Inwestycje

Michał Krajczewski: WIG20 może się zbliżyć do 2400 pkt

#PROSTOZPARKIETU. Michał Krajczewski: Jest szansa na wzrosty na rynkach wschodzących

Michał Krajczewski, kierownik zespołu ds. doradztwa inwestycyjnego w BM BGŻ BNP Paribas

Foto: parkiet.com

Czy „zawieszenie broni" w wojnie handlowej to sygnał do rozpoczęcia rajdu św. Mikołaja?

Na pewno jest to pozytywna informacja. Kwestia wojny handlowej od wielu miesięcy wymieniana była jako czynnik ryzyka dla wzrostu gospodarczego, a w ślad za tym – dla giełd. Informacje po szczycie G20 okazały się pozytywne. Warto jednak zwrócić uwagę, że to jest jedna z dwóch pozytywnych informacji dla inwestorów w ostatnim czasie. Należy bowiem także wspomnieć o słowach szefa Fedu Jerome'a Powella, który stwierdził, że stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych są bliżej neutralnego poziomu. Jest to wypowiedź przeciwna do wcześniejszych wskazówek innych przedstawicielu Fedu. Istnieje więc szansa, że w Stanach Zjednoczonych będziemy mieli jednak do czynienia z mniejszą skalą zacieśniania polityki monetarnej. Ta kumulacja informacji zdołała znacząco poprawić nastroje na rynkach.

Mieliśmy mocne zwyżki w Stanach Zjednoczonych, Europie Zachodniej, ale także na GPW. Czy jest szansa, aby wszystkie rynki solidarnie zyskiwały, a może znowu z tej zmiany nastawienia będą korzystać przede wszystkim największe rynki?

Wydaje się, że jest szansa na odbicie przede wszystkim na rynkach wschodzących, gdzie skala przeceny od początku roku była duża. Przyczyniła się do tego m.in. kwestia wojny handlowej, a także mocny dolar. Amerykańska giełda była z kolei silniejsza niż rynki rozwijające się. W ostatnim czasie te tendencje się jednak odwracają.

Jeśli zaś chodzi o nasz rynek, to warto zwrócić uwagę, że ostatnie zwyżki poparte zostały większymi obrotami. Czy można już mówić o powrocie kapitału na GPW? I czy na tym powrocie skorzystają przede wszystkim największe spółki, a może jest też szansa na odbicie średnich i małych firm?

Trzeba jednak rozdzielić te dwa segmenty. WIG20 porusza się w rytm tego, co dzieje się na wykresie indeksu emerging markets. Natomiast w przypadku małych spółek można mówić o bessie. Wracając do WIG20, wydaje się, że może on nadal rosnąć wraz z napływem kapitału i zmianą postrzegania rynków rozwijających się po szczycie G20 oraz słowach szefa Rezerwy Federalnej. Oczywiście są też ryzyka. Jednym z nich jest m.in. brexit. Druga czynnik to wciąż jednak Fed. Abstrahując jednak od tego i patrząc na sytuację techniczną WIG20, wydaje się, że przy obronie poziomu 2300–2320, który teraz jest wsparciem, możliwe jest podejście pod 2400 pkt, czyli tegorocznych maksimów. Wspierają to zresztą tendencje sezonowe. Końcówka roku sprzyja WIG20.

Efekt stycznia widoczny jest z kolei w przypadku małych spółek. Niewykluczone, że po prawie półtorarocznym spadku dojdzie do jakiegoś odreagowania w tym segmencie w styczniu przyszłego roku. Możliwe jest także, że w grudniu część inwestorów zdecyduje się zrealizować straty podatkowe na przecenionych spółkach, a w styczniu wrócą do tych najbardziej wyprzedanych firm. Sezonowość może więc w krótkim okresie wspierać małe spółki, natomiast w dłuższym okresie czynniki fundamentalne nie przemawiają za odbiciem.

Powtarzany jest jednak argument, że małe spółki są atrakcyjnie wyceniane.

Zgadza się, ale te spółki są tanie od prawie roku i mimo to nie skłoniło to inwestorów do zakupów. W ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia chociażby ze wzrostem cen surowców czy wzrostem kosztów płac. W przyszły roku firmy będą musiały się natomiast zmierzyć ze wzrostem cen energii. Marże są pod presją. Wydaje się jednak, że to co najgorsze jest już za nami, ale to nie oznacza automatycznie, że będzie dużo lepiej. W przypadku małych spółek niezwykle ważny jest jeszcze przepływ kapitału. Pesymizm inwestorów jest bardzo duży. Brak napływów powoduje, że 2019 r. może być jeszcze ciężki, natomiast aż tak dużych spadków jak w 2018 r. raczej już nie będziemy oglądać.

Mowa jest o indeksach, a co z branżami. Które wyglądają dziś atrakcyjnie, a które nadal trzeba omijać szerokim łukiem?

Jedną z bardziej lubianych przez nas branż są banki. To zresztą pokrywa się z ewentualną poprawą nastrojów na rynkach, napływach na emerging markets, na których to mógłby skorzystać WIG20. Jak natomiast wiadomo, banki mają silną reprezentację w indeksie największych spółek. Argumentem przemawiającym za bankami jest także porównanie indeksu WIG-banki do uśrednionych prognoz dotyczących zysku na akcje na kolejne 12 miesięcy dla spółek z tego wskaźnika. W tym przypadku widzimy rozjazd między tymi dwoma wykresami. Mimo czynników zewnętrznych widać, że banki dobrze sobie radzą na poziomie wyników finansowych. Rynek spodziewa się dobrych rezultatów i jeśli chodzi o sytuację fundamentalną, jest to jedna z pewniejszych branż. Po tegorocznej korekcie wydaje się natomiast, że wycena sektora bankowego nie w pełni uwzględnia te dobre perspektywy.

Ekonomiści coraz odważniej mówią natomiast o zbliżającym się spowolnieniu gospodarczym. Czy z perspektywy inwestorów giełdowych jest się czego bać?

W tym roku rozczarowywały przede wszystkim informacje pozagospodarcze, natomiast sam wzrost gospodarczy był zaskakująco mocny. To co jednak jest pozytywne, jeśli chodzi o przyszłość, to fakt, że spadek dynamiki PKB wciąż odsuwa się w czasie. Prędzej czy później, chociażby ze względów statystycznych, wzrost ten jednak będzie hamował. Spodziewałbym się jednak raczej cyklicznego spowolnienia aniżeli głębokiego kryzysu.

Mówiliśmy na początku o tym, co może się wydarzyć na rynkach jeszcze w tym roku. A jaki dla akcji może być przyszły rok? To może być rok akcji, szczególnie polskich?

Wydaje się, że szczególnie w I połowie roku jest potencjał do odbicia. Jeśli zaś chodzi o cały 2019 r., to trudno być już aż tak dużym optymistą. Ryzyka rynkowe nadal się utrzymują. Do tego dochodzi to, co dzieje się w gospodarce. Oczywiście otwartym pytaniem jest, na ile rynek to już zdyskontował. Patrząc w przeszłość, widzimy, że giełda spadała wcześniej w stosunku do szczytu gospodarczego. Teraz mamy za sobą pewien okres spadków na giełdzie, więc jeśli dołek PKB uformowałby się w przyszłym roku, to możliwe, że nie będzie to aż tak dotkliwe dla rynku akcji.


Wideo komentarz