W Polsce powstał terminal LNG w Świnoujściu, którego przepustowość wynosi 8,3 mld m sześc. gazu rocznie i podmorski gazociąg Baltic Pipe łączący złoża węglowodorów na Szelfie Norweskim z polskim systemem przesyłowym. Budowany jest również w okolicach Gdańska pływający terminal LNG. Dziś Orlen sprowadza gaz skroplony drogą morską z USA, Kataru, Norwegii i krajów Afryki nie tylko na potrzeby Polski, ale i krajów ościennych. Szereg kosztownych inwestycji przeprowadziły również Litwa i Finlandia. Litwini uruchomili w 2014 r. jednostkę FSRU w Kłajpedzie. Z kolei Finowie zbudowali w 2019 r. Balticconnector, gazociąg łączący Finlandię z Estonią, umożliwiający przesył błękitnego paliwa przez kraje bałtyckie z pominięciem Rosji.
Po zakończeniu trwających inwestycji w terminal pływający, zdolności importowe Polski w zakresie LNG jeszcze wzrosną, umożliwiając zaopatrywanie w gaz pochodzący spoza Rosji całego regionu. Dystrybucję paliwa na południe Europy zapewni z kolei tzw. korytarz północ–południe. Infrastruktura przesyłowa umożliwi kierowanie surowca z północnej Polski przez rozbudowane interkonektory do Czech, na Słowację jak również do pogrążonej w wojnie Ukrainy. – Można pokusić się o stwierdzenie, że Polska jest już pewnego rodzaju hubem gazowym, biorąc pod uwagę, że jest przekaźnikiem ładunków gazu ziemnego importowanego z różnych stron świata do krajów regionu – mówi Julia Ćwiek.
Europa jest dziś o wiele bardziej bezpieczna energetycznie niż jeszcze kilka lat temu. Oczywiście nadal pozyskuje surowce z zewnątrz, nie jest samowystarczalna. Ale poza tym, że na potęgę rozwija odnawialne źródła energii, zyskała też nowe możliwości importu surowców. – Dywersyfikacja to klucz do bezpieczeństwa. Celem jest, by do 2028 r. odejść zupełnie od rosyjskich węglowodorów. Jest on realizowany krok po kroku. Kolejne państwa podejmują działania, by na kontynencie było coraz bezpieczniej, jeśli chodzi o zaopatrzenie w energię – mówi Julia Ćwiek.
Strategiczna infrastruktura
Bezpieczeństwo w kontekście Morza Bałtyckiego należy rozpatrywać jednak szerzej niż tylko trasy dostaw paliw. – To obszar, który ma gigantyczne możliwości rozwojowe w związku z inwestycjami w morską energetykę wiatrową, budową infrastruktury przesyłowej wodoru czy magazynowaniem dwutlenku węgla – podkreśla Julia Ćwiek.
Czasy, w których funkcjonujemy, wymagają szczególnego podejścia. Wojna za wschodnią granicą Polski zmusza do szczególnej dbałości o ochronę samej infrastruktury, która ma kluczowe znaczenie dla energetycznej niezależności kontynentu. Dotyczy to również infrastruktury na morzu. Kraje leżące wokół Bałtyku podejmują w tym zakresie coraz szerszą współpracę. – Rada Państw Morza Bałtyckiego jest tym forum, które pozwala na współpracę w szczególności na poziomie administracyjnym. Ta współpraca istnieje i w wielu aspektach jest coraz bardziej zacieśniania. Zagrożeniem mogą być w tej chwili obce jednostki pływające, latające. I na te realne zagrożenia trzeba odpowiadać, najlepiej wypracowując wspólne procedury i podejmując aktywną współpracę – informuje przedstawicielka Orlenu.
Bałtyk już dziś kształtuje energetyczną przyszłość regionu – zapewnia dostęp do globalnych rynków surowców, staje się przestrzenią wielkoskalowego rozwoju offshore i technologii wodorowych, a jednocześnie wymaga zdecydowanej ochrony w kontekście nowych zagrożeń geopolitycznych. Tylko współpraca państw regionu pozwoli wykorzystać jego potencjał i wzmocnić długofalowe bezpieczeństwo energetyczne Europy.