Trzeci tydzień czerwca za nami. Globalne nastroje rynkowe kształtowały dwa wydarzenia. Pierwsze to podpisanie wstępnego porozumienia między USA i Iranem. Zakomunikowane zostało już w ubiegłą niedzielę, co sprawiło, że otwarcie tygodnia było bardzo optymistyczne. Na GPW WIG20 ustanowił nowy szczyt hossy 3787 pkt, a indeksy mWIG40 i WIG rekordy historyczne, odpowiednio 9867 pkt i 141 210 pkt. Optymizm nieco przygasł, gdy okazało się, że owe memorandum daje 60 dni na dopięcie finalnego porozumienia i jest uzależnione również od tego, co robi Izrael. Tymczasem ten ostatni nie wstrzymał swoich ataków na Liban. Oficjalnie uznał wstępne porozumienie bardziej za nieporozumienie i podkreślił, że nie jest stroną tej umowy. W tym kontekście 60-dniowy bufor oznacza kolejny okres niepewności, za czym rynki akcji szczególnie nie przepadają. Niemniej jednak – rynek ropy reagował bardziej jednoznacznie. Cena baryłki WTI zeszła poniżej 74 USD, a Brent poniżej 77 USD. To oznacza, że ceny surowca są już o włos od poziomów sprzed amerykańsko-izraelskiej inwazji. Takie zachowanie ropy łagodzi obawy o trwały wzrost globalnej inflacji, co z kolei zmniejsza obawy rynków akcji o zjastrzębienie banków centralnych.
I tu dochodzimy do drugiego wydarzenia, które miało w minionym tygodniu moc cenotwórczą. Otóż w środę Fed pod wodzą nowego prezesa Kevina Warsha pozostawił stopy procentowe w dotychczasowym przedziale 3,50 – 3,75. Taka decyzja była spodziewana. Zaskoczeniem było natomiast to, że nowy szef nie przedstawił własnej prognozy stóp procentowych na tzw. „wykresie kropkowym”. Brak kropki prezesa oznacza większą niepewność i może zapowiadać zmianę podejścia do komunikacji, zwłaszcza że Kevin Warsh od dawna krytykuje zbyt jasne zapowiadanie ruchów w polityce pieniężnej. Jego zdaniem ogranicza to elastyczność banku centralnego. Mimo to pozostali członkowie swoje kropki umiejscowili i wynika z nich, że w tym roku połowa widzi przestrzeń do zacieśniania polityki. Zwłaszcza że inflacja w USA odbiega od celu, co zresztą na konferencji podkreślał sam prezes. W kwietniu wskaźnik PCE wyniósł 3,8 proc., a majowy CPI 4,2 proc. Ogólny wydźwięk środowego posiedzenia był więc raczej jastrzębi. To sprawiło, że S&P500 spadł w środę o 1,2 proc. i pozostał w układzie korekty.
Warszawska giełda z „efektem nowego prezesa” musiała zmierzyć się w końcówce tygodnia. I też miał on raczej podażowy charakter. WIG wrócił poniżej 140 000 pkt, WIG20 poniżej 3700 pkt, mWIG40 poniżej 9700 pkt, a sWIG80 w piątek naruszył średnią z 50 sesji przy poziomie 31 200 pkt. W gronie blue chipów najlepiej w minionym tygodniu radziły sobie Allegro i Modivo, a dół tabeli zajmowały Orlen i LPP, przy czym w Orlenie było odcięcie rekordowej dywidendy. Wśród średnich spółek błyszczał Asbis, a słabszy tydzień miały Lubawa i Creotech. W gronie maluchów najlepiej radziły sobie Toya i Unibep, a dół tabeli zajmowały Stalexport i Vigo. Dorobek indeksu WIG od początku miesiąca jest wciąż dodatni, co przeczy historycznym statystykom. Stopa zwrotu nie przekraczała jednak w piątek po południu 1 proc., więc w końcówce czerwca wszystko jeszcze może się zmienić.
Zajrzyj na kanał autora: youtube.com/@finsite