Parkiet PLUS

Foreksowcy pod presją regulacji

Brokerzy › Pośrednicy cierpią po wprowadzeniu przepisów, które m.in. ograniczyły dźwignię finansową na rynku. Nie można wykluczyć, że prawdziwe uderzenie w biznes foreksowy jeszcze przed nami.
AdobeStock

Gdyby zapytać brokerów foreksowych, co jest ich największą zmorą ostatnich lat, z pewnością zgodnie odpowiedzieliby, że są to regulacje. Rynek forex (rozumiany także jako rynek kontraktów CFD) znalazł się na celowniku nadzorców, którzy wierzą, że wprowadzając kolejne ograniczenia, ochronią inwestorów przed stratami. Skuteczność tych działań trudno jest jednoznacznie ocenić. Pewne rzeczy z pewnością regulacjami udało się osiągnąć, ale każdy kij ma dwa końce. Kolejne ograniczenia coraz boleśniej dotykają brokerów i trzeba się liczyć z tym, że w najbliższym czasie na rynku może dojść do kolejnych przetasowań. Przy okazji może się też okazać, że regulatorzy wyleją dziecko z kąpielą i poziom bezpieczeństwa na rynku wcale się nie zwiększy, a wręcz przeciwnie.

Pierwsze efekty są już widoczne

Lista regulacji, jakie objęły rynek forex w ostatnim czasie, jest bardzo długa. Dobrze to widać szczególnie na lokalnym rynku, gdzie mieliśmy już do czynienia z ograniczeniem dźwigni finansowej czy wprowadzeniem wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego dotyczących rynku OTC, które nałożyły na brokerów nowe obowiązki. Część pośredników zdecydowała, że nie ma sensu kopać się z koniem i po prostu wygasiła działalność foreksową. Dotyczyło to przede wszystkim tradycyjnych domów maklerskich, które liczyły, że forex będzie dla nich dodatkowym źródłem przychodów. Jednak zamiast tego, ta linia biznesowa okazała się dla nich dodatkowym obciążeniem.

Teraz rynek mierzy się z kolejną regulacyjną lawiną. W odróżnieniu od tego, co obserwowaliśmy wcześniej, ma ona nie lokalny, ale europejski charakter, co podpowiada, że i zmiany, jakie mogą zajść na rynku, mogą mieć zdecydowanie szerszy zakres i być bardziej dotkliwe. Chodzi oczywiście o regulacje, które ESMA, czyli unijny regulator, wprowadziła w życie na początku sierpnia, a które to m.in. ograniczyły poziom dźwigni na poziomie całej Unii Europejskiej, a także wyeliminowały możliwość handlu opcjami binarnymi. Oczywiście już w momencie planowanych zmian środowisko foreksowe podnosiło larum, że zmiany idą zbyt daleko i odbiją się czkawką całemu rynkowi. Nikt chyba jednak nie był w stanie przewidzieć, jakie faktycznie będą konsekwencje unijnych ograniczeń. Po ponad trzech miesiącach od ich wprowadzenia widać już pierwsze efekty i można założyć, że to dopiero początek.

Jak można się było spodziewać, regulacje mocno odbiły się przede wszystkim na brokerach. Akcje pośredników, których papiery są notowane na giełdach, potraciły od początku sierpnia ponad 30 proc. Ma to głównie związek ze spodziewanymi niższymi przychodami, co z kolei ma być pokłosiem niższej aktywności inwestorów. Pierwsze efekty finansowe wprowadzenia ograniczeń dobrze widać na przykładzie X–Trade Brokers.

W III kwartale firma poniosła stratę w wysokości 2,9 mln zł. Nawet oczyszczając ten wynik ze zdarzeń jednorazowych (9,9 mln zł kary nałożonej przez KNF), widać wyraźny regres w stosunku do III kwartału 2017 r. Oczyszczony zysk netto wyniósł 6,2 mln zł wobec 31,3 mln zł rok wcześniej. Przychody spadły z 73,1 mln zł do 47,6 mln zł. Wolumeny realizowane przez XTB spadły na rynku walutowym, jak również na instrumentach opartych na akcjach i towarach. Łącznie obrót pochodnymi liczony w lotach spadł w III kwartale 2018 r. do 345,1 tys. W II kwartale było to 616,1 tys. , a rok wcześniej 523,8 tys.

Wielu brokerów nie chce otwarcie mówić o tym, jak wygląda biznes po wprowadzeniu regulacji. Pozostali potwierdzają, że rynek stał się dużo bardziej wymagający. – Patrząc na wolumen zawieranych transakcji, to mamy do czynienia ze spadkami rzędu 30–40 proc. Oczywiście ma to związek z różnymi czynnikami, ale jest wśród nich również kwestia związana z dźwignią finansową – mówił niedawno w Parkiet TV Sebastian Zadora, dyrektor w DM BOŚ.

