Za nami rok, który z pewnością dał sporo satysfakcji inwestorom, którzy „od zawsze” wierzyli np. w polskie akcje czy metale szlachetne. Znów oczywiście można było liczyć na spółki amerykańskie, ale byli i lepsi.
Honor uratowany
Niemal przez cały zeszły rok część inwestorów nie mogła wyjść ze zdumienia nad zachowaniem złota, natomiast po kilku miesiącach przebudziło się także i srebro, którego rajd trwa do dziś. Ostatecznie to fundusze spółek działających na rynku metali szlachetnych (wydobycie, dystrybucja) okazały się w zeszłym roku najmocniejsze, przynosząc średnio po 139,4 proc. zysku. W ich przypadku końcówka roku była mocna, ale w samym grudniu jeszcze lepiej wypadły fundusze naśladujące ruchy wspomnianych surowców. Przy 16-proc. zwyżce ich całoroczny wynik sięgnął 95,3 proc. Przy tak spektakularnych zyskach wyniki rzędu nawet 40 proc. nie robią już takiego wrażenia, tymczasem właśnie takie zyski można było osiągnąć na europejskich rynkach wschodzących. W tych zakamarkach rynku najjaśniej błyszczał fundusz Rockbridge TFI. – Nasza strategia inwestycyjna, skoncentrowana na wybranych spółkach w Polsce, Austrii, Czechach i Węgrzech oraz utrzymanie przez cały rok wysokiej alokacji w akcje, pozwoliły w pełni wykorzystać koniunkturę tych rynków. Najważniejszą częścią tej strategii było odsianie szumu informacyjnego, głównie z geopolityki i skoncentrowanie się na fundamentach – wspomina Andrzej Lis, zarządzający Rockbridge TFI. Jak przyznaje, w tym roku również ma pozytywne nastawienie do naszego regionu. – Dobre dane makroekonomiczne oraz dynamika lokalnych rynków akcji wspierają naszą tezę inwestycyjną. Kluczem pozostaje dla nas rygorystyczna selekcja spółek oraz utrzymanie wysokiej alokacji w akcje, co w obecnym otoczeniu uważamy za najbardziej racjonalne podejście – podkreśla. W ocenie Lisa wyceny w regionie Europy Środkowo-Wschodniej wciąż oferują atrakcyjny potencjał względem rynków rozwiniętych. – Dlatego nie zmieniamy kursu – zapewnia.
Jak już można się domyśleć z powyższego, jedną z najmocniejszych kategorii funduszy były też akcje polskie, gdzie wyraźnie lepiej wypadły fundusze uniwersalne, czyli inwestujące częściej w duże przedsiębiorstwa. Ich średnia stopa zwrotu sięgnęła 34,2 proc. wobec 28 proc. funduszy akcji małych i średnich spółek, które jako grupa zmieściły się w pierwszej dziesiątce w zestawieniu rocznym. Z tej także grupy pochodzi najlepszy fundusz polskich akcji z palety Esaliens TFI, a więcej o oczekiwaniach zarządzającego Andrzeja Bieńka poniżej. Trzeba przyznać, że Bieniek uratował honor aktywnie zarządzanych funduszy, bo niemal 62-proc. stopa zwrotu to wynik zdecydowanie wyższy od benczmarków. Co więcej, fundusz Esaliens TFI wypracował także najwyższą stopę zwrotu ze wszystkich funduszy akcji (nie uwzględniając rynku metali szlachetnych i produktów lewarowanych).
Czytaj więcej
Przy trwającej hossie niemal wszystkich aktywów to aktywa funduszy dłużnych rosły najmocniej, zar...