Popularność inwestowania w wartość może nie wrócić już nigdy – taka teza może nie byłaby tak zaskakująca, gdyby nie padła z ust jednego z najbardziej znanych zwolenników tej strategii. To pokazuje, w jak głębokim odwrocie znaleźli się inwestorzy wybierający na przekór panującym na rynku tendencjom spółki niedowartościowane z fundamentalnego punktu widzenia.
– Zostało nas bardzo niewielu – powiedział w rozmowie z telewizją Bloomberg zarządzający hedge-fundami David Einhorn, który wsławił się grą pod przecenę akcji banku Lehman Brothers w lipcu 2007 r., kiedy oznak kryzysu finansowego jeszcze nie było widać.
Jak tłumaczył, stosujący strategię inwestowania w wartość wycofują się z rynku za sprawą „poważnych zmian w jego strukturze”. Dlatego dzisiaj niewielu uczestników rynku ma wiedzę i doświadczenie w takim stylu inwestowania, a większość jego zwolenników przeszła na inwestowanie pasywne lub oparte na metodach ilościowych. Jego zdaniem efekt jest taki, że niewielu jest inwestorów potrafiących wyłapywać spółki, których wartość rynkowa znacznie odbiega od fundamentów.
Podpis podpis podpis podpodpis podpis podpodpis podpis podpodpis podpis podpis podpis Fot. xxxxxxxxxx
– Pojawiła się ogromna liczba firm, które są dramatycznie niewłaściwie wyceniane – zauważa założyciel firmy inwestycyjnej Greenlight Capital.
Szkoła inwestowania w wartość, której najbardziej znanym przedstawicielem jest Warren Buffett, ma za sobą kilkanaście lat wyraźnie gorszych wyników na tle konkurencyjnej filozofii inwestowania we wzrost. W ciągu ostatnich 15 lat obliczany przez MSCI globalny indeks spółek z branż niedysponujących dużym potencjałem rozwoju, ale też nisko wycenianych (czyli value), stracił 1 proc. W tym samym czasie analogiczny indeks spółek wzrostowych zyskał 95 proc.
Obserwowane przez większą część ostatnich kilkunastu lat relatywnie gorsze zachowanie spółek value nasiliło się w 2020 r., kiedy wybuch pandemii Covid-19 wsparł spółki wzrostowe, a zaszkodził tradycyjnym branżom. W rezultacie doszło do wybicia wykresu dołem z długoterminowego kanału. W ostatnich miesiącach spółki value odrabiały jednak straty, co przełożyło się na wykonanie ruchu powrotnego do dolnego ograniczenia formacji.
Po tym jak w latach 2020–2021 na wykresie pojawiło się podwójne dno, koniec fatalnej passy inwestowania w wartość wydaje się w długim terminie możliwy. Jednak wcześniej relacja wartości obu indeksów będzie musiała przełamać opór w postaci dolnego ograniczenia kanału, a docelowo zakwestionować tendencję spadkową, wychodząc także powyżej górnego.