Gospodarka - Kraj

Wzrost konsumpcji i PKB na hamulcu

Wszystko wskazuje na to, że nasza gospodarka to, co najlepsze, ma już sobą. W kolejnych miesiącach słabiej radzić może sobie jeden z głównych motorów wzrostu, czyli konsumpcja gospodarstw domowych.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

– Nasze prognozy pokazują, że w II połowie roku konsumpcja będzie stopniowo hamować – mówi „Parkietowi" Piotr Piękoś, ekonomista Pekao. Bank oczekuje, że w IV kwartale wzrośnie ona o 4,5 proc. rok do roku wobec 5 proc. na początku 2018 r. Przyszły rok może być jeszcze gorszy, ekonomiści szacują wzrost wyraźnie poniżej 4 proc.

Skąd takie prognozy? Bardzo rozczarowująca okazała się sprzedaż detaliczna we wrześniu. GUS podał, że była ona tylko o 3,6 proc. wyższa niż rok wcześniej, co jest najgorszym wynikiem od 2,5 roku. Tymczasem ekonomiści oczekiwali wzrostu na poziomie 6,2 proc. – Tak słabe wyniki sprzedaży za wrzesień można jeszcze jakoś wytłumaczyć, ale wpisują się one w całą serię innych sygnałów ostrzegawczych – zaznacza Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. – Zatrudnienie rośnie coraz wolniej, a wzrost wynagrodzeń ustabilizował się. A to, wraz z inflacją, ogranicza dalszy wzrost siły nabywczej konsumentów – wyjaśnia.

– W przyszłym roku trzeba się liczyć z takimi wydarzeniami jak podwyżka cen energii dla gospodarstw domowych czy wejście w życie pracowniczych planów kapitałowych, które nieco uszczuplą wynagrodzenia netto Polaków – zauważa też Grzegorz Ogonek, ekonomista Santander Bank Polska.

Słabszy wzrost konsumpcji w połączeniu z pogorszeniem się kondycji światowej gospodarki oznacza też niższy wzrost PKB. Ekonomiści zaznaczają jednak, że dla Polaków to spowolnienie będzie mało odczuwalne. Słabsze wyniki mogą odnotować firmy głównie mające duży eksport.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły