Rekordowa produkcja energii elektrycznej w Polsce nastąpiła kilka dni po tym, jak 9 stycznia zapotrzebowanie na energię osiągnęło także rekordowy poziom. Wówczas o godz. 11:45 odnotowano rekordowe, najwyższe w historii zapotrzebowanie KSE na moc – 27,6 GW netto (29,2 GW brutto). Poprzednie najwyższe zapotrzebowanie na moc odnotowano w styczniu 2024 r. Wyniosło ono wówczas 28,6 GW brutto. Na tak wysokie zapotrzebowanie wpłynęła przede wszystkim niska temperatura powietrza, dochodząca do -10°C w ciągu dnia. Kilka dni później przyszedł czas na kolejny rekord, tym razem produkcji energii elektrycznej.
Co wpłynęło na rekord produkcji energii?
W środę 14 stycznia o godz. 11:00 generacja wyniosła 28,9 GW netto (30,5 GW brutto). – Na wysoki poziom generacji złożyła się praca wielu źródeł wytwarzania, jak źródła węglowe (kamienny i brunatny), które pokryły 59,9 proc. generacji, źródła gazowe – 13,9 proc. generacji, źródła OZE (wiatr, fotowoltaika, woda) – 21,2 proc. generacji, a pozostałe źródła – 5,1 proc. generacji – wskazują Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE).
Czytaj więcej
Rząd przyjął nowelizację Prawa energetycznego, która ma przyspieszyć transformację energetyczną w...
W tym samym czasie zapotrzebowanie odbiorców na moc wyniosło 26,6 GW netto, a eksport energii elektrycznej osiągał wartości zbliżone do 2,3 GW.
Sprawę skomentował premier Donald Tusk, który wskazał na konferencji prasowej, że mimo prób ataków cybernetycznych, do jakich doszło pod koniec ub. roku, polska energetyka pracuje stabilnie, a produkcja energii rośnie. – Wynika to z niskiej temperatury, ale i z przyspieszającej polskiej gospodarki. Mimo to, byliśmy w stanie eksportować nadwyżki energii – powiedział Tusk.