Ludzie rynku

Na giełdzie wciąż można znaleźć perły

Z Władysławem Korzeniowskim, znaczącym akcjonariuszem One-2-One i Procadu oraz inwestorem giełdowym, rozmawia Dariusz Wolak
Foto: GG Parkiet, Włodzimierz Wasyluk ww Włodzimierz Wasyluk

[b]Ma pan ponad 10 proc. akcji One-2-One i Procadu. Czy to jedyne pana inwestycje na giełdzie?[/b]

Inwestuję na parkiecie już od 17 lat. Przez te lata nauczyłem się, że należy mieć zdywersyfikowany portfel. Dlatego mam w nim nie tylko akcje One-2-One i Procadu, ale też wielu innych firm.

[b]Czy są to duże pakiety? Czy wkrótce można się spodziewać, że poinformuje pan o przekroczeniu progu 5-proc. kapitału w kolejnej spółce?[/b]

Nie wykluczyłbym takiej możliwości.

[b]Czy będą to spółki technologiczne?[/b]

W swoich inwestycjach nie ograniczam się do jednej branży, choć uważam, że sektor informatyczny obecnie ma przed sobą bardzo dobre perspektywy i warto na niego zwrócić uwagę. Swego czasu sporą część portfela miałem ulokowaną w spółkach budowlanych. Zarobiłem na nich sporo pieniędzy.

Kupowałem m.in. Energopol, gdy w 2004 r. kosztował nieco ponad 2 zł i gdy wszyscy pozbywali się jego akcji. Swoje zakupy skończyłem na poziomie 5 zł za sztukę. Notowania zaczęły potem dynamicznie rosnąć. Przy poziomie 25–30 po stronie kupującej uaktywniły się fundusze. Zacząłem zmniejszać swoje zaangażowanie przy cenie 33 zł. Ostatnie pakiety upłynniłem po 77 zł – jak się potem okazało, trochę przedwcześnie, bo kurs dalej szedł w górę.

Byłem też przez sześć lat zaangażowany w Beef-San, z którym przeszedłem wzloty i upadki. Miałem też spory pakiet Plast-Boksu, choć akurat tej inwestycji nie wspominam najlepiej przez działanie funduszy, które w pewnym momencie zaczęły sypać akcjami, nie licząc się z negatywnymi skutkami tych działań dla innych udziałowców. Od tej pory nie lubię tej kategorii inwestorów.

[b]Znaczącym inwestorem w Plast-Boksie jest Krzysztof Moska. Czy współpracujecie panowie przy inwestycjach giełdowych?[/b]

Spotykam się z panem Moską na walnych zgromadzeniach, bo czasami mamy w portfelu te same spółki. Nie mogę zatem powiedzieć, że się nie znamy. Nie oznacza to jednak, że wspólnie planujemy projekty. Inwestuję samodzielnie. Nie sugeruję się decyzjami innych inwestorów i nie kopiuję ich ruchów.

[b]Wspomniał pan, że najwięcej zarobił na spółkach, które miał w portfelu kilka lat. Czyli nie zajmuje się pan inwestycjami spekulacyjnymi?[/b]

Jestem cierpliwym inwestorem i kupuję akcje z myślą, że będę je trzymał długoterminowo. Tylko w ten sposób można osiągnąć stopy zwrotu liczone w setkach procent. Wybierając spółki, w które chcę zainwestować, kieruję się przede wszystkim wyceną fundamentalną. Zwracam też dużą uwagę na zarząd oraz strategię firmy. Na naszym parkiecie wciąż można znaleźć dużo łakomych kąsków, których nie widzą inni inwestorzy i na których można będzie nieźle zarobić.

[b]Może pan podać jakieś przykłady?[/b]

Wolałbym je zachować dla siebie.

[b]Czy w II półroczu na warszawskiej giełdzie da się zarobić? Czy kursy akcji i indeksy będą szły w górę?[/b]

W swoich inwestycjach nie patrzę na cały rynek. Skupiam się na branżach i dobrych spółkach. Preferuję firmy małe i średnie ze stabilnym akcjonariatem. Muszą być też dobrze zarządzane. Takie spółki prędzej czy później staną się łupem inwestorów branżowych. W ostatnich miesiącach mieliśmy na naszej giełdzie kilka przykładów podobnych przejęć. Dla drobniejszych graczy jest to dobra okazja do zarobku.

[b]Przejdźmy do pana inwestycji w One-2-One. Ma pan ponad 10 proc. akcji i niedawno wszedł także do rady nadzorczej? Dlaczego?[/b]

Chcę mieć większą możliwość wpływania na to, co się dzieje w spółce. Mogę z pozycji rady nadzorczej pomóc w uporządkowaniu niektórych rzeczy i w ten sposób sprawić, że firma będzie szybciej rosnąć. Chciałbym również podsunąć zarządowi parę pomysłów na przyszłość. Branża marketingu mobilnego, w której działa One-2-One, jest bardzo perspektywiczna, dlatego zdecydowałem się tak mocno zaangażować w tę firmę.

Nie chcę jednak forsować swoich pomysłów na siłę. Jestem osobą ugodową. Chcę i lubię rozmawiać. Podoba mi się również, że w One-2-One zaangażował się kapitałowo pan Piotr Majchrzak (wcześniej związany z MNI – red.). To utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem, kupując papiery One-2-One.

