Od dawna zapowiadacie przejście z NewConnect na parkiet główny GPW. Czy zapadła decyzja o towarzyszącej debiutowi emisji akcji?

Zarząd w najbliższym czasie podejmie ostateczną decyzję w tej sprawie. Przy czym, ze względu na otwierające się przed nami nowe możliwości rozwoju na tym rynku, oferta może być warta nie 10 mln zł, ale nawet 30 mln zł. Zależy nam, by nie rozwadniać za mocno kapitału. Jednak na rynku otwierają się dla nas nowe możliwości rozwoju.

Chcemy je wykorzystać. Zwłaszcza że przez ostatni rok niewiele firm weszło w kompleksową obsługę produktów fotowoltaicznych, łączących sprzedaż paneli słonecznych z ich montażem oraz finansowaniem.

Na jakim etapie są giełdowe przygotowania?

W ciągu miesiąca powinno udać się zamknąć rozmowy dotyczące wyboru domu maklerskiego, który wprowadzi nas na GPW i przeprowadzi ewentualną emisję akcji. Pozostanie przygotowanie prospektu i jego procedowanie w KNF. Liczymy, że uda się zakończyć to do końca roku, by na przełomie 2017 r. i 2018 r. przenieść notowania.

Ze względu na giełdowy klimat lepszy byłby początek przyszłego roku, ale nie chcemy zwlekać ze względu na złożone już dawno naszym akcjonariuszom obietnice wejścia na główny parkiet.

Wspomniał pan o otwierających się możliwościach. Na co poszłoby te 30 mln zł?

Przygotowujemy się do transformacji z firmy usługowo-sprzedażowej na spółkę technologiczną. W tym celu przed miesiącem podpisaliśmy z rektorem krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej porozumienie. Pracujemy nad produktami i materiałami typowo budowlanymi, które pozwolą na jednoczesną produkcję energii. Mamy dokument potwierdzający czystość patentową tych rozwiązań, czyli nasze pomysły nie naruszają czyjegoś patentu. Nie chciałbym zdradzać szczegółów, gdyż starać się będziemy o dotację z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na badania i opracowanie prototypu i późniejsze wdrożenie produkcji. Do konkursu NCBiR wystartujemy najpóźniej we wrześniu. Budżet projektu opiewa na 20 mln zł, z czego wkład własny może sięgnąć ok. 7–8 mln zł. Te pieniądze prawdopodobnie pozyskamy ze wspomnianej emisji akcji. Resztę zebranych z rynku środków przeznaczymy na zwiększenie skali bieżącej działalności.

Oprócz sprzedaży paneli fotowoltaicznych dla prosumentów chcemy też zbudować drugą nogę biznesu. Zajmiemy się termomodernizacją domów jednorodzinnych. Cały program termomodernizacyjny ostro ruszy w trzecim kwartale tego roku.

Nadal jesteśmy traktowani jak startup, ale z dużymi perspektywami rozwoju, na co wskazuje publikacja prognoz. Taka transformacja profilu firmy może być ciekawa do wyceny przez akcjonariuszy i rynek.

Jeśli będzie IPO, to – jako główny udziałowiec – sprzeda pan część swojego pakietu?

To nie jest dobry moment do spieniężania się. Nie jestem skłonny do sprzedawania swoich akcji i namawiam pozostałych dużych akcjonariuszy do lock-upu. On nie byłby liczony w latach, a raczej miesiącach np. mógłby sięgać okresu ponad roku od przeniesienia notowań.

Wyniki kwartalne wskazują na znaczącą poprawę wobec ubiegłego roku. Ale w kontekście prognoz całorocznych (zysk netto 13 mln zł przy przychodach 90 mln zł), osiągnięte w I kwartale rezultaty wyglądają skromnie (odpowiednio 1 mln zł i ok. 6,4 mln zł). Czy uda się nadgonić do końca roku?

