Propozycje wprowadzenia do statutu Enei zapisów pozwalających jej na inwestowanie w „zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego" będą poddane pod głosowanie na zgromadzeniu akcjonariuszy 28 grudnia. Projekt – jak wynika z uzasadnienia – jest podyktowany wytycznymi zawartymi w aktach prawnych, w tym w rozporządzeniu rządu ze stycznia tego roku. Wskazano tam Eneę jako firmę o istotnym znaczeniu dla gospodarki państwa.

W Enei szansa na blokadę

Podobnych modyfikacji dokonały już Energa i PGE. Od ponad dekady takie zapisy funkcjonują już w PGNiG. W październiku br. PGNiG doprecyzował brzmienie statutu, wprowadzając jedno słowo. – Odebraliśmy to jako uprawdopodobnienie realizacji nierentownych przedsięwzięć – wskazuje jeden z mniejszościowych akcjonariuszy w spółkach sektora. – Dotychczas fundusze dość solidarnie głosowały przeciwko próbom wprowadzenia takich zapisów, które są niekorzystne dla akcjonariuszy mniejszościowych – zaznacza.

Zablokowanie zmian statutowych udało się w Tauronie. Tam – jak wynika z naszych informacji – w przyszłości mogą być podejmowane kolejne próby. Tauron ma bardziej komfortową sytuację niż Enea, bo udział Skarbu Państwa jest tam niższy. Głosowanie w Enei nie jest jednak z góry przegrane. Jak szacuje przedstawiciel jednego z funduszy, wystarczy sprzeciw czterech OFE o największym zaangażowaniu w poznańskim koncernie, by zebrać blokującą mniejszość (do zmian potrzeba 75 proc. głosów akcjonariuszy obecnych na WZA).

Ważna obecność

Drobni akcjonariusze z 3–4-proc. udziałem powinni się pojawić podobnie jak część funduszy z symbolicznym pakietem. Niektórzy drobni udziałowcy już dziś deklarują jednak absencję. Prawdopodobnie dlatego, że ze względu na sceptyczne nastawienie do branży zmniejszyli zaangażowanie w spółki sektora w ostatnich miesiącach.

– Rynek już się pogodził z tym, że kontrolowane przez państwo koncerny mają realizować projekty niekoniecznie rentowne – tłumaczy inny przedstawiciel mniejszościowego udziałowca Enei. Zauważa, że zmiany statutu są wtórne wobec już podjętych nieekonomicznych decyzji, m.in. o zaangażowaniu się w Polską Grupę Górniczą. Prawdopodobnie mają też szykować grunt pod kolejne decyzje, takie jak budowa Ostrołęki czy atomu. – Zmiana statutu to mniejsze zło niż zapowiadane kiedyś przesuwanie kapitałów – dodaje kolejny rozmówca.

– Nasi inwestorzy powinni się obudzić. Bo spółka nie może być statutowo zwolniona z kierowania się rachunkiem ekonomicznym – grzmi Andrzej S. Nartowski, były prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów. Jego zdaniem prawidłowa reakcja inwestorów finansowych to blokowanie zmian lub głosowanie nogami, jak zrobiła to większość zagranicznych funduszy.