Najbardziej energochłonne firmy planują budowę własnych bloków energetycznych. Tylko kilka z nich: Grupa Azoty, PKN Orlen, KGHM i Jastrzębska Spółka Węglowa, wyda na ten cel co najmniej 8 mld zł. To pomoże im zmniejszyć zależność od zewnętrznych dostaw prądu, zredukować koszty i uchronić się przed stratami w sytuacji niedoboru mocy w krajowej sieci elektroenergetycznej.
– W obliczu problemów z dostawami energii, z jakimi mieliśmy do czynienia w ubiegłym tygodniu, budowa własnych jednostek wytwórczych wydaje się bardzo dobrym rozwiązaniem – przyznaje Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.
W stronę niezależności
Największe inwestycje w tym zakresie już rozpoczął PKN Orlen. Na budowę elektrociepłowni w Płocku i we Włocławku przeznaczy łącznie około 3 mld zł. Jeszcze w tym roku ma ruszyć blok we Włocławku, z którego korzystać będzie przede wszystkim nawozowy Anwil.
Pomimo trudnej sytuacji finansowej z inwestycji nie rezygnuje też JSW. Spółka rozpoczęła już budowę bloku przy kopalni Zofiówka i kolejnego przy koksowni Radlin. – Po zakończeniu budowy obu bloków grupa będzie dysponowała mocą 265 MW, co w zupełności pokryje zapotrzebowanie naszych zakładów – podkreśla Edward Szlęk, prezes JSW.
Budowę nowych siłowni zapowiada też Grupa Azoty. Najbliższa realizacji jest budowa za 1,1 mld zł zasilanej gazem ziemnym Elektrowni Puławy, która w 100 proc. pokryje zapotrzebowanie puławskich zakładów azotowych na ciepło i energię elektryczną. Spółka właśnie otrzymała decyzję środowiskową i finalizuje kwestie finansowania inwestycji. W dalszych planach rozważa też wykonanie innowacyjnej instalacji do zgazowania węgla w Kędzierzynie-Koźlu. Zakład ten ma produkować zarówno gaz syntezowy, jak i prąd. Koszt tego przedsięwzięcia polski rząd szacuje na 1,8–4,2 mld zł, w zależności od wariantu inwestycji. Azoty badają ten projekt, a wyniki analiz poznamy jesienią.
O zwiększeniu produkcji energii myśli też miedziowy KGHM. Za pięć lat chce mieć 30 proc. prądu z odnawialnych źródeł w całości zużycia, czyli około 300 MW. Pochłonie to 1,5 mld zł.
Wątpliwe natomiast, by w najbliższym czasie powstała Elektrownia Czeczot, którą miała zbudować Kompania Węglowa z japońskim koncernem Mitsui. Projekt ten został zawieszony.
Zarobić na energii
Zdaniem analityków budowa przemysłowych elektrociepłowni ma głęboki sens. – Siłownie te dostarczają bowiem energię do zakładów przez cały rok, a to zwiększa rentowność tego typu inwestycji – przekonuje Prokopiuk.
Oprócz zabezpieczenia dostaw energii do własnych zakładów niektóre firmy będą też zarabiać na sprzedaży prądu do krajowej sieci. Tak stanie się w przypadku Elektrowni Puławy. – Nadmiar energii będziemy mogli lokować na rynku – zapowiada Marian Rybak, prezes Grupy Azoty Puławy. Również PKN Orlen przewiduje, że około połowy energii wytwarzanej w nowym bloku we Włocławku będzie trafiać na rynek zewnętrzny.