Reklama

Duża przecena na rynku długu. Czy to już koniec?

Rentowności rządowych obligacji przełamują kolejne granice. Dla finansów państwa to duże wyzwanie w postaci rosnących kosztów obsługi zadłużenia.

Publikacja: 24.10.2022 05:00

Duża przecena na rynku długu. Czy to już koniec?

Foto: Adobestock

Sytuacja na rynku długu staje się coraz poważniejsza. W piątek rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych na chwilę przebiła granicę 9 proc., ale nawet poziomy powyżej 8,9 proc. budzą grozę.

– Na przecenę polskich papierów składa się szereg czynników – zaznacza Adam Antoniak, ekonomista ING BSK. Z jednej strony to efekt trendów światowych, bo inwestorzy coraz bardziej oczekują zacieśnienia polityki monetarnej na rynkach bazowych. Z drugiej strony wiele też zależy od czynników krajowych. Te zaś wydają się niezbyt sprzyjające.

W Polsce inwestorzy też wyceniają kolejne podwyżki stóp, inflacja pozostaje uporczywa, mamy zapowiedzi szeregu kosztownych fiskalnie rządowych programów pomocowych w reakcji na szok energetyczny. – Deficyt sektora general government może naszym zdaniem w przyszłym roku wzrosnąć w okolice 7 proc. PKB. A to wszystko odbywa się w otoczeniu trwającego konfliktu na linii Warszawa–Bruksela w kwestii praworządności, braku środków z KPO i zapowiedzi możliwego zablokowania środków strukturalnych dla Polski z perspektywy na lata 2021–2027 – wylicza Antoniak.

Ekonomiści nie wykluczają więc dalszej przeceny polskich papierów. – W oczekiwanym przeze mnie scenariuszu narastającej bessy na obligacjach na świecie, rentowność polskich obligacji skarbowych może przekroczyć 10 proc. – mówi Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. – Polityka rządu i NBP nie sprzyja ograniczeniu skali tego wzrostu – dodaje.

Reklama
Reklama

Im wyższe rentowności papierów skarbowych, tym wyższe koszty obsługi długu publicznego. Rząd zdaje sobie z tego sprawę i w projekcie budżetu na 2023 r. rezerwuje na ten cel kwotę ok. 66 mld zł. To aż ponaddwukrotny wzrost w porównaniu z wydatkami w 2021 r. Czy to wystarczy?

– Wydaje się, że księgowe koszty obsługi długu dadzą się zmieścić w możliwościach budżetu bez konieczności jego nowelizacji w 2023 r. z tego powodu – uważa Sobolewski. Dodatkowo rząd zabezpieczył sobie możliwość korzystania z rezerwy budżetowej na ten cel, gdyby koszty wzrosły bardziej, niż się oczekuje. Jak zauważa Antoniak, to czas pokaże, czy te rezerwy będę wystarczające.

Ekonomiści podkreślają, że w krótkim okresie zła sytuacja na rynku długu nie zagraża bezpośrednio stabilności finansów publicznych (by do tego doszło, rentowność dziesięcioletnich obligacji musiałaby wynosić 4 pkt proc. powyżej inflacji bazowej). – W długim okresie może pojawić się takie ryzyko, bo polityka w Polsce prowadzi do powstania nierównowagi makroekonomicznej. To jest jak gra w ruletkę, nasze losy zaczynają zależeć od wydarzeń w otoczeniu. Do inflacji, deficytów handlowego i budżetowego, uzależnienia przyszłego finansowania od zagranicznych inwestorów dochodzi sytuacja, gdy rynki obligacji, na których ci zagraniczni inwestorzy działają, przeżywają kryzys największy od co najmniej 40 lat – ostrzega Sobolewski.

Finanse publiczne
FOR i WEI: Mniej 800+, wiek emerytalny w górę, prywatyzacja, dług do 70 proc. PKB
Materiał Promocyjny
Serial „Heweliusz" Netflixa z wpływem na polską gospodarkę: 2,5 tysiąca firm, 640 miejsc pracy i 78 mln zł wkładu w PKB
Finanse publiczne
Spór o budżet: prezydent zaniepokojony, a premier ripostuje. Co dalej z polskimi finansami?
Finanse publiczne
Czy trzeba będzie mocniej zaciskać pasa
Finanse publiczne
Z czego wynika deficyt budżetu? Mało podatków, dużo wydatków
Finanse publiczne
Jaki deficyt budżetu w 2024 r.? MF podało dane
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama