Mimo że najnowszy blok elektrowni na węgiel brunatny w Turowie należący do Polskiej Grupy Energetycznej działa już od blisko czterech lat, to spółka z grupy PGE złożyła pozew, w którym domaga się od wykonawców, czyli Budimexu, Mitsubishi Power Europe i Tecnicas Reunidas, ponad 1 mld zł. Twierdzi, że to kwota za wady konstrukcyjne bloku nr 7 w Elektrowni Turów. Budimex podkreśla, że wszyscy członkowie konsorcjum uważają roszczenia PGE GiEK za bezzasadne. Przypomina też, że mimo pozwu nadal trwa postępowanie mediacyjne, w którym udział biorą przedstawiciele Prokuratorii Generalnej. W ramach mediacji wykonawcy złożyli pozwy i roszczenia przeciwko PGE, opiewające na 627 mln zł i 17 mln euro.
To nie koniec sporów polskich firm w obszarze energetyki. Grupa Azoty Puławy poinformowała Polimex-Mostostal o odstąpieniu z winy wykonawcy od kontraktu na „budowę bloku energetycznego w oparciu o paliwo węglowe w Puławach”. Wykonawca w grudniu przestał realizować kontrakt. Polimex- Mostostal zarzuca Grupie Azoty brak chęci współpracy, co stało się przeszkodą w wypełnieniu kontraktu. Grupa Azoty Puławy złożyła pozew przeciwko Polimex-Mostostal i domaga się 249,2 mln zł za opóźnienia w realizacji inwestycji. Stan zaawansowania inwestycji w 2024 r. wynosił 99,91 proc. Blok jednak nawet jeśli ruszy, przez fakt zasilania emisyjnym węglem może mieć minimalny wpływ na poprawę wyników spółki. Pewną opcją, która mogłaby poprawić rentowność tej inwestycji, jest jej zgłoszenie do aukcji rynku mocy. Ten blok o mocy 100 MW mógłby świadczyć także usługi na potrzeby PSE, a w zamian otrzymałby przychody z rynku mocy. Spółka jednak na razie nie komentuje tej opcji.
Czytaj więcej
O tym, gdzie może być zlokalizowana druga elektrownia jądrowa i dlaczego w Bełchatowie. O tym, jaki jest rachunek za stracone lata transformacji en...
Skąd takie ciągłe spory między inwestorami a wykonawcami? Zdaniem dr. Damiana Kaźmierczaka, wiceprezesa Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, cechą charakterystyczną sektora budownictwa energetycznego jest długotrwały brak dialogu i deficyt zaufania pomiędzy zamawiającymi a wykonawcami. – Zamiast koncentrować się na rozwiązywaniu bieżących problemów w atmosferze partnerskich relacji, obie strony częściej wchodzą w spory, które nie przynoszą korzyści ani im samym, ani nadrzędnym interesom polskiej gospodarki. W innych segmentach rynku, takich jak budownictwo drogowe czy kolejowe, stosunki między wykonawcami a zamawiającymi zdążyły się już ucywilizować, co znajduje odzwierciedlenie w sprawnej realizacji programów drogowych i kolejowych – wyjaśnia nasz rozmówca. W efekcie w Polsce nie wykształcił się wystarczający potencjał wykonawczy, który mógłby sprostać ambitnym planom związanym z transformacją i modernizacją polskiej energetyki, ponieważ wykonawcy wolą trzymać się od tego segmentu rynku z daleka. – Remedium nie polega na sprowadzaniu przypadkowych wykonawców z Azji, lecz na stworzeniu odpowiednich warunków do współpracy z doświadczonymi podmiotami z kraju, które potrafią realizować projekty energetyczne, ale dotychczas unikały współpracy z zamawiającymi ze względu na niekorzystne warunki, jakie im oferują – uważa nasz rozmówca.