Dla banków to palący temat. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od roku bada, czy spełniają wymogi trwałego nośnika. Niedawno nakazał Eurobankowi, Handlowemu i BOŚ wypłatę klientom 80 mln zł rekompensasty (to tylko trzy z 18 badanych banków), bo informowały o zmianach opłat, wykorzystując do tego celu kanały nieposiadające cech trwałego nośnika. Wymagania te spełniają np. papier, płyta CD/DVD czy pendrive, umożliwiające klientowi przechowywanie i odczytanie informacji. Ważną cechą jest też możliwość odtworzenie informacji w niezmienionej postaci – bez ingerencji nadawcy. Informacje przekazywane klientom przez bank za pośrednictwem zwykłej skrzynki e-mailowej nie spełniają wymogów trwałego nośnika, ponieważ nadawca może zmieniać treść dotyczącą ważnych dla klienta spraw, takich jak oprocentowanie, wysokość opłat i prowizji czy treść regulaminów.
Wspomniane rozwiązania spełniające wymogi trwałego nośnika są proste, ale niezbyt praktyczne i drogie, więc poszukiwany jest lepszy sposób. – Pięć polskich banków w listopadzie rozpoczęło testy opartego na blockchain systemu naszej firmy, służącego do przechowywania i przesyłania ważnych dokumentów do klientów, takich jak cenniki czy regulaminy. Zaangażowane w testy banki mają łącznie 14,5 mln kont, a ich łączne aktywa są warte 370 mld zł. Polski sektor bankowy jako pierwszy na świecie może wykorzystać produkcyjnie blockchain – mówi Andrzej Horoszczak, prezes i założyciel Billona. Podobne testy prowadzi też IBM.
Potrwają do stycznia 2018 r., kiedy banki przedstawią swoje opinie. Billon szacuje, że jego rozwiązanie może pojawić się w pierwszych bankach już w lutym 2018 r.
Billon sprzedał swą technologię Biuru Informacji Kredytowej, którego udziałowcami są największe polskie banki. BIK tworzy produkt końcowy, który będzie udostępniony klientom.
– To, co jest unikalne dla naszego blockchaina, to fakt, że umożliwia przechowywanie kompletnych dokumentów i całkowicie eliminuje ryzyko błędu czy działania celowego człowieka – administratora lub hakera, jako najbardziej zawodnego czynnika. Zapisanie dokumentów w naszej technologii gwarantuje, że nie tylko fakt ich zmodyfikowania zostanie wykryty, ale taka modyfikacja, czy w szczególności usunięcie, jest technologicznie niemożliwe – dodaje Horoszczak.
Przekonuje, że koszty wdrożenia rozwiązania jego firmy są stosunkowo nieduże i jest to krótki proces.
– Unikamy zakupu tradycyjnych systemów centralnych i archiwizujących dane, które kosztują miliony. Nasze, o wiele bezpieczniejsze rozwiązanie, zbudowane przez polskich inżynierów, kosztuje zaledwie setki tysięcy złotych. Gdyby cały sektor bankowy zastosował naszą technologię, szacujemy, że publikując w zgodzie z regulacjami dokumenty na elektronicznym trwałym nośniku, mógłby zaoszczędzić 500 mln zł rocznie, do tej pory wydawanych na wysyłkę papierowych przesyłek. To oszczędności na poziomie 80–85 proc. – dodaje szef Billona. mr