Tereny objęte lockdownami w Chinach wciąż się powiększają. Jeszcze w październiku ostre restrykcje pandemiczne obowiązywały na obszarach odpowiedzialnych za wytwarzanie tylko 9,5 proc. PKB Państwa Środka. Analitycy Nomury spodziewają się, że w ciągu kilku tygodni lockdown będzie obejmował już tereny odpowiedzialne za 30 proc. chińskiego PKB. W wyniku tego gospodarka chińska najprawdopodobniej skurczy się w czwartym kwartale.
Częściowe lockdowny wprowadzono już w niektórych dzielnicach Pekinu. To reakcja na wzrost liczby infekcji w tej metropolii. W czwartek przekraczała ona 1800 zakażeń dziennie. Według wyliczeń agencji Bloomberga ruch w metrze pekińskim był w siedmiodniowym okresie zakończonym w środę mniejszy o 64 proc. niż w podobnym okresie 2019 r. Covidowe infekcje w całym kraju sięgnęły w czwartek 31 tys. dziennie, czyli przebiły szczyt ustanowiony podczas wiosennej fali lockdownów.
Czy władze Chin sięgną po podobnie drakońskie restrykcje jak wiosną, podczas lockdownu w Szanghaju? Niedawno wydały one zalecenia dotyczące walki z pandemią, mówiące m.in., by władze lokalne nie wprowadzały zbyt pochopnie lockdownów. „Te zasady stanowią na pewno punkt zwrotny, ale w nadchodzących miesiącach normą będzie strategia »dwóch kroków w przód i jednego w tył«. Chiny minęły już punkt, w którym mogą wykorzenić wirusa bez twardych lockdownów” – piszą analitycy Macquarie.