11 dni temu sezon zainaugurował gigant finansowy JP Morgan Chase&Co. i od tego czasu dziewięć sesji na Wall Street zakończyło się spadkami indeksu Standard&Poor’s500, a w czterech przypadkach straty wyniosły ponad 1 proc.

Spółki, które rozczarowały inwestorów przeciętnie zostały przecenione o 5,7 proc. podczas następnej sesji, policzyli analitycy agencji Bloomberg.

To najgorszy rezultat w tym roku i drugi najgorszy od kiedy Bloomberg Intelligence gromadzi takie dane, czyli od sześciu lat.

Czytaj więcej

Gospodarka USA zaskakuje siłą. Recesja mniej realna?

Jednak poza wynikami kwartalnymi na stroje inwestorów giełdowych kształtują takie czynniki jak konflikt na Bliskim Wschodzie, ścieżka stóp procentowych w USA i szybujące rentowności amerykańskich papierów skarbowych.

- Problemy makro wciąż dominują na rynku, a reakcje na rozczarowujące wyniki spółek są bardziej negatywne niż zwykle- wskazuje Rich Ross, dyrektor zarządzający w Evercore ISI, odpowiadający za dział analiz technicznych. Podkreśla on, że niepewność dotyczy nie tylko rozwoju obecnej sytuacji, ale także następnego roku.

Jednak w sumie wyniki firm z indeksu Standard&Poor’s500, które dotąd ujawniły raporty kwartalne, nie były takie złe. 79 proc. spółek spośród ponad 200 wypadło powyżej oczekiwań.

Inwestorów nie w pełni usatysfakcjonowały największe firmy technologiczne, a pozostałe spisały się dobrze, chociaż nie nadzwyczajne, oceniają eksperci.

- Jeszcze nie wiadomo, czy akcje zaczną pozytywnie reagować na wyniki - przyznaje Tim Hayes, główny strateg inwestycyjny w firmie Ned Davis Research, ale zauważa, że reakcja inwestorów na rosnące rentowności obligacji doprowadziła do nadmiernej wyprzedaży i przesadnego pesymizmu.