Nadejdzie kolejna fala

Być może ból głowy unijnych brokerów byłby mniejszy, gdyby nie fakt, że część inwestorów w poszukiwaniu wyższej dźwigni kieruje się w stronę domów maklerskich, które nie podlegają europejskim regulacjom. Na podmioty, które próbują obejść przepisy, branża jest szczególnie wyczulona – o czym już kilkakrotnie przekonaliśmy się na naszym rynku. To także często podnoszony argument świadczący o nieskuteczności wprowadzonych ograniczeń. Zdaniem branży wypychanie inwestorów w ramiona podmiotów niepodlegających regulacjom rodzi dla nich dodatkowe ryzyko.

Do samych inwestorów trudno mieć pretensje o to, że szukają wyższej dźwigni. Mamy do czynienia z globalnym rynkiem, gdzie kwestią gustu i upodobań jest wybór obsługującego ich brokera. Dla tych, którzy muszą żyć w reżimie unijnych regulacji, nie pozostaje więc nic innego jak walka na innych frontach. W efekcie klienci dostają też coraz większe możliwości inwestycyjne. Instytucje wzbogacają swoją ofertę, chociażby wprowadzając instrumenty oparte na kolejnych kryptowalutach (CMC Markets). Niektórzy, jak XTB, szukając dodatkowych źródeł przychodów, skierowali się w stronę rynku akcji. Wszyscy zdają sobie sprawę, że nowa rzeczywistość wymaga nowego podejścia do klienta. Czekanie na to, aż ESMA odstąpi od ograniczeń (mają one obowiązywać do końca stycznia, ale regulator ma możliwość wydłużenia terminów), może okazać się zgubne. Tym bardziej że zmiany na rynku mogą być zdecydowanie głębsze niż dotychczas.

– Z jednej strony widoczny jest spadek wolumenów handlowych u europejskich brokerów. Z drugiej zaś zarząd XTB przekonany jest o witalności biznesu w dłuższym horyzoncie czasowym. Prawdopodobne wydaje się stopniowe dostosowywanie strategii tradingowych przez klientów do niższego poziomu dźwigni finansowej. Utrzymanie w czasie decyzji ESMA powinno doprowadzić do fali konsolidacji na rynku i pozwolić utrwalić XTB jej czołową pozycję na rynku europejskim – czytamy w raporcie XTB za III kwartał.

Maksymilian Bączkowski analityk, Comparic.pl

Ciężko mówić o bezpośrednim odbiciu regulacji na inwestorach na rynku forex. Bardziej mowa tu o pośredniej reakcji, ponieważ same regulacje prowadzą do tego, że podział pomiędzy traderem detalicznym a profesjonalnym jest obecnie widoczny. Teraz wśród inwestorów spełniających warunki statusu profesjonalnego nic się nie zmienia, jedynie w grupie traderów niemogących wnioskować o status inwestora profesjonalnego widoczna jest migracja do podmiotów oferujących wyższą dźwignię finansową oraz narażanie się na ryzyko związane np. z handlem u nieregulowanego brokera. Wśród inwestorów, którzy pozostają na obecnych warunkach, widać wyraźną poprawę zyskowności. Zatem regulacje powodują powolne zmiany w podejściu do handlu – przede wszystkim na poziomie zarządzania ryzykiem. Głównie dlatego, że transakcje nie przynoszą już takich zysków jak przed zmianą, a ryzyko w postaci specyfiki samego rynku pozostaje nadal takie samo, więc i transakcje muszą być bardziej przemyślane. Choć wymuszony, to jest dobry kierunek, jeśli tylko inwestorzy umiejętnie to wykorzystają. Nadal rynki stoją dla nich otworem, a zamiana regulacji to nie koniec handlu, a jedynie przeniesienie go na wyższy poziom. PRT

Marek Wołos ekspert Izby Domów Maklerskich ds. rynków OTC

Interwencja ESMA (unijny regulator – red.) przyczyniła się do obniżenia konkurencyjności firm z Unii Europejskiej, w tym krajowych domów maklerskich, ze szkodą dla klientów detalicznych. Wprowadzone przez europejskiego regulatora zmiany prawne doprowadziły do arbitrażu regulacyjnego i wzrostu aktywności zagranicznych firm, które nie podlegają regulacjom unijnym. Podmioty te poprzez wzmożone internetowe kampanie reklamowe oferują europejskim klientom detalicznym konkurencyjne warunki transakcyjne na rynku OTC, zachęcając do skorzystania z ich oferty usług i przeniesienia do nich swojego rachunku. Krajowi inwestorzy korzystają z usług zagranicznych podmiotów, bo te oferują im lepsze warunki transakcyjne, np. wyższą dźwignię. Odbywa się to ze szkodą dla bezpieczeństwa klientów oraz krajowych domów maklerskich. Dodatkowo wyniki inwestorów na rynku OTC za III kw. br. pokazują, że odsetek traderów, którzy osiągnęli negatywny wynik z inwestycji, zwiększył się w kategoriach, gdzie dźwignia finansowa została najmocniej ograniczona przez regu­latora. To wszystko podaje w wątpliwość skuteczność interwencji ESMA i zastosowanych przez regulatora narzędzi, które nie są adekwatne do wyzwań przed którymi stoi rynek. PRT

Powiązane artykuły

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.