Reklama

Daniel Mzyk nie jest już akcjonariuszem Yawalu

Menedżer twierdzi, że chciał pogodzić akcjonariuszy i zająć się restrukturyzacją firmy. Pioneer odpiera, że padły mgliste deklaracje, a nie oferta.

Aktualizacja: 11.02.2017 10:05 Publikacja: 29.10.2013 05:00

Daniel Mzyk, były szef rady nadzorczej Yawalu.

Daniel Mzyk, były szef rady nadzorczej Yawalu.

Foto: Archiwum

Daniel Mzyk zrezygnował z funkcji szefa rady nadzorczej Yawalu i przekazał pakiet akcji tej spółki (10,4 proc. kapitału i 17,7 proc. ogólnej liczby głosów) ojcu Edmundowi Mzykowi, który jest jej prezesem. Ten ma teraz papiery stanowiące 24,6 proc. kapitału  i 43,8 proc. ogólnej liczby głosów.

Rykoszetem w Paged

Daniel Mzyk tłumaczy decyzję tym, że konflikt w akcjonariacie Yawalu zaczął się odbijać na Pagedzie, którym zarządza. Chodzi m.in. o postrzeganie Pagedu przez instytucje finansowe. – Usiłowałem wejść w rolę mediatora, zaproponowałem, że przejmę odpowiedzialność za restrukturyzację Yawalu. Ale każda z głównych stron sporu trwa przy swoim – twierdzi Mzyk. Menedżer oczekiwał, że Pioneer i rodzina Buchajskich sprzedadzą mu część swoich akcji albo przynajmniej zgodzą się na opcję menedżerską dla niego. Pioneer kontroluje pakiet stanowiący 25,2 proc. w kapitale i 14,5 proc. w ogólnej liczbie głosów. W przypadku Buchajskich jest to odpowiednio: 9,2 i 5,5 proc.

– Ich oczekiwania cenowe były rozbieżne z moim wyobrażeniem o wartości godziwej Yawalu. Sytuacja spółki jest „wymagająca" – twierdzi Mzyk i zwraca uwagę m.in. na wysokie zadłużenie firmy. Dodaje też, że Yawal ma ok. 10 mln zł długu wobec Pagedu, związanego z zapłatą za akcje serii G. – Zarząd Pagedu stoi na stanowisku, że jest to wierzytelność wymagalna, zamierzamy dochodzić kwoty od Yawalu – informuje Mzyk.

Żadnych konkretów

Przedstawiciele Pioneera zapewniają, że są zainteresowani wszelkimi działaniami, służącymi obronie interesu uczestników funduszy. – Ze strony pana Daniela Mzyka nie padła żadna konkretna propozycja: ani parametry ewentualnego odkupienia akcji Yawalu od Pioneera, ani to, jak wyobrażał sobie dalszą współpracę czy restrukturyzację spółki. Dlatego trudno jest nam komentować obecne zmiany w akcjonariacie – mówi Agata Bartosik, dyrektor ds. kontroli inwestycji w Pioneer.

Za dwa tygodnie odbędzie się NWZA Yawalu zwołane z inicjatywy Pioneera. Fundusz chce m.in. odwołania zarządu i powołania biegłego rewidenta, który prześwietliłby firmę. Ciągnący się od dawna konflikt na linii Pioneer-Mzykowie rozgorzał mocniej wiosną tego roku, kiedy porozumienie inwestorów pod egidą Mzyków ogłosiło wezwanie do sprzedaży wszystkich papierów Yawalu. Akcjonariusze mniejszościowi uznali cenę za zbyt niską – wynosiła 5,99 zł (w ostatnich dniach kurs mocno podskoczył, do blisko 8,7 zł). Edmund Mzyk zapowiadał, że po wezwaniu przedłoży WZA uchwały o zniesieniu dematerializacji akcji. Do tej pory w tej sprawie nic się nie wydarzyło.

Reklama
Reklama

Teoretycznie Pioneer nie ma szans na przeforsowanie uchwał. Jednak wcześniej fundusz zgłosił wątpliwość co do prawidłowości zawiązania porozumienia na potrzeby wezwania. Niewykluczone, że Pioneer zagra tą kartą i będzie kwestionować prawo do głosowania z akcji uczestników porozumienia.

- Sprawa jest cały czas w toku - mówi Maciej Krzysztoszek z biura prasowego Komisji Nadzoru Finansowego.

[email protected]

Budownictwo
Prezes Budimexu: Brak kalendarza inwestycji destabilizuje rynek
Budownictwo
Rekord za rekordem w Develii. Firma chce sprzedawać jeszcze więcej
Budownictwo
Sojusz deweloperów z archidiecezją. Budowa apartamentowca Roma Tower może ruszać
Budownictwo
Develia, czyli rekord goni rekord
Budownictwo
Państwo zapowiada więcej mieszkań. I z sensem
Budownictwo
Grupa Ghelamco kupiła sobie czas
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama