Inwestycje

Siłą ETF-ów jest prostota i niskie koszty

Przemysław Tychmanowicz rozmawiał w Parkiet TV z Kamilem Szymańskim, wicedyrektorem departamentu rynków regulowanych w BM mBanku.
Foto: parkiet.com

W ostatnim czasie widzimy wzrost obrotów nie tylko na rynku akcji, ale też jeśli chodzi o kontrakty terminowe, produkty strukturyzowane czy też fundusze ETF. Czy to są odpowiednie instrumenty dla inwestorów indywidualnych?

Jak najbardziej. Giełda oczywiście kojarzy się z akcjami i ten obrót dominuje, natomiast instrumenty pochodne to drugi najbardziej popularny instrument wśród inwestorów indywidualnych. Oprócz tego mamy oczywiście jeszcze produkty strukturyzowane czy zyskujące coraz większą popularność ETF-y. Tak jak powiedziałem na początku, są to instrumenty również dla inwestorów indywidualnych, a ostatnie statystyki pokazują, że są one coraz chętniej wykorzystywane.

Skąd się wzięła ta nagła miłość? Czy też kluczowa okazała się zmienność?

Zdecydowanie tak. Zainteresowanie instrumentami innymi niż akcje obserwujemy już od dawna, natomiast zmienność, która pojawiła się na rynkach w ostatnich miesiącach, skłoniła dużą liczbę klientów do inwestowania. W wielu przypadkach inwestycje te okazały się trafne. Na rynku dzieje się jednak wciąż bardzo dużo i mamy idealne warunki do handlu różnymi instrumentami przez inwestorów indywidualnych.

Z rozmów z maklerami wynika, że szczególnie dużą popularnością cieszą się akcje i fundusze ETF z rynków zagranicznych. Wy też u siebie widzicie ten trend?

Jeśli chodzi o zainteresowanie rynkami zagranicznymi, możemy mówić wręcz o eksplozji zainteresowania. Obroty w naszym biurze maklerskim wieloma instrumentami wzrosły nawet o 400 proc., natomiast sprzedaż na rynkach zagranicznych w porównaniu z poprzednim rokiem wzrosła o ponad 1000 proc. Największą popularnością cieszą się oczywiście tradycyjne akcje, a także obserwujemy cały czas rosnące zainteresowanie funduszami ETF.

Jakie są mocne i słabe strony ETF-ów?

Oczywiście trzeba podkreślić, że fundusze ETF cieszą się olbrzymią popularnością w Stanach Zjednoczonych czy też na rynkach rozwiniętych Europy Zachodniej. One w niektórych przypadkach wypierają wręcz klasyczne fundusze inwestycyjne. ETF-y na rynkach zagranicznych są podstawą dla większości klientów. W Polsce zainteresowanie tymi instrumentami rodzi się od kilku lat. Musi jednak jeszcze sporo czasu upłynąć, zanim to zainteresowanie będzie na takim poziomie jak na rozwiniętych rynkach. Warto natomiast cały czas podkreślać zalety ETF-ów, bo jest ich naprawdę sporo. Przede wszystkim fundusz ETF przekazał w ręce przeciętnego klienta indywidualnego możliwości, które mają duzi inwestorzy instytucjonalni. Każdy klient, który ma dostęp do rachunku maklerskiego, może bowiem przysłowiowym jednym kliknięciem, w prosty sposób, kupić fundusz, który daje ekspozycję na każdy indeks na świecie, wybrane spółki, branże, waluty, obligacje, surowce itd. Jest to dostępne w ramach relatywnie prostego i taniego produktu, którym można w bardzo łatwy sposób handlować.

Na co polscy inwestorzy powinni uważać, inwestując w fundusze ETF z zagranicznych rynków? Są to koszty, a może ryzyko związane z kursem walutowym?

Koszty są dosyć jasne. Każde biuro maklerskie określa je z góry. W przypadku BM mBanku jest to 0,29 proc. wartości transakcji, minimum 19 zł. Jest to jedna z najatrakcyjniejszych ofert na rynku. Samo przewalutowanie odbywa się również po bardzo atrakcyjnym kursie. Nasza marża przy przewalutowaniu wynosi 0,1 proc. Jest to dużo mniej niż w przypadku kantorów internetowych. Same ETF-y są znane z tego, że są produktami generującymi bardzo niskie koszty, wyraźnie niższe od klasycznych funduszy inwestycyjnych. To, co może natomiast sprawić niewielką trudność w szczególności początkującym klientom, to liczba funduszy ETF. Na świecie notowanych jest ponad 6 tys. ETF-ów. W ofercie mBanku mamy ich kilkaset, mimo że już przefiltrowaliśmy ofertę dla naszych klientów i oferujemy z każdej kategorii największe i najbardziej płynne instrumenty. Nawet na poziomie nazw samych ETF-ów mogą pojawić się problemy. Trzeba więc umieć odnaleźć się w tej ofercie i zrobić kilka pierwszych kroków, zanim poczujemy się swobodniej. My też staramy się wyjść naprzeciw oczekiwaniom klientów. Uruchomiliśmy chociażby serwis motywów inwestycyjnych, gdzie w najbardziej popularnych kategoriach wybraliśmy najbardziej reprezentatywne ETF-y.

ETF-y powinny być uzupełnieniem akcji czy ich zamiennikiem?

Wszystko zależy od inwestora. W naszym biurze maklerskim mamy różne przypadki. Są klienci, którzy inwestują wyłącznie w ETF-y, gdyż doceniają, że dzięki jednemu instrumentowi mają gotowy koszyk inwestycyjny i nie muszą przyglądać się konkretnym spółkom. Oczywiście są też klienci, którzy kupują tylko akcje, ale też i tacy, co robią miks. Tak jak powiedziałem, wszystko zależy od danego inwestora.

A co z funduszami ETF notowanymi na warszawskiej giełdzie? Prawdziwy boom na te instrumenty dopiero przed nami?

Wydaje mi się, że na bazie obecnej oferty trudno będzie mówić o jakimś boomie. Mamy dwóch emitentów: Lyxor, który od lat nie wprowadził żadnego nowego produktu, oraz Beta Securities, który rozwija ofertę ETF-ów. Wokół siedmiu ETF-ów trudno jest jednak zbudować rynek, nawet jeśli te produkty będą się sprzedawały. Na naszym rynku mamy do czynienia trochę z zamkniętym kołem. Z jednej strony trudno jest rozkręcić ten rynek, bo nie ma emitentów i nowych produktów, a z drugiej emitenci zdają się omijać nasz rynek, bo nie widać na nim sprzedaży. Aby ta się pojawiła, to znowu trzeba więcej produktów. Trzymam jednak kciuki, żeby pojawiły się nowe ETF-y oraz nowi emitenci.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.