Jesteśmy spokojni o przychody ze sprzedaży w części produktowej dotyczącej fotowoltaiki i prosumentów. Mieliśmy co prawda trzymiesięczny poślizg ze startem kompleksowej oferty ze względu na przeciągający się proces podpisania umowy z Nest Bankiem. Jednak w drugim kwartale gonimy już te wyniki. Sprzedajemy ok. 200 instalacji miesięcznie. Każda kosztuje ok. 20 tys. zł i sprzedajemy zarówno w formie finansowania abonamentowego, ale również za gotówkę. W drugim przypadku klienci mogą liczyć na rabat. Na razie utrzymujemy prognozy. Mogę to powiedzieć, znając już szacunkowe wyniki za dwa kwartały. Walczymy też o to, by zysk na koniec roku był dwucyfrowy. Dużo zależeć będzie od dynamiki sprzedaży produktów w ramach uruchamianej teraz oferty związanej z termomodernizacją budynków. Pierwsze przychody z tego segmentu pojawią się właśnie w trzecim kwartale. Do końca roku zakładamy tu sprzedaż na ponad 30 mln zł. W przypadku fotowoltaiki będzie to 50–60 mln zł.

Czy podtrzymujecie, że 2018 r. będzie pierwszym rokiem wypłaty dywidendy, nawet jeśli nie dotrzymacie prognoz w tym roku?

Ustaliliśmy, że od 2018 r. będziemy dzielić do 50 proc. zarobku. Na razie nie jestem w stanie podać ostatecznej wysokości, bo dynamika rozwoju biznesu jest bardzo duża. Nie mogę też do końca zagwarantować, czy będzie to już nagroda z zysku za 2017 r. czy zaliczkowa za przyszły rok.

Były plany poszukiwania partnera z branży energetycznej. Czy już prowadzicie rozmowy z dużymi spółkami?

Takie rozmowy rozpoczniemy na poważnie nie wcześniej niż w przyszłym roku, czyli już po debiucie na GPW. Chodzi nam bowiem o silniejszą pozycję negocjacyjną. Inaczej rozmawia się ze spółką o przychodach kilku milionów złotych rocznie, a inaczej z taką, która wypracowuje kilkadziesiąt milionów i ma perspektywy na podwojenie wyniku w krótkim czasie. Nie chcemy być podwykonawcą dużej firmy energetycznej, co nam proponował kiedyś Tauron. Zależy nam raczej na tym, by zyskać partnera strategicznego. Dzięki niemu w bankach moglibyśmy refinansować dług wszystkich dotychczasowych klientów.

W zamian nasz partner stałby się udziałowcem w takim programie i korzystałby nie tylko ze sprzedaży paneli, ale też z odsetek na pożyczkach klientów.

Innogy ma już własny produkt, Tauron sprzedaje panele w innym modelu. Ale podobny do waszego pomysł miała PGE. Czy zamierzacie z nimi rozmawiać?

Nie potwierdzam i nie zaprzeczam.

Jak na biznes Columbus Energy wpłynie nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii?

Poszerzenie definicji prosumentów o przedsiębiorców produkujących energię na własny użytek oznacza dla nas zwiększenie potencjału rozwoju. Naszymi klientami, oprócz rodzin mieszkających w ponad 5 mln domów jednorodzinnych w Polsce, mogą stać się właściciele firm, których są setki tysięcy. Co więcej zamierzamy uruchomić, jeszcze w czerwcu, działalność operacyjną nowej spółki New Energy Investment. Jej zadaniem będzie budowa wraz z innymi inwestorami farm fotowoltaicznych o mocy do 1 MW. Co prawda nie wystartujemy jeszcze z żadnym projektem w planowanej na koniec półrocza aukcji, ale możemy być już gotowi do kolejnej, np. w grudniu, czy w przyszłym roku.

CV

Dawid Zieliński jest prezesem i akcjonariuszem Columbus Energy (kontroluje 33,12 proc.). Ukończył AGH. Zdobywał doświadczenie w Heidelberg Technology Centre w Niemczech, Air BP w Londynie czy Mars Polska. Columbus Energy na NewConnect jest od 18 marca 2016 r. (wtedy doszło do połączenia z notowaną tam spółką Columbus Capital). Firma w tym roku prognozuje 13 mln zł zysku netto i 90 mln zł przychodów. W 2018 i 2020 r. chce mieć odpowiednio 31 mln zł i 70 mln zł zysku oraz 189 mln zł i 481 mln zł obrotów. AWK