Górne ograniczenie to oczywiście opór, który dodatkowo został wskazany przez 50-proc. zniesienie ostatniej dużej fali deprecjonującej walutę Nowej Zelandii. Dodatkowo trzykrotne nieudane próby pokonania tej strefy zapewne cieszą zwolenników spadków. Ich radość ograniczona jest do 200 pipsów, gdyż tyle dzieli opór od wsparcia 0,6700. Wzrosty od tego miejsca często poprzedzane są niską wartością oscylatora stochastycznego. Aktualnie sytuacja może się powtórzyć, gdyż szybki oscylator stochastyczny przyjmuje wartość 15 punktów, co statystycznie sugeruje aprecjacje NZD. – Analizując ten instrument, nie można zapomnieć o kursie 0,6800, który w większej skali często rozdzielał silne wzrosty od spadków – wyjaśnia Paweł Śliwa, analityk DM mBanku. To jednak ewentualne wyjście z obecnego trendu bocznego ograniczonego wspomnianymi wcześniej poziomami będzie pierwszym poważniejszym sygnałem. – Przełamanie górnej strefy to jednocześnie przecięcie górnej bandy Bollingera i sygnał do powrotu powyżej 0,7000 z maksimum z ostatnich lat wypadającym na poziomie 0,7500. Przełamanie wsparcia to próba dotarcia do październikowego dołka 0,6400 – podkreśla Śliwa.