REKLAMA
REKLAMA

Gra giełdowa

Krzysztof Borowski: Chciwość jest dobra, ale to rynek zawsze ma rację

WYWIAD | Krzysztof Borowski - z profesorem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie o konkursowych strategiach inwestycyjnych i radach dla uczestników gry rozmawia Piotr Zając

Krzysztof Borowski, profesor Szkoły Głównej Handlowej

Foto: materiały prasowe

Przez cztery tygodnie uczestnicy Parkiet Challenge będą inwestować w akcje z indeksu WIG30. W jaki sposób powinni selekcjonować spółki do portfela? Czy w tak krótkim czasie liczy się tylko analiza techniczna, czy jednak na pewne aspekty analizy fundamentalnej także należy spoglądać?

W skład WIG30 wchodzą głównie dobre fundamentalne firmy, więc chyba nie ma co przeprowadzać szczegółowych analiz właśnie pod tym kątem. Poza tym strategie inwestycyjne oparte na analizie fundamentalnej przeznaczone są na horyzont czasowy sięgający co najmniej kilku miesięcy, a gra trwa tylko cztery tygodnie. Pozostaje zatem analiza techniczna jako główna metoda podejmowania decyzji inwestycyjnych.

Jak rozłożyć kapitał w portfelu? Do dyspozycji jest wirtualne 20 tys. zł. Ile pana zdaniem spółek powinno się znaleźć w portfelu i jak często nimi rotować?

Z uwagi na krótki horyzont inwestycyjny, osobiście starałbym się w intradayowym handlu „rozegrać" kilka spółek – tak od pięciu do siedmiu. Limit czasowy gry narzuca moim zdaniem taki system tradingowy. Jeśli ktoś potrafi koncentrować uwagę na większej liczbie – to nie ma problemu. Można to robić, ale proszę nie przesadzać z liczbą firm.

Kiedyś w USA wybierano portfel losowy dla indeksu Dow Jones Industrial Average, w skład którego wchodzi właśnie 30 spółek. Z tego grona wybierano wtedy siedem podmiotów. Stąd też moja sugestia, aby spółek w konkursowym portfelu było od pięciu do siedmiu. Dla śmielszych graczy polecam obstawienie nawet mniejszej liczby – trzech/czterech firm. Bo jak powiedział jeden z bohaterów filmu „Sztos": Kto gra grubo, wygrać musi!

A jak często można „skakać z kwiatka na kwiatek"?

Jeśli chodzi o rotację, to obstawiałbym te spółki, które „są grane" na danej sesji (rośnie cena i wolumen obrotu) z celem sięgającym około 7–10 proc. zysku. Gdy cel zostanie zrealizowany, to można uciekać z pozycji w obawie przed korektą techniczną. Oczywiście można próbować grać na większe „targety", ale trzeba pamiętać, że spółki z indeksu WIG30 to raczej „wojska zaciężne", a nie lekka szarża. Można obserwować wybicia w górę z poziomu konsolidacji i/lub pokonanie poziomu oporu, czerpiąc z nich sygnały kupna.

Aktywny day trading to trudna sprawa. Nie wszyscy mogą się na to zdecydować. A może lepiej wybrać kilka podmiotów i przetrzymać je przez miesiąc?

Moim zdaniem day trading lub swinging (do pięciu sesji) to dobry pomysł z uwagi na limit czasowy gry. Można starać się wytypować spółkę lub kilka spółek, które „odjadą" w danym miesiącu, ale wtedy trzeba założyć, że taki będzie scenariusz zachowania poszczególnych spółek w okresie gry. To, jak zagram, zależy ostatecznie od wybranej (założonej) strategii inwestycyjnej, awersji do ryzyka i indywidualnych predyspozycji psychofizycznych. Bez względu na zastosowane podejście do rynku, po sesji konieczny jest relaks! To będzie bowiem intensywny miesiąc.

Czy warto stosować w konkursie zlecenia obronne typu stop loss?

Generalnie należy z takich zleceń korzystać. Stop lossy nie targują się z rynkiem, podczas gdy inwestorzy mają takie predyspozycje. Kiedy cena spada, zastanawiają się, czy i kiedy zawróci w górę. Ze straty rzędu kilku czy kilkunastu procent robi się dwa lub trzy razy więcej. Ale wtedy jest już za późno na zastosowanie „stopa".

Bardziej agresywni gracze mogą stosować zlecenia stop loss i targe price podążające za ceną, ale w tym przypadku sami muszą takie zlecenia składać, zmieniać i wycofywać (w grze nie możliwości stosowania automatów transakcyjncych – red.). Wymaga to jeszcze większej aktywności i czujności.

Czy ma pan pomysły na jakieś strategie gry, które pasowałyby do naszego konkursu? Chodzi o krótkie pomysły na identyfikację sygnałów kupna.

Oto kilka przykładowych pomysłów na grę:

1) przełamanie przez kurs akcji poziomu oporu w górę,

2) pojawienie się na wykresie określonych formacji świecowych zapowiadających zmianę trendu (np. rozstanie, harami, doji itp.),

3) wystąpienie sygnałów kupna na wybranych wskaźnikach i oscylatorach (MACD, Parabolic, RSI, szybki Stoachstic, CCI). Trzeba raczej stosować szybkie oscylatory i wskaźniki (3-, 5- lub 7-sesyjne),

4) przebicie przez kurs od dołu krótkoterminowej średniej ruchomej z 3–5 sesji (podejście agresywne) lub z 13 sesji (raczej na „trzymanie" zgodne z trendem).

Wprawdzie jest to rozgrywka na wirtualnych pieniądzach, ale zapewne pojawią emocje i uczestnicy będą narażeni na pułapki behawioralne. Na które z takich pułapek są najbardziej narażeni? Jak ich uniknąć?

Myślę, że klasyczne przetrzymywanie pozycji stratnych (gra bez stop lossa) i zbyt wczesne branie zysku (w tym przypadku trzeba pamiętać o czasowym limicie gry). Inne to błąd kotwiczenia (przywiązanie do ceny najwyższej lub ceny kupna). Proszę też nie być zbyt pewnym siebie, nie grać bez przygotowania i nie przeceniać swoich umiejętności.

Dodam jeszcze, a propos wcześniejszych kwestii, że w zależności od indywidualnego podejścia inwestora do ryzyka można ze świec czy wskaźników dziennych przejść na godzinowe, 30-minutowe czy 10-minutowe. Należy jednak pamiętać, że im krótszy jest horyzont, tym więcej błędów się popełnia. Dlatego konieczne jest stosowanie zleceń stop loss i target price (take profit).

Jakieś ostatnie wskazówki dla uczestników Parkiet Challenge?

Chciwość jest dobra, ale to rynek ma zawsze rację! Niestety. Niech moc będzie z Uczestnikami. Powodzenia!

Zapraszamy do gry i edukacji na gra.parkiet.com


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA