Okiem eksperta

Wrzesień i październik straszą

Ostatnie miesiące są wymagającym okresem dla inwestorów grających na spadki, w szczególności na amerykańskich indeksach.

Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu analiz i doradztwa, Noble Securities

Foto: materiały prasowe

Skale odbicia Nasdaqa, czy w mniejszym stopniu S&P 500, mogą powodować irytację czy niezadowolenie inwestorów ze znacznym poziomem gotówki. Polskim odpowiednikiem amerykańskiego giełdowego snu są indeks NewConnect czy sWIG80, które od tegorocznych minimów wzrosły odpowiednio o 230 i 67 proc. W ramach kronikarskiej dokładności, czy też ujęcia długoterminowego układu, należy dodać, iż NC Index zniósł dopiero 38 proc. przeceny trwającej od 2009 r., natomiast sWIG80 blisko 68 proc., podczas gdy amerykańskie indeksy są na historycznych maksimach.

Czasami wiele musi się zmienić, aby wszystko pozostało bez zmian. Powyższe podejście akcentujące cykliczność jest aktualnie interesującym argumentem, ponieważ wrzesień i październik to miesiące z historycznie najsłabszymi stopami zwrotu zarówno w USA, jak i na polskim rynku kapitałowym. Powyższa zależność wpisuje się oczywiście w zgrabną hipotezę mającą wdzięczną nazwę efektu Halloween. W skrócie okres od listopada do kwietnia charakteryzuje się wyższą stopą zwrotu, natomiast od maja do października niższą – stąd też powiedzenie „sell in May and go away". I właśnie aktualnie rynki kapitałowe po mocnych zwyżkach w USA wkraczają w kulminacyjną fazę efektu Halloween z wysoką stopą zwrotu, a wrzesień i październik mają sławę miesięcy krachów.

Oczywiście historyczne podejście czy ocena sytuacji przez pryzmat cykli ma swoje plusy, ale i minusy, polegające na niedocenianiu aktualnych uwarunkowań. Prawdopodobnie głównym argumentem popytu jest postulat niewalczenia z Fedem. Przedefiniowanie celu inflacyjnego i akceptowanie przejściowo wyższej inflacji zdają się sygnalizować wydłużenie okresu z ultraluźną polityką monetarną, która zdaje się sprzyjać rynkom kapitałowym. Ponadto bardzo słabe dane o bilansie handlowym USA i rekordowym deficycie handlowym zdają się być argumentem za dalszym osłabieniem dolara, a słabszy dolar amerykański co do zasady sprzyja surowcom czy rynkom wschodzącym. Warto jednak dodać, iż o ile teza o cyklicznej rotacji aktywów ma miejsce z obligacji w kierunku surowców, o tyle w przypadku akcji rynków wschodzących jest wątpliwa lub na bardzo wstępnym etapie. Ponoć lidera w terminologii kolarskiej czy biegowej poznaje się, gdy jest pod górkę, a nie z górki, więc potencjalne zawirowania z września i października będą idealnym sprawdzianem hipotez inwestycyjnych i szansą na katharsis oraz wylanie fundamentu pod stopy zwrotu w końcówce 2020 r. i na początku 2021 r. ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.