[b]Czy pana zdaniem zarząd One-2-One dobrze robi, pozbywając się spółki ATS (sprzedaje m.in. dzwonki na komórki – red.) i szukając kupca na MobiTrust (opracował technologię mobilnego podpisu elektronicznego – red.)?[/b]

Czeski ATS, w czym zgadzam się z obecnym zarządem, to nietrafiona inwestycja. Dodatkowo była źle nadzorowana z Polski. Uważam, że lepszym rozwiązaniem będzie sprzedaż tej firmy i koncentracja na naszym rynku, gdzie One-2-One ma dużo do powiedzenia. Jestem jednak przeciwny sprzedaży ATS za wszelką cenę, bo pośpiech przekreśla szanse uzyskania za ten podmiot dobrych pieniędzy.Jeśli chodzi o MobiTrust, to najpierw chcę zapoznać się lepiej z tą firmą i dopiero na tej podstawie wypracuję swoje stanowisko.

[b]Czy planuje pan zwiększanie zaangażowania w One-2-One?[/b]

Nie wykluczam takiego scenariusza, ale dopiero po sporządzeniu przez zarząd strategii rozwoju na najbliższe lata i po opublikowaniu wyników za najbliższe kwartały. Moje ewentualne zakupy uzależniam od tego, czy firma będzie się rozwijała i czy będzie ją stać na płacenie dywidendy.

Stoję na stanowisku, że spółki powinny dzielić się zyskami z akcjonariuszami. W przypadku One-2-One niektórzy z nich są w firmie od lat. Kupowali papiery po cenie kilka razy wyższej, niż wynosi obecny kurs. Myślę, że należy im się jakaś gratyfikacja.

Nie mogę równocześnie zapominać, że wchodząc do rady nadzorczej, nakładam na siebie pewne ograniczenia w postaci okresów zamkniętych. Jednocześnie świadczy to jednak o tym, że podchodzę do tej inwestycji bardzo poważnie.

[b]Na ostatnim walnym zgromadzeniu One-2-One oprócz pana zarejestrowało się aż siedmiu innych inwestorów z Koszalina i okolic. Łącznie macie prawie 20 proc. akcji. Czy to wasza wspólna inwestycja?[/b]

Nie współpracujemy ze sobą, choć nie będę ukrywać, że znam tych inwestorów. Nie można zabronić nikomu kopiowania transakcji i kupowania tych samych spółek.

[b]Czy podobnie długoterminowo traktuje pan inwestycję w Procad? [/b]

Gromadzę papiery tej firmy od dwóch lat. Spółka jest dobrze prowadzona, generuje sporą gotówkę i stać ją na płacenie sporej dywidendy. Co prawda z zysku za 2009 r. nie była duża (stopa dywidendy wyniosła ok. 1 proc. – red.), ale mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie znacząco większa.

[b]Czy, podobnie jak w One-2--One, zamierza pan wejść do rady nadzorczej?[/b]

Na ostatnim walnym zgłosiłem swojego przedstawiciela, który podobnie jak ja działa aktywnie w Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych. Uważam, że drobni inwestorzy powinni mieć swoich reprezentantów w tych organach, żeby lepiej kontrolować zarządy. Szkoda, że tak niewielu z nas zasiada w radach nadzorczych. Mam nadzieję, że to się będzie zmieniać.

[b]Dziękuję za rozmowę.[/b]

[ramka][b]CV [/b]

Władysław Korzeniowski ma 56 lat. Jest inżynierem mechanikiem, absolwentem Wyższej Szkoły Inżynierskiej (obecnie Politechnika Koszalińska) na kierunku technologia budowy maszyn. Od 1973 r. do teraz specjalista badań nieniszczących na Politechnice Koszalińskiej na Wydziale Budownictwa Lądowego i Inżynierii Środowiska, w Laboratorium Wytrzymałości Materiałów. W 1995 r. ukończył kurs specjalistyczny w Treshani Institute Corby, Kettering and ellingborough w Anglii, a w  2004 r. – kurs syndyków i nadzorców sądowych w Szczecinie. Zasiadał (od 12 marca 2009 r. do 30 kwietnia 2009 r.) w radzie nadzorczej Novity. Jest członkiem rady nadzorczej One-2-One. Należy od 11 lat do SII.[/ramka]

[ramka][b]One-2-One dało nieźle zarobić[/b]

Władysław Korzeniowski pojawił się w poznańskiej spółce (tzn. przekroczył próg 5 proc. kapitału) latem 2009 r., gdy akcje kosztowały po ok. 5 zł. Skupowanie papierów rozpoczął jednak znacznie wcześniej (w lutym ub.r.), gdy były wyceniane poniżej 2 zł. Obecnie inwestor ma 702 tys. akcji technologicznej firmy stanowiących 10,01 proc. kapitału. Wartość rynkowa pakietu to ponad 6,7 mln zł. Na parkiecie za akcje spółki trzeba obecnie płacić po ok. 10 zł. One-2-One drożeje, bo dzięki prowadzonej od przeszło roku restrukturyzacji szybko poprawia wyniki. W miejsce MCI Management, który wycofał się z firmy, pojawił się Piotr Majchrzak, były prezes konkurencyjnego MNI.[/ramka]

[ramka][b]Procad ma dostarczać gotówki[/b]

Gdański sprzedawca oprogramowania znany jest z tego, że potrafi zadbać o akcjonariuszy. Płaci dywidendę. Dodatkowo skupuje własne akcje. Władysław Korzeniowski dołączył do grona dużych udziałowców Procadu w październiku 2009 r. W ciągu trzech tygodni po publikacji komunikatu o jego zaangażowaniu w spółkę jej kurs zwyżkował o około 60 proc.Inwestor nie ukrywa, że traktuje tę inwestycję jako „dojną krowę”. Na ostatnim walnym zgromadzeniu chciał przeforsować skup 0,5 mln akcji po cenie do 5,5 zł. Pozostali akcjonariusze, choć początkowo kręcili nosem, zgodzili się na buy back, ale obniżyli pułap do 4,5 zł za akcję.[/ramka]

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.