Kurz związany z ubiegotygodniowymi decyzjami banków centralnych powoli opada. Oczywiście na pierwszym planie była Rezerwa Federalna, która zgodnie z oczekiwaniami podniosła główną stopę procentową o 75 pkt bazowych. Nie tylko Fed zacieśnia politykę pieniężną. Kolejną podwyżkę zafundował rynkowi także Bank Anglii. Prawdziwa niespodzianka przyszła jednak ze strony Szwajcarskiego Banku Narodowego. Z perspektywy rynku walutowego to właśnie decyzja tej instytucji wywołała największe zamieszanie.

Stopy w górę

Szwajcarski Bank Narodowy w ostatnich miesiącach zaczął wysyłać sygnały o możliwej podwyżce stóp procentowych. Czerwcowa decyzja i tak jednak okazała się sporym zaskoczeniem (podwyżka o 50 pkt baz. do -0,25 proc. jest pierwszą od 2007 r.). A to też nie było jedyne zaskoczenie. Siłą rzeczy odbiło się to też na notowaniach franka.

Czytaj więcej

Bitcoin próbuje się podnieść po kolejnych ciosach

– Podwyżka o 50 pkt baz. nie była brana pod uwagę i w związku z tym nie była wyceniana. Prawdziwym zaskoczeniem było to, że SNB ogłosił, że teraz – w przypadku deprecjacji franka – będzie również skłonny sprzedawać rezerwy walutowe. W czwartek widzieliśmy więc 2-proc. spadki pary EUR/CHF, co doprowadziło do tego, że kurs był najniżej od I połowy kwietnia – mówi Łukasz Zembik, ekspert TMS Brokers.

Nieco inaczej wyglądała sytuacja w przypadku Banku Anglii, który już po raz piąty zdecydował o podwyżce stóp w tym cyklu. Tutaj reakcja rynkowa funta wcale nie była taka oczywista.

– Rynek walutowy potrzebował trochę czasu aby ustalić, jak zinterpretować decyzję Banku Anglii. W końcu jednak okazała się ona korzystna dla funta. Para GBP/USD urosła do poziomu 1,24. Czwartkowy wzrost wartości funta względem dolara został jednak następnego dnia po decyzji mocno zredukowany – mówi Zembik.

Główny wygrany

Kierunek działań banków centralnych jest tożsamy. Reakcje walut już niekoniecznie. O ile funt zaczął oddawać pierwsze zwyżki po podwyżce stóp, o tyle frank pozostaje nadal mocny. Para EUR/CHF jest obecnie bliska osiągnięcia parytetu i nie można wykluczyć, że jest on jedynie kwestią czasu.

Czytaj więcej

Złoto tkwi w trendzie bocznym, optymistów jednak wciąż nie brakuje
Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

– SNB wyprzedził w działaniach EBC, który to bank zamierza wykonać pierwszy tego typu ruch dopiero w lipcu. Można było zakładać, że szwajcarski podmiot będzie starał się utrzymać dystans między stopą depozytową EBC a własną. Taka strategia pozwoliłaby na kontrolowanie zmienności notowań pary EUR/CHF na niskim poziomie. Frank w średnim terminie może zyskiwać względem euro i tym samym w relacji do złotego – uważa Zembik. Jego zdaniem również i funt nie stoi jednak na straconej pozycji. – Ostatnie tygodnie pokazują, że ubywa pozycji „short" na kontraktach futures na giełdzie. Z kolei liczba „długich" pozycji wykazywała wzrost poza ostatnim tygodniem. Nadal jednak netto cyfry wskazują przewagę sprzedających, czyli tych grających na spadek wartości funta. Można powiedzieć, że rynek obecnie pozycjonuje się w sposób skrajny. Raporty CFTC wskazują, że podobna sytuacja była w III kwartale 2018 roku oraz w II 2013 roku. Większe ujemne wartości były osiągane jedynie w III kwartale 2019 roku, pod koniec I kwartału 2017 roku oraz w II połowie 2016 roku. Zwiększa się szansa na odreagowanie, co może oznaczać, że przynajmniej w krótkim terminie (miesiąc) zobaczymy nieco większe odbicie GBP względem USD do poziomu 1,2652 – uważa ekspert TMS Brokers.

Co ze złotym?

Eksperci wskazują, że w tym otoczeniu pod presją może znaleźć się złoty. Już zresztą w ubiegłym tygodniu widać było przecenę naszej waluty, która była dodatkowo potęgowana przez niższą płynność związaną z długim weekendem w Polsce.

– W przypadku stóp procentowych na całym świecie trwa wyścig o jak najszybsze gaszenie inflacji, nim ta skutecznie się utrwali. Wspominanie o końcu możliwego cyklu w Polsce i intensyfikacja podwyżek za granicą może wpływać negatywnie na złotego. Tym samym funt czy frank, ale także dolar czy euro mogą do złotego nadal zyskiwać. W rezultacie 5 zł za dolara czy za franka nie jest wcale wykluczone – mówi Daniel Kostecki, dyrektor polskiego oddziału firmy Conotoxia.