2017 rok przyniósł dwa nieudane podejścia do stworzenia nowych państw na mapie świata: Kurdystanu i Katalonii. Próby te napotkały na poważny opór zewnętrzny i przyniosły też sporo ekonomicznego zamieszania. Przeciwnicy niepodległości Kurdystanu i Katalonii wskazywali więc, że nowe państwa skazane byłyby na międzynarodową izolację oraz gospodarczą katastrofę. Czy brak międzynarodowego uznania dyplomatycznego przekłada się jednak na gospodarczą zapaść? W niektórych przypadkach tak, ale w grupie państw o ograniczonym uznaniu międzynarodowym oprócz obszarów nędzy są też takie, które odniosły gospodarczy sukces.

Szczególne przypadki losu

Przykładem sukcesu z pewnością jest Republika Chińska (Tajwan), państwo, które zostało w 1971 r. pozbawione członkostwa w ONZ na rzecz Chińskiej Republiki Ludowej i jest obecnie uznawane jedynie przez 19 krajów członkowskich ONZ i Stolicę Apostolską. Ograniczone uznanie międzynarodowe nie przeszkodziło mu w staniu się gospodarczym tygrysem z nominalnym PKB wynoszącym w 2017 r. blisko 567 mld USD (czyli więcej niż np. Szwecja) i PKB na głowę sięgającym, z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej, 49 tys. USD, poziomu podobnego jak w zamożnych państwach Europy Zachodniej. Tajwan plasuje się bardzo wysoko pod względem wielu wskaźników rozwoju oraz innowacyjności gospodarki. Brak szerokiego uznania nie przeszkodził mu zaś w staniu się eksportową potęgą, bliskim sojusznikiem USA ani nawet w rozwijaniu na wielką skalę relacji handlowych z... ChRL, czyli państwem, które uważa Tajwan za swoją zbuntowaną prowincję.

Z sukcesem, który odniósł Tajwan, kontrastuje pod względem gospodarczym Kosowo. Ta dawna serbska prowincja ogłosiła niepodległość w 2008 r. i jest uznawana przez 119 państw członkowskich ONZ (w tym Polskę) oraz Tajwan. Sama do ONZ nie należy, ale jest członkiem m.in. Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jest też pasażerem na gapę strefy euro – unijna waluta jest u niej państwowym środkiem płatniczym. Jej PKB na głowę (bez uwzględnienia siły nabywczej) wynosił w 2017 r. 3,6 tys. USD, co plasuje Kosowo wśród najbiedniejszych państw Europy. PKB wzrósł zaś w 2017 r. roku, według szacunków MFW, o 3,5 proc. Kraj dysponuje dużymi złożami miedzi, cynku, ołowiu, niklu, żelaza, kobaltu i srebra, ale po wojennych zawieruchach są one wykorzystywane w niedostatecznym stopniu. Rolnictwo zapewnia mu 35 proc. PKB. Choć gospodarka Kosowa szybko rosła od 2008 r., nawet w czasie światowego kryzysu, to 45 proc. jego mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa. Dla sporej części albańskiej ludności w długim terminie Kosowo powinno się połączyć z Albanią i stworzyć z nią silniejszą gospodarkę.

O złożoności problemu terytoriów nieuznawanych świadczy to, że jedno takie istnieje na terenie formalnie stanowiącym część Unii Europejskiej – jest to Turecka Republika Cypru Północnego. To „państewko" jest uznawane jedynie przez Turcję, ale od ładnych paru lat prowadzi ono z władzami Republiki Cypru rozmowy o zjednoczeniu. Cypr Północny korzysta z tureckiej pomocy finansowej, a oficjalną walutą jest w nim lira turecka, ale powszechnie akceptowane jest tam też euro. Przez ostatnich kilkanaście lat Cypr Północny szybko się rozwijał gospodarczo. Jego nominalny PKB na głowę wzrósł trzykrotnie do ponad 15 tys. USD. Wciąż jednak jest biedniejszy od Republiki Cypru, gdzie PKB na głowę wynosi ok. 25 tys. USD. Gospodarka tureckiej części Cypru jest oparta głównie na turystyce i sektorze usług. Rości sobie ona też prawa do cypryjskich podmorskich złóż gazu.

Postsowieckie twory

Specjalną kategorią nieuznawanych państw są samozwańcze postsowieckie republiki. Spośród nich umiarkowanie dobrze radzi sobie Republika Artsakh, zwana też Nagornym Karabachem i Górskim Karabachem. To państewko stworzone przez Ormian na terytorium wyrwanym Azerbejdżanowi i uznawane jedynie przez trzy inne postsowieckie państewka o ograniczonym uznaniu: Naddniestrze, Abchazję i Osetię Południową. Choć oficjalnie nie jest ono uznawane przez Armenię, to żyje ono z nią w symbiozie – co więcej, to politycy wywodzący się z Karabachu rządzą Armenią. Walutą Karabachu jest zaś ormiański dram. Artsakh, mimo wojennych zniszczeń, stał się lokalnym centrum finansowym i gospodarką opartą w 60 proc. na usługach. Wspierały go inwestycje ormiańskiej diaspory z całego świata, które rozwijały m.in. tamtejszy sektor turystyczny i spożywczy. W Karabachu wydobywa się też miedź i złoto. W 2016 r. jego PKB wzrósł o 9,2 proc. Nie jest to jednak kraj specjalnie zamożny. W 2016 r. jego PKB na głowę (bez uwzględnienia siły nabywczej) wynosił 3,18 tys. USD, podczas gdy w Armenii 3,5 tys., 3,9 tys. USD w Gruzji i 10,8 tys. USD w Turcji.

