Reklama

Polski rynek wciąż nieco zacofany

Mirosław Bajda, z prezesem agencji ratingowej EuroRating rozmawia Maciej Rudke
Mirosław Bajda, prezes agencji ratingowej EuroRating

Mirosław Bajda, prezes agencji ratingowej EuroRating

Foto: Archiwum

Ostatnio na polskim rynku sporo było publicznych ofert obligacji podporządkowanych banków, kierowanych do inwestorów indywidualnych, które cieszyły się ogromnym powodzeniem. Pojawiają się jednak opinie, że nie jest to instrument dla masowego inwestora. Zgadza się pan z tą tezą?

Generalnie nie widzę przeszkód, aby obligacje podporządkowane banków były oferowane inwestorom indywidualnym, bo może to być ciekawy instrument zarówno dla emitentów, jak i dla inwestorów. Problem polega jednak na tym, że bardzo wiele osób nie orientuje się w różnicach w poziomie ryzyka, którym charakteryzują się różne instrumenty finansowe oferowane przez banki. W efekcie mogą oni traktować na równi ulokowanie środków na depozycie bankowym, zakup zwykłych obligacji, a także zakup obligacji podporządkowanych. Tymczasem już zwykłe obligacje są dla drobnego inwestora bardziej ryzykowne niż depozyt, ponieważ środki zainwestowane w obligacje nie podlegają ochronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. W przypadku obligacji podporządkowanych ryzyko jest jeszcze wyższe, bowiem w razie wystąpienia upadłości banku posiadacze tego typu obligacji stoją na ostatnim miejscu w kolejce wierzycieli i można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że w takiej sytuacji nie odzyskaliby nic lub prawie nic z zainwestowanych środków.

Pozostało jeszcze 87% artykułu

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama