Podczas gdy Unia Europejska zmierza do neutralności klimatycznej, a kolejne kraje członkowskie ogłaszają daty całkowitej rezygnacji ze spalania węgla, Polska staje się dla Rosji jednym z najważniejszych rynków zbytu czarnego paliwa w tej części świata. Przez ostatnie pięć lat odbiorcy znad Wisły zwiększyli import rosyjskiego węgla o 65 proc. – z 6,5 mln ton w 2014 r. do ponad 10,7 mln ton w 2019 r. I nic nie wskazuje na to, by mieli zrezygnować z tego źródła dostaw. Natomiast jeśli problemy polskiego górnictwa się pogłębią, import może jeszcze wzrosnąć. Tym bardziej że rosyjscy producenci mogą dostarczyć na nasz rynek tyle surowca, ile będzie trzeba, i w dodatku tak tanio, jak wymuszą to warunki rynkowe.