Gospodarka - Świat

Evergrande. Niepewny los deweloperskiego giganta

Evergrande, jednej z największych na świecie spółek, grozi upadek. W dalszym ciągu pytań o jej przyszłość jest więcej niż odpowiedzi.

Evergrande stoi w obliczu bankructwa. Zadłużonego dewelopera uratuje chiński rząd?

Foto: Adobestock

Sytuacja wokół chińskiego dewelopera w ostatnich tygodniach jest bardzo napięta. Nie wiadomo, czy i kiedy spółka spłaci obligacje zapadające we wrześniu o łącznej wartości 129 mln dolarów. Pod znakiem zapytania stoi również pomoc rządu w Pekinie.

Szeroki wachlarz działań

Evergrande to drugi największy w Chinach deweloper pod względem sprzedaży mieszkań. Spółka jednocześnie znajduje się na liście Global 500, co stawia ją w kręgu największych firm na świecie, jeśli chodzi o przychody. Notowana jest na parkiecie w Hongkongu, gdzie przez ostatni rok kurs jej akcji spadł o ponad 83 proc. Firma zatrudnia 0,2 mln pracowników, jednak pracę dzięki projektom spółki znajduje około 3,8 mln osób rocznie. Evergrande założone przez miliardera Xu Jiayina specjalizuje się głównie w budownictwie osiedli dla klasy średniej, zarządza 2,8 tys. osiedli w 280 miastach.

Oprócz budownictwa w skład grupy wchodzi m.in. producent aut elektrycznych, sieć parków rozrywki, wytwórca produktów spożywczych, a nawet klub piłkarski. Na potrzeby rozwoju tego ostatniego Evergrande zbudowało jedną z najdroższych szkółek piłkarskich na świecie o wartości 185 mln dolarów. Trwają również prace nad największym stadionem na świecie, mogącym pomieścić 100 tys. widzów. Wartość projektu przekracza 1,7 mld dolarów.

Zdaniem analityków to właśnie zbyt ambitny rozwój, działanie w wielu branżach, niekoniecznie powiązanych z nieruchomościami, nie tylko doprowadziło do trudnej sytuacji Evergrande, ale i utrudnia stworzenie efektywnego planu restrukturyzacji firmy. – Obecność Evergrande m.in. w branży nieruchomości, wycieczek turystycznych czy motoryzacyjnej znacznie utrudnia stworzenie precyzyjnego planu uzdrowienia spółki – stwierdzili eksperci Goldmana Sachsa.

Pierwszy zwiastun problemów

O tym, że chińskie spółki zalegają ze spłatą obligacji, wiadomo było już od końca ubiegłego roku, kiedy okazało się, że tamtejsze państwowe przedsiębiorstwa w okresie styczeń–październik 2020 r. nie wywiązały się ze spłaty obligacji wartych 6,1 mld dolarów. Wtedy też m.in. producent aut współpracujący z BMW Brilliance Auto Group ogłosił restrukturyzację upadłościową. Podobny los spotkał firmę z branży górniczej Yongcheng Coal & Electricity. Co ciekawe, na problemy finansowe spółek nie zareagował wtedy rząd w Pekinie.

W przypadku problemów Evergrande i branży nieruchomości starszy analityk XTB Michał Stajniak zwraca uwagę na łatwy i tani dostęp do kredytu. – Powoduje to wzrost działalności spekulacyjnej polegającej na zakupach mieszkań w celu inwestycyjnym. Konserwatywne estymacje wskazują, że 18 proc. chińskiego PKB jest powiązane z sektorem deweloperskim. Inne oceny mówią, że może to być nawet ponad 25 proc. Spółka korzysta z ogromnego lewara finansowego, jednak ostatnie działania regulacyjne władz doprowadziły do tego, że nie jest w stanie zaciągać więcej długu względem swoich aktywów. Dodatkowo Evergrande pozbywa się części swoich aktywów, czym dodatkowo zmniejsza swoją zdolność kredytową – wyjaśnia analityk. Na problemy z zadłużeniem spółki nakłada się też zmiana koniunktury na chińskim rynku nieruchomości. – Powodem kłopotów Evergrande i innych mocno zadłużonych deweloperów jest to, że popyt na mieszkania w Chinach wchodzi w erę trwałego spadku. Dopiero perspektywa upadku drugiego największego chińskiego dewelopera sprawiła, że zaczęliśmy myśleć o wpływie niewypłacalności tych firm na rynki – stwierdził Mark Williams, ekonomista Capital Economics odpowiedzialny za rynek azjatycki.

