„Prezydent jest rozczarowany krótkowzroczną decyzją OPEC+, by obciąć kwoty produkcyjne w czasie, gdy gospodarka globalna mierzy się z ciągłymi negatywnymi skutkami inwazji Putina na Ukrainę. W czasie gdy szczególnie ważne jest utrzymywanie stabilnych dostaw energii, taka decyzja będzie miała najbardziej negatywne skutki dla krajów o niskim i średnim dochodzie, które już mierzą się z podwyższonymi cenami energii” – mówi oświadczenie wydane przez Jake’a Sullivana, prezydenckiego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego i Briana Deese’a, dyrektora Narodowej Rady Ekonomicznej.
Biały Dom ogłosił również, że w przyszłym miesiącu trafi na rynek kolejne 10 mln baryłek ropy z amerykańskiej rezerwy strategicznej. Ma to pomóc ograniczyć skutki zmniejszenia produkcji przez OPEC+. Ten kartel zdecydował w środę o cięciu produkcji o 2 mln baryłek dziennie. Za tak dużymi cięciami opowiedziała się m.in. Arabia Saudyjska, którą administracja prezydenta Bidena od wielu miesięcy próbowała przekonać do znaczącego zwiększenia produkcji ropy. (Saudyjczycy wydobywali we wrześniu wówczas 10,97 mln baryłek surowca dziennie, podczas gdy jej moce produkcyjne są szacowane na 12 mln baryłek dziennie)
Czytaj więcej
Państwa grupy OPEC+ porozumiały się w środę, na konferencji w Wiedniu, o obcięciu wydobycia ropy o 2 mln baryłek dziennie. Było to zgodne ze wcześn...
Władzom USA szczególnie mocno może się nie podobać to, że decyzję o zmniejszeniu wydobycia podjęto w uzgodnieniu z Rosją.
Sullivan i Deese zapowiedzieli, że administracja Bidena przyjrzy się narzędziom, jakie można wykorzystać do ograniczenia wpływu OPEC+ na globalny rynek ropy, i że zrobi to w porozumieniu z Kongresem. W Kongresie jest już od wielu miesięcy złożona ustawa NOPEC, przewidująca, że kraje OPEC+ mogą zostać pozywane przed sądy za zmowy kartelowe mające na celu zawyżanie cen ropy. Ten akt legislacyjny przeszedł już w Senacie przez komisję. Nie poddawano go jednak głosowaniu w obu izbach, a Biały Dom nie chciał udzielić mu poparcia. Teraz prace nad tą ustawą mogą przyspieszyć. Ministrowie z państw OPEC+ dotychczas przekonywali, że ustawa NOPEC może doprowadzić do zaburzeń na rynku.
Sytuacja na rynku naftowym była w czwartek nerwowa. Cena baryłki ropy gatunku Brent dochodziła rano do 94,3 USD, by później spaść do 93 USD. Od początku roku wzrosła o prawie 20 proc. Od tegorocznego szczytu spadła jednak o około 30 proc.
„W obliczu spodziewanego w najbliższych miesiącach zacieśnienia na rynku ropy naftowej podtrzymujemy naszą pozytywną prognozę dla ropy naftowej” – piszą analitycy UBS. Spodziewają się oni, że baryłka ropy Brent będzie kosztowała na koniec 2022 r. 110 USD, a na koniec marca 2023 r. 125 USD.