Jak wyliczył rząd Ligi i Ruchu Pięciu Gwiazd, w tym roku z nowych przepisów skorzysta 290 tys. dodatkowych emerytów, a w ciągu dwóch następnych lat – kolejnych 680 tysięcy osób. Nowy sposób liczenia wieku (nazywany metodą 100, ponieważ 62 i 38 sumują się do 100) został eksperymentalnie wprowadzony na trzy lata, ale Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega, że taki ruch spowoduje obniżenie potencjału wzrostu Włoch i dodatkowo zwiększy już wysokie wydatki na emerytury.
Już teraz Włochy przeznaczają na emerytury – jak wynika z danych Eurostatu – ok. 13,5 proc. PKB. To jeden z najwyższych poziomów – po Grecji i Finlandii – wśród krajów Unii Europejskiej.
Włoskie zmiany w systemie idą pod prąd ogólnym trendom w UE. Dotychczas przez wszystkie kraje przechodziła fala reform związanych z wydłużeniem wieku emerytalnego czy ograniczaniem dostępu do wcześniejszego odpoczynku. – Na przykładzie Polski czy Rosji wyraźnie można było zobaczyć, jakie korzyści przynoszą populistyczne hasła zgodne z oczekiwaniami wyborców, a jakie straty przynoszą trudne rozwiązania – komentuje Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. W Polsce PiS, które szło do wyborów z hasłem przywrócenia niższego wieku emerytalnego (powrót z 67 lat dla wszystkich do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn), i wygrał te wybory. W Rosji, gdy prezydent Władimir Putin ogłosił plan wydłużenia wieku emerytalnego, natychmiast spadło mu poparcie. Więc się z tego pomysłu szybko wycofał.
– W Włoszech u władzy jest populistyczny rząd, zmiany w systemie emerytalnym były jego głównym postulatem wyborczym i teraz je realizuje – zauważa też Maciej Bukowski, prezes think tanku WiseEuropa. – Włochy są w stanie tzw. eurosklerozy, to znaczy stagnacji trwającej już ponad 20 lat. Młodzi ludzie nie widzą przed sobą perspektyw, nie widać wielkich szans na rozruszanie gospodarki, więc wygrywają populiści – dodaje Bukowski.
Pytanie, czy za przykładem włoskim pójdą jeszcze inne kraje europejskie. Na razie rząd żadnego kraju nie przygotowuje się do zmian w systemie emerytalnym, odwracających poprzednie reformy. Ale za to mieszkańcy niektórych krajów takich zmian się domagają zwykle w protestach ulicznych ulicznych (np. we Francji czy w Belgii). – Nie sądzę, by racjonalnie myślące państwa poszły w tym kierunku – uważa Mordasewicz. – Europejczycy żyją coraz dłużej i wydłużenie wieku emerytalnego wydaje się najbardziej rozsądnym rozwiązaniem.
W Polsce wiek emerytalny na poziomie 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn został ustalony 80 lat temu. W tym czasie średnia długość życia Polaków wydłużyła się o 20 lat.