Poważne skutki upadku

Zadłużenie Evergrande szacuje się na ponad 300 mld dolarów. – Jednocześnie same kredyty czy obligacje to „jedynie" jedna czwarta tej kwoty. Reszta to głównie zobowiązania względem dostawców oraz podwykonawców. Obligacje wyemitowane poza granicami Chin to 20 miliardów dolarów. Mimo że dług zagraniczny wygląda na relatywnie mały, to jednak Evergrande jest jednym z największych emitentów korporacyjnych na rynkach wschodzących – wylicza Michał Stajniak. Tylko do końca tego roku firma ma spłacić odsetki z obligacji o wartości 850 mln dolarów, a do końca 2022 r. – 7,4 mld dolarów.

Wśród ekspertów dominuje przekonanie, że upadek drugiego największego dewelopera w Chinach miałby negatywny wpływ przede wszystkim na gospodarkę Państwa Środka. Bankructwo mogłoby też być początkiem szerszego rynkowego trendu odpływu kapitału z rynku nieruchomości. – Problemy sektora deweloperskiego w Chinach mogą przynieść załamanie na rynku budowlanym i przecenę szeregu surowców powiązanych z budownictwem jak m.in. stal, aluminium czy miedź. Spadek cen nieruchomości to także potencjalne zagrożenie dla sektora bankowego – uważa Adam Antoniak z departamentu analiz makroekonomicznych w Banku Pekao.

Zawirowania na chińskim rynku nie powinny mieć jednak przełożenia na problemy w Europie czy USA. – W Europie, szczególnie w strefie euro, upadek Evergrande miałby bardzo ograniczone skutki na rynek – uspokaja Christine Lagarde, prezes Europejskiego Banku Centralnego. W podobnym tonie wypowiadał się również szef Fedu Jerome Powell w kontekście amerykańskiego rynku. – Chociaż nie można wykluczyć eskalacji w powszechny kryzys kredytowy, na tym etapie uważamy, że tak poważna forma zarażenia jest mało prawdopodobna. W związku z tym międzynarodowe skutki uboczne powinny być ograniczane poza wpływem mniej dynamicznego chińskiego wzrostu na globalną gospodarkę – podsumował Eiko Sievert, dyrektor w Scope Ratings.

Co zrobi Pekin?

Cały czas wielką niewiadomą pozostaje to, czy rząd w Pekinie podejmie jakieś kroki, by ratować tonącego w długach dewelopera. Po tym jak w czwartek Evergrande nie spłaciło 84 mln dolarów należnych odsetek, w piątek portal Asia Markets dotarł do informacji sugerujących, że rządzący finalizują właśnie plan restrukturyzacji firmy przy pomocy państwowych przedsiębiorstw. Aby usprawnić proces przejęcia przez państwo, Evergrande miałoby zostać rozbite na trzy spółki. – Najprawdopodobniej rząd będzie musiał wesprzeć kapitałowo dewelopera, aby ten mógł kontynuować budowę mieszkań, a następnie uzyskać środki na spłatę zobowiązań – prognozuje Iris Pang, główna ekonomistka odpowiadająca za rynek chiński w ING.

Eksperci podkreślają, że dotychczasowy brak reakcji rządu może być częścią szerszego planu objęcia swoim wpływem kolejnej branży, tym razem nieruchomości. Dostrzegli oni bowiem, że ceny mieszkań stały się nieosiągalne dla większości społeczeństwa. Rządzący mają również w ten sposób ostrzec pozostałe firmy, że w przypadku nadmiernego zadłużenia nie będą one mogły liczyć na wsparcie.

