Felix Winnekens, główny autor raportu, przyznaje, że w ostatnich latach własna waluta o płynnym kursie i związana z tym możliwość prowadzenia autonomicznej polityki pieniężnej były kluczowymi czynnikami, dzięki którym Polska jako jedyny kraj UE uniknęła recesji. W szczytowym momencie kryzysu z lat 2007-2009 doszło do osłabienia złotego wobec euro o ponad 40 proc., co złagodziło wpływ dekoniunktury na świecie na polskich eksporterów.
Rezygnacja z mechanizmu stabilizującego, jaki zapewnia własna waluta, to nie jedyny mankament przynależności do unii walutowej. Innym jest to, że polityka pieniężna Europejskiego Banku Centralnego mogłaby nie być dostosowana do potrzeb polskiej gospodarki. Z tego powodu, S&P nie podwyższyłaby automatycznie ocen wiarygodności kredytowej Polski po jej ewentualnej akcesji do strefy euro. Obecnie oceny te wynoszą A- (to siódmy stopień na 22 możliwe) w przypadku długoterminowych zobowiązań rządu w walutach obcych oraz A (szósty stopień) w przypadku długoterminowych zobowiązań rządu w walucie rodzimej.
„W przeciwieństwie do krajów bałtyckich, przyjęcie euro przez Polskę nie skłoniłoby nas do natychmiastowego podniesienia ocen ratingowych dla Polski. Wynika to z faktu, że w przeciwieństwie do Polski kraje bałtyckie już wcześniej ustanowiły sztywne kursy swoich walut wobec euro, co ograniczyło elastyczność ich polityki pieniężnej. Z kolei Polska utrzymuje płynny kurs walutowy, a obecne oceny ratingowe wyraźnie uznają zarówno skuteczność prowadzenia, jak i elastyczność polityki pieniężnej jako jej główne atuty" – czytamy w raporcie.
Na dłuższą metę, Polska odniosłaby jednak korzyści z tytułu akcesji do strefy euro, które przełożyłyby się także na jej oceny ratingowe. „Wymagałoby to jednak przygotowania kraju do absorbowania wstrząsów przy braku elastycznej polityki pieniężnej" – wskazuje S&P. Gdyby ten warunek został spełniony, Polska po wejściu do unii walutowej mogłaby liczyć na wzrost eksportu oraz większy napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Zarówno rząd, jak i polskie spółki, mogłyby też liczyć na niższe oprocentowanie obligacji.
Te argumenty podważać może znacząca stabilizacja kursu złotego wobec euro w ostatnich latach. Część ekonomistów wskazuje, że w efekcie dużą część korzyści związanych z wyeliminowaniem ryzyka kursowego Polska odniosła bez wchodzenia do unii walutowej. – Spodziewam się, że Polska będzie doświadczała systematycznego napływu zagranicznego kapitału, choćby z powodu różnicy w poziomach stóp procentowych między Polską a strefą euro. Sprzyjały będą temu również dobre perspektywy polskiej gospodarki. Z tego powodu oczekuję, że złoty będzie się umacniał wobec euro, uderzając w konkurencyjność polskich eksporterów – argumentował Winnekens podczas piątkowej telekonferencji z polskimi dziennikarzami.