Z opublikowanych w poniedziałek przez NBP danych wynika jednak, że po ośmiu miesiącach w bilansie handlowym wciąż mieliśmy nadwyżkę w wysokości ponad 1 mld euro.
W samym sierpniu eksport przewyższył import o 298 mln euro. Stało się tak, bo zagraniczna sprzedaż polskich produktów zwiększyła się o 12,3 proc. rok do roku, po zwyżce o 12,4 proc. w lipcu. Jednocześnie roczna dynamika importu zmalała z 12,8 do 7,6 proc. W tym roku niższa była tylko raz, w kwietniu, gdy wyniosła 3,8 proc. Tymczasem ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści sądzili, że wzrost importu ponownie przewyższył wzrost eksportu. Przeciętnie szacowali, że ten pierwszy zwiększył się w sierpniu o 11,4 proc. rok do roku, a drugi o 11 proc.
NBP zrewidował też wyraźnie dane z poprzednich miesięcy. W lipcu deficyt w handlu towarowym Polski wyniósł według nowych danych 241 mln euro zamiast 547 mln euro. – Możliwe, że wkład eksportu netto do wzrostu PKB okaże się w III kwartale lekko dodatni – zauważyli w komentarzu ekonomiści BZ WBK. W II kwartale wyniki handlu zagranicznego odjęły od tempa wzrostu PKB aż 1,5 pkt proc. Niewykluczone jednak, że GUS dane te nieco zrewiduje.
– Słabsza dynamika importu niż eksportu nie będzie zjawiskiem trwałym. Szybko rosnąca konsumpcja oraz oczekiwane przez nas ożywienie w inwestycjach będą utrudniać zachowanie dodatniego salda handlowego, i to pomimo bardzo dobrego wyniku eksportu – zauważył Piotr Dmitrowski, ekonomista z Banku Gospodarstwa Krajowego.
Uzasadnienie dla takich obaw stanowią sygnały, że polskie przedsiębiorstwa mogą mieć wkrótce problemy z zaspokojeniem rosnącego szybko popytu krajowego i zagranicznego. Jak wynika z cokwartalnych badań ankietowych NBP, poziom wykorzystania mocy wytwórczych w sektorze przedsiębiorstw (czyli firmach zatrudniających co najmniej 10 osób) w III kwartale br. po raz pierwszy od 2008 r. przekroczył 83 proc. Po raz pierwszy od co najmniej 2000 r. (wcześniej NBP tego nie badał) więcej firm ocenia, że ma niedostateczne zapasy wyrobów gotowych niż nadmierne. Szybko rośnie też odsetek przedsiębiorstw, których rozwój hamują problemy ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Na niedobór rąk do pracy skarży się już połowa ankietowanych przez bank centralny firm.