REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Catalyst potrzebuje lepszych zabezpieczeń

Zaniepokojeni obligatariusze czekają na ogłoszenie upadłości spółki Fojud. Firma nie wykupiła papierów dłużnych, mimo że emisja była zabezpieczona przyszłymi wpływami z realizowanego kontraktu. To kolejna wpadka na tym rynku. Czy odstraszy inwestorów?

Ludwik Sobolewski, prezes GPW

Foto: Archiwum

Kolejna negatywna informacja dla inwestujących na rynku Catalyst – w poniedziałek sąd może ogłosić upadłość spółki Fojud. Warte 2,05 mln zł obligacje tej firmy były notowane na publicznym rynku Catalyst. Termin ich wykupu upłynął 23 listopada minionego roku. Do tej pory spółka przekazała obligatariuszom niespełna 0,8 mln zł, mimo że emisja była zabezpieczona.

Za małe zabezpieczenie?

Obligacje Fojudu zostały zabezpieczone poprzez ustanowienie na rzecz obligatariuszy warunkowej cesji przyszłych wierzytelności pieniężnych przysługujących spółce z tytułu realizacji kontraktu na zaprojektowanie układu komunikacyjnego w Poznaniu. Firma miała otrzymać z tego tytułu 5,7 mln zł netto. Łączna wartość wierzytelności, jaka miała zostać przeniesiona na obligatariuszy, miała natomiast sięgnąć 3,5 mln zł. To 140 proc. łącznej wartości papierów dłużnych powiększonej o odsetki od dnia emisji do terminu wykupu.

Poznańska spółka nie wykupiła obligacji w terminie w związku z opóźnieniem rozliczenia zlecenia. Obligatariusze do dziś czekają na większość pieniędzy, ponieważ środki pochodzące z realizacji kontraktu zostały zajęte przez komornika jako zabezpieczenie roszczenia konsorcjanta Fojudu (spółki Poyry Infra).

– W naszej opinii cała kwota, jaką Poznań zapłacił nam za realizację zlecenia, należy się obligatariuszom. Otrzymaliśmy część płatności, którą wykorzystaliśmy na spłatę części obligacji – mówi Artur Fojud, prezes Fojudu. – Kwota około 1,3–1,4 mln zł została zajęta przez komornika jako zabezpieczenie powództwa naszego konsorcjanta. Nadal część płatności należnej nam z tego projektu nie została rozliczona pomimo uznania części tej kwoty przez zleceniodawcę za bezsporną – dodaje.

Fojud zarzuca ponadto konsorcjantowi, że ten chciał otrzymać całość wynagrodzenia, choć nie zrealizował całego zakresu prac oraz nie rozliczył się z Fojudem z tytułu innych prac. Przedstawiciele firmy Poyry Infra w piątek nie ustosunkowali się do tych zarzutów.

Obligatariusze czekają

Grzegorz Pędras, prezes Secus Asset Management (autoryzowanego doradcy i oferującego obligacje Fojudu), informuje, że obligatariusze muszą poczekać na rozstrzygnięcie sądu, jak te środki będą ostatecznie rozdysponowane. – Inwestorom staramy się pomagać od połowy grudnia, jesteśmy w bieżącym kontakcie z sądem i inwestorami – zapewnia.

Obligatariusze są jednak zaniepokojeni tym, jaki wpływ na ich pieniądze będzie miała ewentualna upadłość Fojudu. Konrad Konarski, partner w kancelarii Baker & McKenzie, wyjaśnia, że w przypadku ogłoszenia upadłości układowej wierzytelności z tytułu obligacji wchodzą do układu i są nim objęte. Mogą więc podlegać redukcji, zamianie na inne wierzytelności itp., zgodnie z warunkami układu.

Kolejna wpadka

Fojud nie jest pierwszą firmą z Catalyst, która nie spłaciła w terminie obligatariuszy.?Do dziś części papierów nie wykupiła spółka Anti, która zgodnie z warunkami emisji miała to zrobić 9 czerwca minionego roku. Kłopoty ma też Budostal-5. Termin wykupu papierów tego przedsiębiorstwa co prawda jeszcze nie nastąpił, ale wpadło ono w tak poważne kłopoty finansowe, że sąd ogłosił upadłość układową.

Pytania do Ludwika Sobolewskiego, prezesa GPW

Co zamierzacie zrobić, żeby poprawić postrzeganie Catalyst?

Postrzeganie rynku nie jest złe. Przypadki popadnięcia w niewypłacalność nie dają się jednak niczym usprawiedliwić. To jest, moim zdaniem, zawsze brak profesjonalizmu u osób zarządzających firmą. Dlatego będziemy bezkompromisowo dążyć do tego, by eliminować tych kandydatów do wejścia na Catalyst, których będziemy podejrzewać o nieumiejętność zarządzania ryzykiem braku płynności, zarządzania finansami lub ogólnie zarządzania swoim biznesem.

Czy w planach jest zaostrzenie kryteriów dopuszczania obligacji do obrotu, by uniknąć problemów w przyszłości?

Odpowiedzią nie zawsze powinno być „zaostrzenie". Jest pytanie, czy w segmencie obligacji „high yield" to, co się zdarzyło, jest czymś, co się mogło zdarzyć, czy też nie. Trzeba pamiętać, że Catalyst i w ogóle rynek obligacji staje się coraz większy i zróżnicowany co do klasy emitentów. W segmencie emitentów o wysokiej „jakości inwestycyjnej" takich sytuacji nie ma.

A może planują państwo wydzielenie jakichś segmentów lub specjalne oznaczenie obligacji, które ułatwiłoby inwestorom odróżnienie papierów spółek o stabilnej pozycji od tych bardziej ryzykownych?

I to jest właściwy kierunek. Czy jednak jego realizacja polegałaby na wyróżnieniu segmentów czy na czym innym – będziemy rozważać. Uchylę może rąbka pewnej tajemnicy: rozpoczęliśmy prace studialne nad powołaniem agencji, która byłaby agencją oceniającą i przyznającą oceny ratingowe. Myślimy o takiej formule, która weźmie to, co dobre z działalności agencji ratingowych, ale będzie pozbawiona powszechnie znanych defektów tego modelu określania ratingu, który, jak się przekonaliśmy, może też być szkodliwy dla interesów inwestorów.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA