Reklama

Jakie korzyści z zerowego PIT dla rodzin? Mamy wyliczenia

Gdyby polski budżet było na to stać, moglibyśmy w ogóle zrezygnować z podatków, ale jeśli nas nie stać, to trzeba pytać czemu służyć mają kolejne ulgi – komentują ekonomiści prezydencki pomysł dużych ulg dla rodziców.

Publikacja: 12.08.2025 06:00

Jakie korzyści z zerowego PIT dla rodzin? Mamy wyliczenia

Foto: Adobestock

W poniedziałek prezydent miał skierować do Sejmu kolejną swoją inicjatywę podatkową – podwyższenie progu podatkowego w PIT ze 120 tys. zł obecnie do 140 tys. zł. Ma to stanowić uzupełnienie projektu „PIT Zero. Rodzina na plus”, czyli zwolnienie z PIT rodzin z dwójką dzieci i więcej, do wysokości dochodów 140 tys. zł rocznie.

Konkretne projekty obu inicjatyw nie zostały jeszcze przedstawione, nie są więc znane ich szczegóły. Ale przy pewnych założeniach można policzyć, na jakie korzyści mogłyby liczyć polskie rodziny. Przypomnijmy, że wedle obecnie obowiązującej skali podatkowej, dla dochodu do opodatkowania w wysokości do 120 tys. zł rocznie obowiązuje 12-proc. stawka PIT, a kwota wolna od podatku wynosi 30 tys. zł. Nadwyżki po przekroczeniu progu 120 tys. zł opodatkowane są stawką 32 proc.

W nowym systemie PIT Zero dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci, każdy z rodziców miałby w ogóle nie płacić podatku dochodowego przy dochodach do 140 tys. zł, co dawałoby łącznie 280 tys. zł kwoty wolnej dla rodziny. Prawdopodobnie z systemu zniknęłaby za to obecnie obowiązująca ulga prorodzinna.

Wedle szacunków przygotowanych w poniedziałek przez firmę Grant Thornton, w 2026 r. osoba otrzymująca minimalne wynagrodzenie (4,8 tys. zł brutto) osiągnęłaby więc korzyść na poziomie ok. 75 zł na miesiąc, a jeśli oboje małżonków zarabiają minimalną pensję – byłoby to ok. 150 zł na rodzinę na miesiąc. Roczna korzyść dla rodziny to więc 1800 zł.

Reklama
Reklama

Dodajmy, że bez zmian osoba z minimalnym wynagrodzeniem zapłaciłaby ok. 2 tys. zł rocznie podatku, a po uwzględnieniu ulgi prorodzinnej – 900 zł. Po ewentualnych zmianach – nie zapłaci podatku w ogóle.

Czytaj więcej

„Pancerz podatkowy" Nawrockiego. Ile to będzie kosztować?

Jakie zyski

Z kolei osoby otrzymujące przeciętne wynagrodzenie (zakładając, że będzie to w 2026 r. ok. 9 tys. brutto) zaoszczędziłyby na podatku ok. 500 zł miesięcznie, czyli ok. 1000 zł na miesiąc i 12 000 zł na rok w przypadku rodziny – wylicza Grant Thornton.

Im wyższe zarobki, tym oczywiście zyski z prezydenckiego rozwiązania będą potencjalnie wyższe. Wytykają to zresztą politycy z koalicji rządowej, podkreślając argument, że to prezent dla bogatych, a najsłabiej uposażone rodziny niewiele na tym zyskają.

Z wyliczeń Grant Thornton wynika, że osoba z wynagrodzeniem ok. 10 tys. zł brutto miesięcznie zyskałaby 613 zł na miesiąc (a rodzina – ponad 1200 zł), zaś przy dochodzie 15 tys. zł miesięcznie – 1400 zł na osobę.

Maksymalna korzyść miałaby wynosić 1433 zł na miesiąc i 17 200 zł rocznie na osobę. Jeszcze więcej mieliby szansę zaoszczędzić przedsiębiorcy rozliczający się podatkiem liniowym 19 proc. Ich maksymalny zysk to nawet 26,6 tys. zł na rok na osobę.

Reklama
Reklama

Warto tu dodać, że liczba potencjalnie uprawnionych do zwolnienia z PIT z tytułu posiadania dzieci byłaby całkiem spora. Można szacować bowiem, że w Polsce mamy ok. 1,6 mln rodzin z dwójką pociech oraz 0,27 mln – z trójką (rodzin z jednym dzieckiem może być ok. 0,8 mln, rodziny z trójką dzieci, które są już zwolnione z PIT, ok. 60 tys.). Łącznie więc chodzić może o nawet 1,85 mln rodzin czy inaczej – ponad 3,6 mln podatników.

W związku z dosyć dużą grupą docelową, koszty zerowego PIT dla rodzin również mogą być wysokie, sięgając szacunkowo 20–30 mld zł. To dosyć dużo biorąc pod uwagę obecne obciążenie finansów publicznych nakładami na obronność i wojsko. Polska jest w procedurze nadmiernego deficytu, a dziura w kasie państwa w tym roku ma wynieść rekordowe 289 mld zł.

Czytaj więcej

Czy kryterium dochodowe jest fair?

Ulgi a chęć posiadania dzieci

– Gdyby Polskę było na to stać, to można zrezygnować ze wszystkich podatków – ironizuje prof. Witold Orłowski z Akademii Vistula. – Ale oczywiście pieniędzy w budżecie nie mamy za dużo, więc trzeba pytać, czemu ma służyć prezydencka inicjatywa? W zasadzie jest to powtórzenie programu 800+, tym razem w formie obniżki podatku, a prodzietnościowe skutki 800+ są w zasadzie żadne – ocenia Orłowski.

– Jeśli w projekcie ustawy prezydent pokaże źródła finansowania swojej inicjatywy, a także przedstawi twarde dowody, że publiczne wsparcie finansowe wpływa na wzrost liczby urodzeń, to możemy rozmawiać – mówi nam Łukasz Bernatowicz, wiceprezes BCC. – Jeśli te dwa warunki nie zostaną spełnione, to można prezydenckie pomysły uznać za populistyczne hasła – dodaje.

Gospodarka krajowa
Duże hamowanie tempa wzrostu płac. Nowe dane GUS
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka krajowa
SAFE tańszy niż polski dług?
Gospodarka krajowa
Polski konsument coraz częściej może i wydawać, i oszczędzać
Gospodarka krajowa
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama