REKLAMA
REKLAMA

Firmy

INC zapowiada dobry rok

Zakładając, że nie spadną na nas jakieś „plagi egipskie”, to 2015 rok może okazać się trampoliną do odbicia biznesowego dla INC - mówi „Parkietowi” Paweł Śliwiński, prezes poznańskiej spółki.

Paweł Śliwiński, prezes INC

Foto: spółka

Kurs akcji INC spada od blisko czterech lat, z wyjątkiem kilku korekcyjnych odbić. Z czego to wynika ? Czy jest pomysł, aby negatywny trendu uległ odwróceniu?

Spadek notowań akcji to pokłosie sytuacji rynkowej i zmiany sentymentu do branży inwestycyjno-consultingowej na GPW. Kurs INC spadł od początku 2011 roku o 75% w tym czasie nasi konkurenci również znacznie stracili na wycenie, np. powyżej 80 % stracili w tym czasie akcjonariusze: DGA, Rubicon, Calatrava, Skyline, DM WDM i BBI Capital (Impera). Nie wspominam tutaj o spektakularnym spadku kursu DM IDM o 99 %. W stosunku do początku 2011 roku na plusie są jedynie akcje MCI i Capital Partners, których kursy powróciły do wycen z 2011 roku generalnie dopiero w ubiegłym roku.

W wielu z powyższych przypadkach do zmiany sentymentu rynkowego dołożyły się problemy ze spłatą zadłużenia zaciągniętego na kanwie m.in. minihossy z 2011 roku, ale w przypadku INC nie miało to miejsca. Uznajemy, że firmy inwestycyjne powinny finansować się kapitałem stałym. Dlatego też występujące w naszej firmy zadłużenie ma z reguły charakter zobowiązań wynikających z bieżącej działalności (zobowiązania handlowe).

Niewątpliwy wpływ na spadki cen INC miała sytuacja w DM IDM oraz w Idea TFI, które łącznie posiadały powyżej 12 % w kapitale spółki. Kłopoty tych podmiotów skutkowały wysprzedażą (a być może jeszcze skutkują) papierów wartościowych przez IDM i Idea TFI (oraz podmioty, które przejęły od nich nasze akcje) na rynku.

Nasza spółka od 2011 roku ubiegłego roku obniżyła wartość kapitałów własnych o prawie 50%. Wynika to w przytłaczającej mierze ze spadków wartości portfela inwestycyjnego, co zbiegło się ze spadkami na rynku głównym (WIG20 spadł w tym okresie o 15%) oraz na rynku NewConnect (spadek indeksu o 53 %).

Również rynek IPO w ostatnich latach jest bardzo słaby. Wystarczy wspomnieć, że w ubiegłym roku mieliśmy 22 debiuty na NewConnect i 28 debiutów na głównym parkiecie. Na rynku dział 55 domów maklerskich oraz 79 autoryzowanych doradców. My przygotowaliśmy 4 debiuty, a więc na pozostałe 133 podmioty przypada średnio około 0,3 klienta.

 

Jak ocenia Pan wyniki spółki INC za 2014 r. ? Jaki będzie dla Was 2015 r.? Lepszy czy gorszy ?

Na wyniki spółki wpływ miały dziwne notowania United (spektakularny wzrost notowań w grudniu 2013 r. i równie gwałtowny ich spadek szczególnie na początku 2014 roku), które spowodowały stratę mniej więcej równą zyskowi z ich wyceny za 2013 roku. Gdyby pominąć ten fakt, 2013 i 2014 rok można byłoby traktować jako czas na reorganizację grupy i przygotowanie do nowego rozdania, które zakładam, że rozpocznie się w 2015 roku. Zakładając, że nie spadną na nas jakieś „plagi egipskie", to 2015 rok może okazać się trampoliną do odbicia biznesowego dla INC.

Co stanowi obecnie główny segment biznesu dla INC? W jakich kierunkach planuje się rozwijać ?

Na rynek nie należy się „obrażać", a traktować zaistniałą sytuację jako szansę na zajęcie nowych pozycji. Tym bardziej, że wśród konkurencji nastąpiły poważne przetasowania. Głównymi nowymi przyczółkami do nowej ofensywy na froncie inwestycyjno-doradczym powinny być: dom maklerski oraz nasza działalność poza granicami kraju. Nasze doświadczenia we współpracy z samorządami będziemy chcieli wykorzystać pozyskując w 2015 roku licencję na działalność ratingową w krajach CEE przez INC Rating. Nie zapomnijmy też o współpracy z Inkubatorem „Interior" w Nowej Soli, dla którego jesteśmy inwestorem strategicznym. Jest jeszcze kilka pomysłów, ale o nich w swoim czasie przyjdzie powiedzieć. Podsumowując, segment ofert publicznych i prywatnych wzmocniony inwestycjami na rynku preIPO oraz IPO pozostanie naszą wizytówką w kraju, a stanie się nią wkrótce również za granicą.

Przy okazji zmiany nazwy spółki – z Investcon Group na INC - deklarował Pan rozwój działalności poza Polską. Na jakim etapie są Wasze projekty na rynkach zagranicznych? Kiedy zaczną wspierać wyniki finansowe INC ?

Staramy się na bieżąco (na naszych stronach internetowych) informować akcjonariuszy o postępach prac na rynkach zagranicznych. Najbardziej zaawansowane prace realizowane są w Rumunii i są bezpośrednio związane z uruchomieniem rynku alternatywnego AeRO przez Giełdę Papierów Wartościowych w Bukareszcie. Przewiduję, że na otwarcie rynku będziemy gotowi z debiutami dwóch spółek, które są w trakcie ofert prywatnych. Kolejne projekty są analizowane. Oczekuję, że dobry start nowego rynku alternatywnego rozbudzi zainteresowanie rumuńskich przedsiębiorstw, a także inwestorów. Na obecnym etapie rozwoju rynku giełdowego w Rumunii będziemy obecni jako inwestor instytucjonalny oraz autoryzowany doradca. Nie wykluczam, że w porozumieniu z lokalnymi partnerami będziemy aplikować po środki unijne z nowej perspektywy. Spodziewamy się, że inwestycje portfelowe Grupy INC w spółki rumuńskie będą miały charakter długoterminowy w kategoriach całkowitego wyjścia z inwestycji ale pozytywny wynik z wyceny może być realizowany już w krótkiej perspektywie, tj. już od pierwszego kwartału 2015 roku.

Czy planujecie w najbliższym czasie wyjść z dotychczasowych inwestycji ? Trafionych bądź chybionych.

Na bieżąco analizujemy wyjścia z naszych inwestycji. Trzeba jednak pamiętać, że na dzień dzisiejszy, wiele wycen giełdowych jest bardzo nieatrakcyjna.

Jakie będą źródła finansowania spółki w najbliższych latach ?

Jak widać po raportach bieżących publikowanych na początku każdego kwartału spółka nie ma problemów płynnościowych a gotówka będąca w naszej dyspozycji w ostatnim czasie przyrasta. Tak być musi, skoro zamierzamy wykorzystać wspomniane wcześniej przyczółki do ofensywy. Spółka bieżącą działalność zamierza finansować dalej ze środków własnych, a więc z bieżącego cash flowu. Nie mamy przymusu pożarowej sprzedaży aktywów, uważamy, że czasami warto przeczekać złą pogodę za oknem. Ale, jak już wspomniałem, poza tym robimy swoje nie oglądając się na warunki atmosferyczne. Realizujemy działalność doradczą i inwestycyjną, otwieramy nowe możliwości biznesowe. Na niektóre z nich pozyskujemy środki od inwestorów, którzy chcą dzielić z nami ryzyko i potencjalne przyszłe zyski (np. Carpathia Capital SA), na inne – środki pomocowe (np. INC Rating). Staramy się współpracować z funduszami zagranicznymi i krajowymi przy realizacji niektórych nowych projektów. Według stanu mojej wiedzy i aktualnej wyobraźni nie będziemy przeprowadzać nowych emisji akcji z prawem poboru, czy też z jego wykluczeniem. Emisja obligacji ? Kto wie, ale tylko gdy portfel inwestycyjny będzie szybciej rotujący, tzn. będzie się składał w większej ilości z akcji z rynku głównego.

Czy w dającej się przewidzieć przyszłości jest szansa na no to, że spółka wypłaci dywidendę ?

W przypadku zyskownych dezinwestycji istnieje możliwość wypłaty dywidendy, lub co uważam za bardziej sensowne z ekonomicznego punktu widzenia, ogłoszenia buy-backu w drodze wezwania oferując inwestorom atrakcyjną cenę za akcję. Trzeba jednak pamiętać, że w takich spółkach jak nasza, zawsze będzie istniał specyficzny „trade-off".

Rozmawiał Michał Błasiński

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA