Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie nowe narzędzia handlowe wprowadza Biały Dom po unieważnieniu dotychczasowych taryf.
  • Które kraje nieoczekiwanie zyskają na zmianach, a którym grozi podwyżka ceł.
  • W jaki sposób nowa polityka Waszyngtonu może wpłynąć na globalne łańcuchy dostaw.
  • Jaka przyszłość czeka umowy handlowe USA z Unią Europejską, Kanadą oraz Meksykiem.

Wraz z końcem lipca wygaśnie tymczasowa 10-procentowa amerykańska stawka celna na towary ze wszystkich krajów, która została wprowadzona po tym, jak Sąd Najwyższy uznał za nielegalne stawki ceł wprowadzone przez prezydenta Trumpa w kwietniu 2025 r. (w tzw. „dniu wyzwolenia”). Administracja prezydencka szuka więc nowych sposobów na prowadzenie protekcjonistycznej polityki handlowej. Wszczęła więc w ostatnich miesiącach szereg dochodzeń dotyczących nieuczciwych praktyk innych krajów. Śledztwa te koncentrują się głównie na kwestii wykorzystywania pracy przymusowej i na nadmiernych mocach produkcyjnych. Agencja Bloomberg zwraca jednak uwagę, że nawet jeśli dojdzie do podwyżek ceł związanych z tymi dochodzeniami, to niektóre kraje zostaną obłożone korzystniejszymi stawkami celnymi niż te, które obowiązywały przed wyrokiem Sądu Najwyższego USA.

Zmienione stawki

Wśród krajów, które raczej nie powinny obawiać się amerykańskich dochodzeń handlowych są m.in. Filipiny.  W  „dniu wyzwolenia” nałożono na nie stawkę wynoszącą 19 proc. Jeśli jednak nałożone zostaną kary za wykorzystywanie pracy przymusowej, to Filipiny zostaną obłożone stawką wynoszącą 12,5 proc.  Nie podlegają one dochodzeniu w sprawie nadmiernych mocy produkcyjnych, więc nie spodziewają się późniejszego wzrostu ceł. Oznacza to potencjalny spadek stawki celnej o prawie 7 punktów procentowych w porównaniu z kwietniem 2025 r. Amerykański import towarów z Filipin wyniósł 7,7 mld USD w pierwszych czterech miesiącach tego roku, co oznacza wzrost o 51 proc. w porównaniu z okresem styczeń–kwiecień 2025 r.

Wśród wygranych może być również RPA. W kwietniu 2025 r. Republika Południowej Afryki została obłożona 30-proc. stawkę celną. Oczekuje się teraz, że ta stawka ustabilizuje się na poziomie 12,5 proc. po zakończeniu dochodzenia w sprawie pracy przymusowej.

Kilka krajów prowadzących handel z USA na poziomie poniżej 10 mld dolarów skorzysta na nowych mechanizmach celnych, przy czym niektóre „spadną” z bardzo wysokich stawek z powrotem do stawek najbardziej uprzywilejowanego narodu. Może to stworzyć nową zachętę dla korporacji wielonarodowych do przenoszenia łańcuchów dostaw do tych krajów. Cła na Pakistan prawdopodobnie spadną o 19 punktów procentowych – do 10 proc. z 29 proc. Mjanma została obciążona 44-proc. cłem w kwietniu 2025 r. Wkrótce stawka może zejść jednak do 0-2 proc. na większość towarów. 

Wśród przegranych może znaleźć się m.in. Singapur. Kraj ten korzysta obecnie z 10-proc. stawki celnej, ale jest objęty dochodzeniami dotyczącymi zarówno przymusowej siły roboczej, jak i nadmiernych mocy produkcyjnych. Grozi mu więc podwyżka ceł. – Mieszkańcy Singapuru są bardzo świadomi, że nowa bariera celna stanowi dla nich problem. Siedzieli na komfortowym, dającym się zarządzać poziomie 10 proc., a teraz grozi im pogorszenie sytuacji – wskazuje Deborah Elms, szefowa polityki handlowej w The Hinrich Foundation. Singapur, jak dotąd, bardzo korzysta z tego, że jest jednym z największych portów przeładunkowych na świecie. Duże ilości podzespołów wchodzą do portu w Singapurze i jego stref przemysłowych, a następnie są eksportowane jako singapurskie produkty gotowe. To pomaga m.in. chińskim spółkom omijać amerykańskie stawki celne na produkty z ChRL.

Umowy do dotrzymania

Innym nierozstrzygniętym problemem jest to, co stanie się z gospodarkami takimi jak Indie, Unia Europejska, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania, które podpisały umowy handlowe ograniczające ich stawki celne do niższych wynegocjowanych poziomów – zwłaszcza w przypadku samochodów. Amerykańscy urzędnicy starali się uspokoić te kraje, że umowy pozostają w mocy.

To, czy Unia Europejska uniknie dalszych zawirowań w relacjach handlowych z USA będzie zależało od tego, jak szybko uda się jej ratyfikować umowę handlową ze Stanami Zjednoczonymi. Parlament Europejski i kraje UE nadal muszą zagłosować za ratyfikacją ostatecznego tekstu przed 4 lipca wyznaczonym przez Trumpa. Prezydent USA powiedział, że jeśli umowa nie wejdzie w życie do tego czasu, podniesie cła na europejskie samochody do 25 proc. z 15 proc. Jamieson Greer, przedstawiciel handlowy USA, starał się zapewnić Brukselę, że warunki umowy handlowej zostaną dotrzymane.

W zeszłym tygodniu Trump uruchomił dochodzenie handlowe przeciwko Niemcom, powołując się na „trwałe zaniżanie płatności za innowacyjne produkty farmaceutyczne”. W odpowiedzi niemiecki kanclerz Friedrich Merz powiedział, że oczekuje, iż USA dotrzymają zobowiązań handlowych wobec Europy, dodając, że decyzje w sprawie płatności za leki są sprawą wewnętrzną.

Kanada i Meksyk są obecnie objęte porozumieniem handlowym z USA. Prezydent Trump regularnie grozi wycofaniem się z tej umowy. Nawet jeśli groźby są tylko kartą przetargową, oznacza to, że Kanada nie może spać spokojnie przed renegocjacjami USMCA w II połowie roku. Meksyk naciska natomiast na ulgi w sektorowych stawkach celnych na samochody, argumentując, że jego stawka przekracza te obowiązujące dla niektórych pojazdów importowanych z Korei Południowej lub Japonii. W ramach trwających rozmów USMCA Waszyngton naciska na Meksyk, aby wprowadził zasadę, zgodnie z którą samochody w strefie handlu północnoamerykańskiego muszą zawierać co najmniej 50 proc. komponentów pochodzących z USA. Rozmowy potrwają co najmniej do lipca.

USA i Chiny mają ponownie przyjrzeć się swojemu zawieszeniu broni celnemu tej jesieni. Choć wiele może się wydarzyć do tego czasu, obecnie wygląda na to, że oba kraje chcą uniknąć eskalacji napięć handlowych.