Pierwsza połowa minionego tygodnia zdecydowanie należała do niedźwiedzi, a druga do byków. Bilans jest więc zerowy. Sytuacja techniczna niektórych indeksów wciąż jednak jest niepokojąca. Mowa w szczególności o sWIG80. W ostatnią środę indeks zanurkował do 14 045 pkt. Tak nisko nie był od grudnia ubiegłego roku, co oznacza, że jego tegoroczna stopa zwrotu jest już ujemna. Byczy dorobek z pierwszego kwartału został zniwelowany. Na wykresie aktywny jest sygnał sprzedaży w postaci krzyża śmierci utworzonego przez średnie kroczące z 50 i 200 sesji. Pierwsza średnia wyraźnie oddala się od drugiej, potwierdzając przewagę podaży. W ten obraz wpisuje się też spadkowy układ linii DI i ADX wskaźnika ruchu kierunkowego oraz spadający MACD. Odbicie z końca tygodnia jest zbyt małe, by mówić o poprawie sytuacji. Technika sugeruje, że poziom 14 000 pkt zostanie niebawem zaatakowany.
Mimo powrotu notowań nad 4800 pkt układ kresek mWIG40 też nie wygląda najlepiej. Indeks pozostaje poniżej średnich kroczących z 50 i 200 sesji. Tę ostatnią po raz ostatni przebił w dół w maju 2016 r. Nie jest to więc typowa sytuacja, a że wystąpiła po silnym wybiciu z ruchu horyzontalnego, to należy się liczyć z ryzykiem silniejszej zniżki. Zwłaszcza że na wskaźniku ruchu kierunkowego i MACD wciąż aktywne są sygnały sprzedaży. Dopiero powrót notowań indeksu nad 4900 pkt da argumenty za większym optymizmem wobec portfela spółek o średniej kapitalizacji.
Najkorzystniej, do czego już każdy zdążył się w tym roku przyzwyczaić, wygląda wykres WIG20. Indeks, dzięki piątkowej zwyżce o 1,3 proc., wrócił nad linię średniej kroczącej z 50 sesji, która stanowi silne ruchome wsparcie. Z technicznego punktu widzenia znów realne w krótkoterminowej perspektywie jest przebicie szczytu hossy 2566 pkt. Trzeba się jednak liczyć z możliwością pogłębiania korekty. Jej bezpieczny zasięg to 2420 pkt, gdzie znajduje się ostatni lokalny dołek. Jego przebicie przerwałoby sekwencję coraz wyższych minimów w trendzie wzrostowym i byłoby wstępnym sygnałem do zmiany kierunku trendu. Dzięki udanej drugiej połowie minionego tygodnia to ryzyko udało się oddalić.
Nie da się jednak ukryć, że w poprawie nastrojów pomogła decyzja Europejskiego Banku Centralnego o przedłużeniu programu QE. Drukowane kwoty pieniędzy wprawdzie spadną do 30 mld euro, a nie do 40 mld, jak oczekiwano, ale sumaryczna ilość wtłoczonych w system bankowy pieniędzy będzie większa (wydłużenie programu z 6 do 9 miesięcy). Rynki lubią darmowy pieniądz, stąd piątkowa reakcja większości europejskich parkietów. DAX zyskał 0,6 proc., a CAC40 0,8 proc.