Jako przykład umiarkowanego sukcesu państwa nieuznawanego często wskazywane jest również Naddniestrze (uznawane jedynie przez Artsakh, Abchazję i Osetię Południową). Jest to jednak sukces względny. Przy PKB na głowę wynoszącym nieco ponad 2 tys. USD Naddniestrze jest rzeczywiście bogatsze od kraju, od którego się odłączyło – Mołdawii, która jest z kolei najbiedniejszym krajem w Europie. Ta względna przewaga bierze się głównie z tego, że Naddniestrze jest o wiele bardziej uprzemysłowione niż Mołdawia. Gospodarka naddniestrzańska często jest nazywana „mafijną", a dominuje w niej holding Sheriff, posiadający m.in. sieć supermarketów, stacji benzynowych, hoteli, klubów nocnych, zakłady spirytusowe i klub piłkarski. Jest on zarządzany przez byłych funkcjonariuszy tajnych służb powiązanych z byłym prezydentem Naddniestrza Igorem Smirnowem. (Według nieoficjalnych informacji holding należy de facto do Olega Smirnowa, prezydenckiego syna). Oczywiście w Naddniestrzu istnieje ogromna szara strefa obejmująca m.in. handel bronią. Walutą samozwańczej republiki jest rubel naddniestrzański. W 2004 r. kilka milionów tych rubli wybiła polska Mennica Państwowa, co wywołało międzynarodowy skandal.

Abchazja to zbuntowana gruzińska prowincja, którą jako państwo uznają: Rosja, Wenezuela, Nikaragua, Nauru, Osetia Południowa, Karabach i Naddniestrze. Jest ona głęboko zintegrowana z rosyjską gospodarką, używa rubla rosyjskiego jako swojej waluty i 50 proc. przychodów budżetowych otrzymuje jako pomoc od Rosji. Państewko to przyjmuje rocznie ok. 1 mln rosyjskich turystów. Innym filarem jego gospodarki jest rolnictwo: m.in. produkcja wina, herbaty, tytoniu, mandarynek i migdałów. Zamieszkała przez zaledwie 53 tys. ludzi Osetia Południowa jest zaś całkowicie zależna gospodarczo od pomocy z Rosji. Jest tam kilka niewielkich zakładów przemysłowych, miejscowym pozwala się utrzymywać też działalność rolniczą, ale bez wątpienia ten kraik nie mógłby sobie samodzielnie poradzić gospodarczo. W 2002 r. jego PKB szacowano na zaledwie 15 mln USD. Teraz może być jeszcze mniejszy, zwłaszcza po wojennych zniszczeniach z 2008 r. Mimo to Osetia Południowa jest uznawana dyplomatycznie przez: Rosję, Wenezuelę, Nikaraguę, Nauru, Abchazję, Karabach, Naddniestrze i Arabską Republikę Demokratyczną Sahrawi.

Wspomniana Republika Sahrawi to państewko kontrolujące część Sahary Zachodniej, prowincji okupowanej w większości przez Maroko. Uznaje je 45 państw członkowskich ONZ i Osetia Południowa. O jego gospodarce niewiele da się powiedzieć, bo Sahrawi kontroluje de facto kawałek pustyni. Jego nieformalna stolica, Tifariti, liczy zaledwie 3 tys. mieszkańców. Oficjalna waluta, czyli peseta sahrawi, jest powiązana z euro, ale nigdy nie weszła do obiegu.

Przykładem zadziwiającego sukcesu jest za to Republika Somalilandu, która oderwała się od pogrążonej w chaosie Somalii w 1991 r. Jest ona dosyć stabilną gospodarką jak na region Rogu Afryki. Jej PKB to ok. 1,9 mld USD, czyli 347 USD na głowę. Somaliland ma złoża ropy, ruchliwy port, rozwijający się sektor turystyczny i rozbudowaną sieć telekomunikacyjną. Funkcjonuje lepiej niż Somalia czy Jemen, ale mimo to nikt tego państewka jakoś nie uznaje.

hubert.koziel@parkiet.com

500 mln USD – tyle liczy nominalne PKB Republiki Abchazji (uznawanej przez większość państw za część Gruzji).

1,1 mld USD – wynosi nominalny PKB Naddniestrza (uznawanego przez większość państw za część Mołdawii).

567 mld USD – wynosi PKB Republiki Chińskiej, czyli Tajwanu (uznawanego przez większość państw za prowincję ChRL).