Taki jest z grubsza pogląd zarządzających i strategów wielu zasłużonych firm inwestycyjnych odnośnie do panującej na rynku gorączki kupowania akcji na spadkach.
Wprawdzie pamięć o pocovidowych rajdach pobudza wyobraźnię, ale zdecydowanie odmienne okoliczności sprawiają, że obecnie kupowanie na spadkach jest bardziej ryzykowne..
Jednym z czynników jest postawa banków centralnych, które nie są już skłonne do wspomagania rynku płynnością w czasie, kiedy wojna w Ukrainie powoduje skrajne reakcje inwestorów, a silna zmienność cen zagraża wzrostowi gospodarczemu na świecie.
Nawet po tym jak w środę inwestorzy kupujący taniejące akcje spowodowali jedno z największych odbić na Wall Street od pandemicznego dołka weterani pozostają sceptyczni i ograniczają ryzyko, zauważa Bloomberg.
- Tego rodzaju ryzyko powoduje, że , trudno spozycjonować większość portfeli i nimi nawigować - wskazuje Christian Mueller-Glissmann, menedżer Goldman Sachs zajmujący się strategią i alokacją aktywów.
Podkreśla, że najważniejszym ryzykiem jest stagflacja, która potencjalnie w wielu miejscach na świecie może skutkować niebezpieczeństwem recesji.
Carmignac Gestion ze średnio 40 proc. do 5 proc. zredukował udział akcji w profelu, a Goldman Sachs rekomenduje inwestorom zakup nieruchomości, zlota i walut o statusie bezpiecznych przystani.