Konrad Ryczko analityk, DM BOŚ

Kłopoty chińskiego konglomeratu deweloperskiego Evergrande były pretekstem do ok. 2–3-proc. korekty na rynkach na początku tygodnia. W dużej mierze wydaje się jednak, że rynek szukał narracji do wygenerowania ruchu spadkowego zapoczątkowanego jeszcze w piątek (w dniu wygasania instrumentów pochodnych). Inwestorzy obawiają się negatywnego scenariusza, gdzie ewentualna chaotyczna upadłość Evergrande mogłaby zaciążyć na tamtejszej branży nieruchomości i finansowej, pośrednio rzutując również na część instytucji zagranicznych zaangażowanych np. w instrumenty dłużne dewelopera. W praktyce wydaje się jednak, iż w świetle obecnych danych makroekonomicznych z Chin, tamtejszy rząd docelowo nie pozwoli na podbicie ryzyka systemowego dla wspomnianych branż. Najpewniej będziemy świadkami próby uporządkowanej restrukturyzacji przedsiębiorstwa (wraz z tzw. haircutami, czyli redukcjami długu), gdzie niektóre źródła podają nawet scenariusz zakładający, że Evergrande stanie się docelowo spółką państwową. Wpierw jednak rząd wydaje się wykorzystywać aktualną sytuację w celu nakłonienia innych przedstawicieli branży do delewarowania i ograniczenia agresywnej polityki rozwoju. Część problemów Evergrande tłumaczone jest właśnie wytycznymi partii dla deweloperów tzw. three red lines z końca poprzedniego roku. Globalnie temat Evergrande wywołuje emocje wśród inwestorów. Szczególnie jeżeli umiejscowimy go w świetle słabszych wskazań makroekonomicznych z Państwa Środka czy ostatnich ruchów regulacyjnych, m.in. sektora technologicznego czy edukacyjnego. Paradoksalnie może to stanowić jednak argument dla Fedu, aby odsunąć w czasie scenariusz taperingu.

Adam Antoniak analityk, departament analiz makroekonomicznych Banku Pekao

China Evergrande (wcześniej Hengda) to deweloper, który sprzedawał nieruchomości osobom o średnich i wyższych dochodach, działając w ponad 280 miastach. Obawy dotyczące jego sytuacji finansowej nasiliły się w 2020 r., kiedy chińskie władze wprowadziły nowe regulacje w celu ścisłego monitorowania i kontrolowania całkowitego zadłużenia głównych deweloperów. Sytuacja płynnościowa firmy pogarszała się od jakiegoś czasu, dlatego stosowała ona na szeroką skalę przedsprzedaż oraz udzielała coraz wyższych rabatów, aby utrzymywać przypływ gotówki na potrzeby regulacji bieżących zobowiązań. Ponad 1,5 mln osób złożyło wkłady na nowe nieruchomości, których budowa wciąż się jeszcze nie rozpoczęła. Obecnie zobowiązania Evergrande przekraczają 300 mld USD, a kierownictwo firmy sugeruje, że wkrótce nie będzie ona w stanie regulować swoich zobowiązań. Tylko w tym miesiącu deweloper ma spłacić 129 mln dolarów odsetek. Rynek spekuluje, że obawy związane z Evergrande rozleją się poza sektor deweloperski, na banki i inne instytucje finansowe, które mogą posiadać ekspozycję na będącego w trudnej sytuacji chińskiego dewelopera. Inwestorzy nadal mają w pamięci zawirowania na rynkach finansowych po upadku banku Lehman Brothers i zdają sobie sprawę ze złożonych powiązań transakcyjnych na rynku, które mogą wywołać efekt domina. Evergrande to największy chiński emitent długu korporacyjnego denominowanego w dolarach (ok. 16 proc. rynku). Obligacje dewelopera posiadają w portfelach inwestorzy z całego świata. Na liście posiadaczy tych papierów znajdują się największe globalne instytucje finansowe (m.in. BlackRock, HSBC).

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.