Alior przyjął nową strategię na lata 2020–2022. Planuje, że w ostatnim roku jej obowiązywania wskaźnik ROE wzrośnie powyżej 10 proc. To byłby duży skok, bo w 2019 r. zaraportowane ROE, czyli zwrot z kapitałów własnych, wyniosło 3,8 proc. wobec 11,7 proc. w 2018 r.

Skąd nadejdzie poprawa?

Spadek w 2019 r. tego kluczowego wskaźnika rentowności to efekt dużych rezerw na zwroty prowizji i odpisów wartości kredytów dla firm, które bank traktuje jako zdarzenia jednorazowe. Po wyłączeniu efektu zwrotów prowizji ROE wyniosłoby 8,4 proc.

– Kilka aspektów zadecyduje o wzroście rentowności. To m.in. poprawa i modyfikacja oferty pożyczek gotówkowych, spadek kosztów finansowania z obecnych 1,08 proc. do 1,0 proc., co mocno pozytywnie wpłynie na marżę odsetkową, już dziś sprzedawane przez nas produkty kredytowe w każdej istotnej linii są bardziej rentowne niż te z 2018 r., zatem nowa produkcja poprawia rentowność. Poza tym koszt ryzyka ma spaść – mówi Krzysztof Bachta, prezes Aliora. Bank zakłada, że koszty ryzyka zmaleją do 180 pkt baz. z 240 pkt baz. w 2019 r. (w 2018 r. wyniosły 185 pb).

Jest pole do wzrostu

– Jesteśmy mocno konserwatywni wobec celów na 2022 r., oczekiwane przez nas ROE jest znacznie poniżej celu samego banku, bo ostrożnie podchodzimy do takich parametrów, jak marża odsetkowa i koszt ryzyka. Zakładamy, że najpierw bank powinien osiągnąć ostrożniejsze cele, a dopiero później będziemy gotowi do ewentualnego podnoszenia prognoz. Wynik banku będzie bardzo wrażliwy na koszty ryzyka i marżę odsetkową. Jeśli ten pierwszy parametr uda mu się obniżyć w tym roku do 200 pkt baz., a zakładamy teraz 220 pkt baz., prognozując 420 mln zł zysku netto, wtedy nasza prognoza poszłaby w górę o 25 proc. Głębsze zejście do 180 pkt baz. oznaczałoby poprawę aż o 75 proc. – mówi Michał Konarski, analityk BM mBanku.

Dodaje, że w 2019 r. oczyszczony koszt ryzyka wyniósł właśnie 180 pkt baz. – Pytanie, czy faktycznie były to jednorazowe zdarzenia i działania naprawcze przyniosą skutek. Jeśli tak, czeka nas fala podwyżek prognoz dla Aliora i kurs powinien zareagować. Jego obecna wycena na poziomie 0,4–0,5 C/WK przy prognozowanym ROE 6 proc. w tym roku jest na poziomie banków tureckich czy greckich, to ogromne dyskonto do polskiego rynku, wycena ta jest za niska naszym zdaniem. Są podstawy do tego, aby wyniki się poprawiały, ale na wycenę rzutuje kryzys zaufania wobec banku. Dodatkowym wsparciem dla wyników może być zapowiedziane obniżanie kosztów finansowania, pod względem których bank nieco odstaje od średniej na rynku, duża nadpłynność w sektorze powinna mu w tym pomóc – mówi Konarski. Zaznacza jednak, że na razie ani istotnego obniżenia kosztów ryzyka ani finansowania w prognozach nie zakłada, ale nawet mimo to jest potencjał do poprawy wyceny.

Zdaniem Marcina Materny, analityka Millennium DM, będzie trudno osiągnąć cel ROE zapisany w strategii. – Choć gdyby skorygować wyniki o rezerwy na zwroty prowizji, byłby on w zasięgu ręki, o ile nie dojdzie do załamania koniunktury. Obawiam się innego scenariusza – spadek dynamiki wolumenów może negatywnie wpłynąć na wzrost zysków, co z kolei ograniczy przyrost kapitału i wpłynie na niemożność poprawy dynamiki akcji kredytowej. Mógłby wpaść w błędne koło spadku rentowności, z którego trudno wyjść – dodaje.