Sztuka

Uśpiony kapitał

Rynek sztuki › Przeżyj przygodę, odkryj niedocenionego artystę.
Licytowane będą akwarele Edwarda Dwurnika.
Sopocki

Warto zobaczyć wystawę prac na papierze, jakie 14 listopada licytowane będą w warszawskiej galerii Sopockiego Domu Aukcyjnego (www.sda.pl). Na krajowym rynku rzadko zdarza się tak bogaty zestaw dzieł o muzealnej wartości. Mogą one zainteresować nie tylko miłośników sztuki, ale także osoby poszukujące dzieł na lokatę.

To swoisty festiwal gwiazd krajowego rynku sztuki. Są prace np. Jerzego Nowosielskiego, Jana Berdyszka, Teresy Pągowskiej, Ryszarda Winiarskiego, Jana Lebensteina, Józefa Czapskiego, Tadeusza Kantora. Warto zwrócić uwagę na kompozycje mniej znanych lub niesłusznie zapomnianych autorów, np. Józefa Hałasa (1927–2015), Moniki Piwowarskiej (1914–2006), Konrada Srzednickiego (1894–1993).

Licytowany będzie bogaty zestaw prac zmarłego ostatnio Edwarda Dwurnika. Akwarela lubianego powszechnie Franciszka Maśluszczaka dotyczy finansów, nosi tytuł „Negocjacja".

Witkacy uratowany

Można też już zwiedzać wystawę oferty przed dwiema aukcjami fotografii, jakie 15 listopada odbędą się w Desie Unicum (www.desa.pl). Muzea rzadko organizują wystawy fotografii. To jedyna okazja, żeby w jednym miejscu zobaczyć tak bogaty zestaw prac. Pierwszą aukcję nazwano: „Klasyka i awangarda artystyczna" (99 obiektów w katalogu). Druga aukcja przedstawi: „Sławy, gwiazdy, osobowości" (72 pozycje w katalogu).

W pierwszym zestawie zgromadzono dzieła polskich klasyków fotografii artystycznej, np. Zofii Rydet, Zbigniewa Dłubaka, Marka Piaseckiego, Natalii Lach Lachowicz. Jerzy Lewczyński sportretował malarza Zdzisława Beksińskiego. Są dokumentalne fotografie Karola Szczecińskiego. Wysoką wycenę (14–18 tys. zł) ma fotografia/kolaż Jana Dziaczkowskiego (1983–2011). To unikatowa praca przedwcześnie zmarłego artysty, cenionego przez kolekcjonerów.

To oferta dla wytrawnych kolekcjonerów, którzy cenią autorskie odbitki typu vintage print, a więc wykonane w czasie, kiedy powstało zdjęcie. Krajowi kolekcjonerzy mniej cenią odbitki wykonane wtórnie po latach z zachowanego negatywu.

Największe zainteresowanie wywoła zdjęcie Witkacego, wybitnego malarza i dramaturga. Nosi tytuł „Prof. Pulverston II", ma wysoką na krajowym rynku fotografii wycenę szacunkową 55–99 tys. zł. Specjalnie nie reprodukuję tej fotografii, aby zaostrzyć ciekawość czytelników, aby zmobilizować ich do przyjścia na wystawę.

Witkacy inscenizował swoje portrety fotograficzne. Wykonywał je sam lub autorem zdjęcia (jak w tym przypadku) jest ceniony fotograf Józef Głogowski (1893–1969). Warto pamiętać, że podczas licytacji w kwietniu tego roku w Desie Unicum zdjęcie z tego samego cyklu osiągnęło cenę 48 tys. zł.

Witkacy (1885–1939) jako dziecko dostał pierwszy aparat fotograficzny w prezencie od ojca Stanisława Witkiewicza, wybitnego malarza, krytyka, twórcy stylu narodowego w sztuce. Ojciec świadomie kierował rozwojem talentów artystycznych syna.

