Gospodarka - Świat

Inwestorzy pompują ceny surowców

Kapitał płynie na rynek metali szlachetnych, ale nie tylko tam. Cena miedzi jest obecnie najwyższa od ponad dwóch lat. Z kolei ropa ma za sobą piąty miesiąc zwyżek. Widać, że inwestorzy szukają okazji nie tylko na rynku akcji.
Foto: Bloomberg

Pompowanie bilionów USD w gospodarki, niskie stopy procentowe, słaby dolar, optymistyczne dane makro – to oraz inne czynniki powodują, że surowce w ostatnim czasie znalazły się na celowniku inwestorów.

Surowce na fali

Na rynku metali bazowych pozytywnie wyróżnia się miedź, której cena jest najwyższa od ponad dwóch lat. We wtorek notowania tego metalu na giełdzie LME wzrosły do ponad 6800 USD za tonę. Ostatni raz cena była w tych okolicach w czerwcu 2018 r. Specjaliści tłumaczą, że wynika to z taniejącego dolara oraz dobrych danych z drugiej co do wielkości gospodarki świata.

Publikowany przez Caixin/Markit indeks PMI obrazujący koniunkturę w sektorze przemysłowym Chin wyniósł w sierpniu 53,1 pkt wobec 52,8 pkt w lipcu. To odczyt wyższy od prognoz analityków i jednocześnie najwyższa wartość od 2011 r.

– Rosnące ceny metali bazowych odzwierciedlają dobre chińskie dane PMI, na dodatek dolar jest najsłabszy od dwóch lat, co też sprzyja notowaniom metali wycenianych w tej walucie – mówi Jia Zheng, analityk GoldtrustFutures.

Foto: GG Parkiet

Napływ kapitału na rynek surowców to również efekt obaw o inflację. Banki centralne na całym świecie przeznaczają bezprecedensowe sumy na walkę ze skutkami pandemii. W efekcie istnieją przesłanki do wzrostu inflacji.

Oprócz metali bazowych kolejny dzień z rzędu rosły notowania metali szlachetnych. Cena złota już wkrótce może zaatakować poziomy 2000 USD, które przełamała ostatni raz dwa tygodnie temu. Inwestorzy w ostatnim czasie coraz częściej rozglądają się za aktywami typu safe haven, do których zalicza się złoto. Indeksy na Wall Street biją rekord za rekordem, co rodzi obawy o możliwą korektę, a stopy procentowe nie zachęcają do inwestycji w obligacje, co pozytywnie wpływa na cenę królewskiego metalu. Wielu analityków spodziewa się, że kruszec będzie kontynuował swoją drogę na północ. Goldman Sachs prognozuje, że cena złota w ciągu roku wzrośnie do 2300 USD.

We wtorek po południu notowania złota oscylowały wokół 1990 USD, co oznaczało około 1,2-proc. wzrost w porównaniu z poniedziałkowym zamknięciem. Z kolei cena srebra rosła o około 2,5 proc., do 28,9 USD. Metal ten deklasuje w tym roku inne surowce i światowe indeksy pod względem stopy zwrotu. Srebro od stycznia zdrożało już o ponad 60 proc. Ma to związek m.in. z rosnącym oczekiwaniem poprawy sytuacji w przemyśle, w którym srebro jest szeroko wykorzystywane. Popyt na ten metal będzie rósł w miarę wychodzenia gospodarek z recesji, co powinno przełożyć się na wzrost cen.

Pięć miesięcy na zielono

Mimo tragedii, do jakiej doszło na rynku ropy w kwietniu, kiedy cena kontraktów terminowych spadła poniżej zera, obecnie surowiec odbudowuje swoją pozycję. Ropa wciąż znajduje się poniżej poziomu, od którego rozpoczęła rok, ale pocieszający jest fakt, że sierpień był piątym miesiącem z rzędu, który notowania zakończyły na plusie.

Analitycy wskazują, że cena ropy wspierana jest przez kilka czynników. Tak jak w przypadku innych surowców pozytywnie na notowania wpływa deprecjacja dolara amerykańskiego, w którym wyceniane są baryłki. Ponadto produkcja ropy w USA wraca do normalnych poziomów po tym, jak huragan Laura uderzył w ten kraj w ubiegłym tygodniu. Oczywiście nadal wielu inwestorów liczy na to, że popyt na ropę będzie rósł w miarę powrotu światowej gospodarki na ścieżkę wzrostu.

Obecnie baryłka gatunku WTI kosztuje około 43 USD, a Brent wyceniany jest na 45,8 USD.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.