. o ponad 260 mln zł więcej, niż do nich wpłacono. Jednocześnie cały rok dla TFI był raczej udany – fundusze dla inwestorów detalicznych pozyskały w sumie ponad 7 mld zł netto. Duża część tej kwoty trafiła do portfeli inwestujących za granicą. Na razie nic nie zapowiada zmian preferencji klientów TFI, o czym może świadczyć wtorkowy komunikat Pioneera na temat uruchomienia kolejnego funduszu aktywów zagranicznych – Pioneer Strategii Globalnej – konserwatywny.
Paszkiewicz wspomina, że choć wśród inwestorów funduszowych nie ma gwałtownych ruchów, wśród tych giełdowych zdarza się, że doświadczeni, wieloletni gracze właśnie w tych dniach „rzucają ręcznikiem o matę". – Nastroje osób inwestujących w akcje na GPW są pod psem. Osobiście traktowałbym to jednak jako wskaźnik kontrariański – przekonuje.
Inni przedstawiciele branży również przekonują, że paniki wśród uczestników funduszy nie ma. – Nie obserwujemy istotnych odpływów z funduszy – podaje Renata Wanat-Szelenbaum, członek zarządu Ipopema TFI. – Choć nie można powiedzieć, że nic się nie dzieje. Jesteśmy w stałym kontakcie z klientami i widzimy, że wielu z nich odkłada teraz decyzje o zainwestowaniu z fundusze rynku kapitałowego. Zamiast tego wybierają alternatywne fundusze lub nieruchomości – coraz popularniejsze wśród zamożnych osób, które stać na taką inwestycję bez zaciągania kredytu – dodaje, zapewniając, że nie ma mowy o ucieczce od funduszy inwestycyjnych. – Widzimy konwersje z funduszy akcji do funduszy bezpiecznych i rosnące zainteresowanie naszą strategią typu short, pozwalającą zarabiać na giełdowych spadkach – podkreśla Wanat-Szelenbaum.