Warto kupić sobie w prezencie pod choinkę książkę Stanisława Witkiewicza „Listy do syna" (PIW, 1969 r.). Lektura pokazuje, jakiej tresurze ojciec poddawał syna i jakie to dawało znakomite efekty. Książkę upolujemy tylko na rynku antykwarycznym.

Często słyszę pytanie: co na krajowym rynku sztuki nadaje się na zakup inwestycyjny, lokacyjny? Generalnie: niedoszacowane, wartościowe dzieła. Z fotografiami Witkacego było tak, że po 1945 r. nikt ich nie cenił, nauka nie wiedziała o ich istnieniu. Dopiero w latach 70. młody wówczas kolekcjoner Stefan Okołowicz odkrył fotografie Witkacego, zaczął je zbierać, ratował je przed zniszczeniem.

Kupuj dzieła niedoszacowane

Okołowicz stworzył kolekcję o wielkiej wartości poznawczej. Przy okazji, ale dopiero po kilkudziesięciu latach, zdjęcia nabrały wartości materialnej. Stało się to dopiero w naszym stuleciu, kiedy nad Wisłą zaczął powstawać rynek fotografii artystycznej.

Jaki widzę tu największy zysk? Okołowicz z odkrytymi przez siebie fotografiami objechał świat i Polskę. Organizował pionierskie wystawy Witkacego w świecie. Przeżył wielką przygodę! To, moim zdaniem, jest największym zyskiem. Przygodę Okołowicza dokumentuje m.in. opasły tom „Witkacy i inni". To katalog kolekcji, którą w 2011 r. wystawiła w pałacu w Wilanowie Fundacja Profile (www.fundacjaprofile.pl). Wystawa odbyła się w ramach cyklu „Uśpiony kapitał". Okołowicz „obudził" nieznany wcześniej kapitał.

Z lektury katalogu wynika prosta recepta. Na inwestycję najlepiej nadają się dzieła niedoszacowane. Trzeba mieć wrażliwość, intuicję, żeby je odkryć, dokonać trafnego wyboru. Trzeba się ostro napracować, żeby wykreować niedocenione wartości, aby zaistniały one w masowej wyobraźni.

Marylin numer 9

Koniec dygresji o Witkacym i jego fotografii. Na drugiej aukcji Desy Unicum 15 listopada będą licytowane fotografie światowych autorów. Zdjęcia, które przedstawiają międzynarodowe gwiazdy kina, np. Marilyn Monroe. Zdjęcie, które wykonał Lawrence Schiller, ma estymację 15–20 tys. zł. To autorska odbitka nr 9 z limitowanego nakładu wynoszącego 35 sztuk. Warto uważnie przeczytać załączony amerykański certyfikat autentyczności.

Generalnie przed licytowaniem prac światowych autorów warto poznać ich notowania na portalu www.artprice.com. Trzeba wykupić dostęp, żeby poznać informacje. Ale opłaca się, bo tego typu lektury mają dużą wartość edukacyjną.

Z kolei 18 listopada na dorocznej aukcji Stowarzyszenia „Wielkie Serce" (www.wielkieserce.pl) będziemy ostro licytować, bo zebrane pieniądze pójdą na cele charytatywne. Jest bogata oferta. Kupować można także za pośrednictwem portalu Artinfo.pl.

Pod koniec miesiąca 24 listopada na aukcji bibliofilskiej stołecznego antykwariatu Lamus (www.lamus.pl) będziemy mogli wylicytować białe kruki na eleganckie prezenty gwiazdkowe. Znajdziemy w ofercie Lamusa książki o wartości historycznej, sentymentalnej i lokacyjnej. Niektóre pozycje dotyczą historii polskiej gospodarki. Na przykład od 300 zł licytowany będzie kwit bankowy z 1829 r. Wypełnił go Piotr Steinkeller, bankier, pionier polskiego przemysłu.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły