Portfel funduszy inwestycyjnych

Pytania do... Pawła Chylewskiego

starszego zarządzającego portfelami w departamencie doradztwa inwestycyjnego mBanku
Foto: materiały prasowe

Po turbulencjach w gospodarce i na rynkach, do jakich doszło w zeszłym roku, pierwsze cztery miesiące 2021 r. upłynęły całkiem spokojnie, pod znakiem wyraźnego wzrostu cen akcji. Najświeższe dane gospodarcze potwierdzają poprawiającą się sytuację gospodarki?

Dane z realnej gospodarki, w tym dane wyprzedzające, są wybitnie dobre. Dotyczy to całej przestrzeni gospodarczej, tj. produkcji przemysłowej, konsumpcji, zarówno w Stanach Zjednoczonych czy w Polsce, jak i na świecie. Widać, że wszystkie programy pomocowe, stymulacja monetarna czy plany fiskalne działają i napędzają silnie gospodarkę. Kwartalne odczyty poszczególnych parametrów są najwyższe od lat. Zdecydowanie nadrabiamy zaległości za 2020 r., a co więcej, w niektórych przestrzeniach przebijamy trendy sprzed pandemii albo jesteśmy blisko. Pojawiają się prognozy, że jeszcze w tym roku nadrobimy dołek z pandemii i znajdziemy się powyżej ówczesnego trendu wzrostu gospodarczego.

Krótko mówiąc, pakiety stymulacyjne działają. Są tak duże, że bardzo dynamicznie podbijają rozwój gospodarczy, i wydaje się, że przez resztę roku będziemy mieć do czynienia z kontynuacją silnego trendu ożywienia i bardzo pozytywną reakcją gospodarek.

Możemy z prognozami wybiec już w 2022 r.?

Niektórzy analitycy próbują, jednak im bardziej odległe w czasie są prognozy, tym są mniej wiarygodne, stąd wolałbym skupiać się na tym roku. Około 6 proc. wzrostu gospodarczego na świecie, jak prognozuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy, to świetny wynik i pewnie w 2022 r. te cyfry będą niższe, w okolicach 4,5 proc., ale i tak nadal wysokie.

Czy coś pana zaskoczyło w tym roku?

Wielu mogła zaskoczyć skuteczność prezydentury Joe Bidena w pierwszych 100 dniach oraz wysyp różnych pomysłów, takich jak programy fiskalne czy bezpośrednie czeki dla Amerykanów, które już weszły w życie, a pieniądze są na kontach. Druga sprawa to zapowiedź bardzo dużego programu infrastrukturalnego, mającego zasypać dziurę, która powstała w inwestycjach w ostatnich 10 latach. Trzecie zaskoczenie to plany dosyć odważnych podwyżek podatków, które jak dotąd raczej przez rynek nie zostały zdyskontowane. Nie ma zbyt dużej wiary w realizację tych pomysłów. Ale taka aktywność nowej administracji Białego Domu jest zaskoczeniem. To dobrze, bo gospodarka reaguje pozytywnie. Pierwszy plan fiskalny, ogłoszony przez Bidena, dodał do wzrostu gospodarczego dla całego świata około 1 pkt proc., więc jest to znacząca pomoc dla całej globalnej gospodarki.

W ubiegłym roku sporo mówiło się o działaniach antymonopolowych w kontekście spółek technologicznych. Teraz dochodzą kwestie fiskalne. Nie przypadkiem Nasdaq już tak nie błyszczy jak w zeszłym roku?

Zdecydowanie to już nie jest wybitny rok gigantów technologicznych z USA. Nasdaq zachowuje się podobnie do szerokiego rynku, reprezentowanego przez S&P 500. Nie ma już gwiazdorskich wystrzałów. Z drugiej strony plany podatkowe, które mogłyby uderzyć w duże spółki, nie zostały przez rynek dotąd mocno odebrane. Może dlatego, że te informacje zbiegły się również ze świetnymi wynikami kwartalnymi. Przeprowadzenie podwyżek podatków przez proces legislacyjny może być dużo trudniejsze niż poprzednich pakietów.

Czyli jak na razie nie ma powodów do obaw, jeśli chodzi o zachowanie akcji?

W maju nie zmieniamy naszej struktury portfela funduszy, w której przeważającą część stanowią akcje. Oczywiście kiedyś korekta nastanie, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy do tego dojdzie. Peter Lynch powiedział kiedyś, że dużo więcej pieniędzy zostało straconych przez próbę przewidzenia korekty niż przez nie same. A jeśli chodzi o rynek obligacji, to on jest w długim terminie nieatrakcyjny ze względu na zerowe stopy procentowe, co przez długi czas się nie zmieni. Nawet jeśli dojdzie do podwyżek stóp w 2022 r., to rynek długu pozostanie mniej atrakcyjny. Oczywiście to bardzo szeroka grupa aktywów – my np. stawiamy na zagraniczne obligacje korporacyjne. Niemniej o dywersyfikacji musimy pamiętać, bo nic tak nie chroni w czasie napięć rynkowych jak amerykańskie obligacje skarbowe.

Dostrzegacie rosnące zainteresowanie akcjami wśród klientów banku?

Zejście z oprocentowaniem lokat do zera w zeszłym roku spowodowało wzrost zainteresowania bardziej ryzykownymi aktywami. W poprzednim roku na całym rynku liczyły się głównie obligacje, co nie było najszczęśliwszym wyborem. W ostatnich miesiącach szczególnie wyraźnie widać, że klienci szukają bardziej ryzykownych rozwiązań. Z drugiej strony może to niepokoić, bo duży optymizm inwestorów indywidualnych w kontekście akcji wiązał się często z przesileniem rynkowym. Kupowanie wyników historycznych zwykle jest złą strategią.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.