We wtorek pisaliśmy m.in., że na poniedziałkowym nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu Elektrimu, mimo projektów uchwał przygotowanych przez zarząd tej kontrolowanej przez Zygmunta Solorza spółki, nie zapadła decyzja w sprawie powrotu Elektrimu na warszawską giełdę.

Chodziło o to, że za decyzją w tej kwestii nie było odpowiedniej liczby głosów. Taką interpretację podał na NWZ przedstawiciel Zygmunta Solorza i przewodniczący zgromadzenia dr Jerzy Modrzejewski.

Jak jednak czytamy w komunikacie Elektrimu podsumowującym decyzje NWZ, prawnik... pomylił się i złożył oświadczenie w tej sprawie przy podpisywaniu protokołu z obrad. Prawnik miał nie wziąć bowiem pod uwagę zapisów w statucie Elektrimu, zgodnie z którym uchwały walnego zgromadzenia zapadają zwykłą większością głosów, a nie większością bezwzględną – jak przewiduje Ksh.

W związku z tym, mimo że za podjęciem uchwały w sprawie dopuszczenia i wprowadzenia dotychczasowych akcji Elektrim do obrotu na rynku regulowanym padło 512,08 tys. głosów, przeciwko 25, a wstrzymało się nieco ponad 3,088 mln głosów „Uchwałę nr 11 należy uznać za podjętą, a ponadto, że sprzeciwy wniesione wobec niepodjęcia powyższej uchwały należy uznać za bezzasadne" – czytamy w raporcie bieżącym Elektrimu.

Przyjęta uchwała przewiduje przy tym również, że zarządowi i radzie nadzorczej spółki przedstawione zostaną pisemne sprawozdania z wyników badania przez rewidentów ds. szczególnych powołanych na wniosek 588 akcjonariuszy z 7 września 2018 r.

W uchwale jest też dopisek o zwolnieniu z kosztów walnego zgromadzenia. W zamyśle chodziło o to,  że przy jednym z poprzednich NWZ walne uchwaliło (głosami spółek miliardera), iż koszty poniosą mniejszościowi inwestorzy.

Konglomerat, do którego należą bezpośrednio i pośrednio udziały w Porcie Praskim, ZE PAK i pakiet akcji Cyfrowego Polsatu opuścił giełdowy parkiet 11 lat temu, pozostając jednocześnie spółką publiczną. Na taki status pozwoliła Elektrimowi Giełda Papierów Wartościowych i Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (dziś UKNF), zobowiązując jednocześnie zarząd spółki do powrotu akcji na GPW gdy zwycięską ręką wyjdzie z upadłości.

Aby Elektrim faktycznie wrócił na GPW musi powstać prospekt emisyjny. Wojciech Piskorz, prezes Elektrimu wielokrotnie zwracał uwagę, że dobrze byłoby aby spółka w dokumencie miała czym się pochwalić. Tymczasem wyniki jej fluktuują, a spór z fiskusem, który domaga się od spółki 1,3 mld zł – trwa.

W 2016 r. skonsolidowany zysk netto Elektrimu wyniósł ponad 457 mln zł, w 2017 r. grupa odnotowała ponad 75 mln zł straty.

Tomasz Golisz, jeden z mniejszościowych akcjonariuszy „Elka" mówił w poniedziałek, że zanim firma wróci na GPW inwestorzy chcą wyjaśnienia wielu kwestii. Porozumienie Akcjonariuszy Elektrimu uważa, że główny akcjonariusz wyprowadzał majątek ze spółki, a zarząd ukrywa informacje.