Pod koniec lipca kanclerz Niemiec Olaf Scholz przyznał, że jego rząd może rozważyć przedłużenie działania ostatnich funkcjonujących nad Łabą elektrowni atomowych. Chodzi o trzy elektrownie, które miały zostać wyłączone z końcem tego roku – w tym o zlokalizowany w Bawarii reaktor Isar 2.
Obecna niemiecka koalicja rządowa była dotąd niechętna odstępstwom od programu wygaszania energetyki atomowej. Po katastrofie w japońskiej elektrowni Fukushima z 2011 r. trwale zamkniętych zostało osiem z siedemnastu niemieckich reaktorów.
Teraz jednak sytuację diametralnie zmienia grożące największej gospodarce Europy wstrzymanie w czasie sezonu grzewczego dostaw rosyjskiego gazu. Aby zapobiec pogłębieniu kryzysu energetycznego, rząd w Berlinie może się zdecydować na odroczenie kolejnych zamknięć elektrowni.
Jak w ubiegłym tygodniu powiedział „Bildowi” przedstawiciel stowarzyszenia TÜV, w krótkim czasie można bezpiecznie uruchomić ponownie nawet te reaktory, które zostały wyłączone z końcem 2021 r. Chodzi o Brokdorf w Szlezwiku-Holsztynie, Grohnde w Dolnej Saksonii i Gundremmingen C w Bawarii.
– Te elektrownie należą do najbezpieczniejszych i najlepszych technicznie elektrowni na świecie. Były i są w doskonałym stanie – oceniał Joachim Bühler, członek zarządu TÜV, dodając, że do ich uruchomienia potrzeba „kilku miesięcy lub tygodni”, a łącznie sześć elektrowni atomowych mogłoby bezpiecznie produkować energię do 2026 r.
Przeszkoda z przeprowadzeniem takiego rozwiązania jest jednak natury politycznej. W przeszłości sprzeciwiali się temu należący do koalicji Zieloni, których przedstawiciel Robert Habeck jest ministrem gospodarki. Teraz jednak taką możliwość dopuszczają nawet oni, a przedstawiciele opozycyjnej CDU proponują w kwestiach związanych z kryzysem energetycznym ponadpartyjne porozumienie.
Przykładowo mogłoby ono polegać na tym, że Zieloni zgodzą się na odłożenie terminu ostatecznego wygaszenia energetyki atomowej, a FDP – na wprowadzenie ogólnokrajowego ograniczenia prędkości na autostradach, któremu ta partia się sprzeciwia. Według obliczeń organizacji Greenpeace ograniczenie prędkości na autostradach do 100 km/h, a pozostałych drogach do 80 km/h pozwoliłoby ograniczyć niemiecki import ropy o 2,5 proc.