¶ Nieprawdą jest, że spółka zapomniała poinformować o emisji akcji kierowanej do Serenity. Wszystkie obowiązki informacyjne zostały dopełnione.
¶ Nieprawdą jest, że Balticon SA nie dochowała obowiązków informacyjnych zarówno w zakresie nabycia akcji Serenity SA, jak i ujawnienia Serenity SA jako akcjonariusza Balticonu, w szczególności w odniesieniu do danych zawartych w Dokumencie Informacyjnym, przygotowywanym na potrzeby debiutu na NewConnect.
¶ Nieprawdą jest, że pieniądze nie przepłynęły między spółkami Balticon SA i Serenity SA, lecz potrącono sobie wzajemnie wierzytelności. Balticon dysponuje dowodami przelewu środków pieniężnych na konto Serenity oraz oświadczeniami banku, w których zaświadcza się, że Balticon SA dokonała przelewu środków na konto Serenity SA. Oświadczenia przekazano redakcji „Parkietu".
¶ Nieprawdą jest również, że akcje Balticon SA zostały wyemitowane w zamian za akcje Serenity SA na zasadzie „dowolnego, wzajemnego pompowania kapitałów", z ominięciem regulacji dotyczących aportów. Balticon SA nabyła akcje Serenity SA w ramach inwestycji kapitałowej, mającej na celu osiągnięcie zysku w długim terminie.
¶ Nieprawdą jest, że akcje na rzecz Serenity wyemitowano w zamian za inne akcje. Serenity opłaciła nabyte akcje przelewem bankowym.
¶ Nieprawdą jest, że ogół inwestorów został wprowadzony w błąd. Redakcja „Parkietu" wprowadza w błąd inwestorów, prezentując nieprawdziwe i niesprawdzone informacje
Aleksander Wójcik, w imieniu Balticon SA
Odpowiedź Piotra Nalepy, prezesa Serenity, na nasze pytania m.in. o to, kto i na jakiej podstawie ustalał cenę akcji w obu transakcjach z września 2010 r. i dlaczego?spółka nie poinformowała o nich.
Serenity SA we wrześniu 2010?r. podjęła rynkową inwestycję w papiery wartościowe bodaj największej polskiej firmy z obszaru logistyki kontenerowej – Balticon SA, której oferta prywatna skierowana została między innymi do Emitenta (raczej nie zakładamy celowego działania, obie spółki są z Trójmiasta, a ilość lokalnych inwestorów jest liczbą skończoną). Cena akcji (0,90 zł) była ustalona jednakowo dla wszystkich ofertowanych inwestorów, na podstawie wyceny zrobionej przez doradców Balticon.
Z uwagi na dobry standing tej spółki oraz bardzo korzystną sytuację w Polsce w obszarze rosnącej konsumpcji oraz miliardowych nakładów na infrastrukturę drogową, inwestycja ta wydała się atrakcyjna, co zapoczątkowało konkretne negocjacje.
W trakcie tych rozmów Serenity, ponieważ jest spółką powszechnie znaną, sama stała się przedmiotem transakcji. Należy tu nakreślić jeden fakt w niedalekiej przeszłości: Serenity przeprowadziła w 2010 roku emisje (transakcje), w których oferowała różnym inwestorom w ofercie prywatnej swoje akcje, i było to informacją publiczną, raportowaną EBI. Skorzystał z tej okoliczności Balticon, który również nabył akcje Serenity. Cena, po której obejmował, była ceną ustaloną dla wszystkich, nie była to cena ani zawyżona, ani objęta dyskontem.
Transakcje się nałożyły i takoż zostały zrealizowane. Pakiet obejmowany przez Serenity nie przekroczył progu 5 proc., zobowiązującego do raportowania.
Między Serenity a Balticon nie występują żadne koleżeńskie czy kumoterskie relacje. Są one stricte biznesowe, a intencją (prawdopodobnie) obu podmiotów była dywersyfikacja finansowa i zrobienie udanych transakcji dla każdej ze spółek.
Jednocześnie warto zaznaczyć, że sytuacja na akcjach Serenity, obserwowana od lipca 2011 roku, zdaje się mieć podłoże całkiem niepowiązane z powyżej omówionymi.
Natomiast w wyniku tych spektakularnych zjawisk, które miały miejsce podczas notowań Serenity, zainteresowało się spółką znów wielu dziennikarzy i inwestorów – również tych, którzy stracili na lawinowej zniżce waloru przy ogromnych wolumenach przekraczających free float. W wyniku tego zainteresowania pojawił się wątek słuszny, faktycznie zawiniony, a wypunktowany przez GPW: Serenity nie musiała raportować stanu posiadania akcji w spółce Balticon, bo faktycznie nie przekroczyła 5 proc. Ale powinna zaraportować o transakcji, której wartość przekraczała dwukrotnie kapitały własne. I tutaj spółka poczuwa się do pomyłki, jak również w przyszłości postara się zatrudniać do stałego wsparcia doradców prawnych lub autoryzowanego doradcę.
Od redakcji:
Wygląda na to, że Balticon poinformował o wszystkim i dopełnił wszystkich obowiązków. A trwające postępowania GPW i KNF są w ogóle niepotrzebne. Z kolei Serenity ma na sumieniu (a raczej miało, bo w miniony czwartek poinformowało o transakcji z września 2010 r.) pewną „pomyłkę".?Ciekawe jednak, że gdyby?nie nasze publikacje, nikt z inwestorów z raportów bieżących czy sprawozdań sporządzonych przez spółki nie mógłby się w żaden sposób dowiedzieć, że Serenity kupiła akcje Balticonu, a Balticon kupił?akcje Serenity. I że obie spółki w tym samym czasie zainwestowały w siebie nawzajem dokładnie tyle samo, 9 mln zł, czyli per saldo z tego powodu?ich zasoby gotówki nie zmieniły się ani o grosz, choć bilanse, wyceny, wartość księgowa akcji itd. – zmieniły się bardzo. Inwestorzy sami najlepiej ocenią, czy i jak byli i są przez spółki informowani. A tym samym ocenią nie tyle nawet kwestię dwóch kotów i psa, ile kwestię bezpieczeństwa obrotu.