Forum inwestycyjne

Perspektywy branży producentów gier: Czy mamy do czynienia z gamingową bańką?

Podczas panelu poświęconego producentom gier zastanawialiśmy się m.in. nad tytułowym pytaniem. Na giełdowej mapie świata polski rynek akcji staje się coraz bardziej rozpoznawalnym centrum gamingu. I choć mamy na parkiecie spółki o międzynarodowej renomie, jak CD Projekt, to nie brakuje też małych podmiotów, które zamiast oferować inwestorom ekspozycje na ciekawe produkcje, zdają się korzystać z mody i ograniczać się do mniej lub bardziej realnych obietnic.

Uczestnicy panelu (od góry, od lewej): Piotr Zając, moderator, dziennikarz „Parkietu", Mateusz Wcześniak, prezes i założyciel Movie Games, Jakub Marszałkowski, współzałożyciel fundacji Indie Games Polska, Łukasz Kosiarski, analityk BM Pekao, i Marek Dietl, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Foto: GG Parkiet

– W tej branży jest bardzo duża dywersyfikacja źródeł informacji. Mowa zarówno o pokryciu analitycznym, jak i blogerach tematycznych. Kursy poszczególnych podmiotów również zachowują się różnie. Wydaje mi się więc, że każdy może wyrobić sobie własne zdanie i podjąć odpowiednią decyzję – mówił Marek Dietl, prezes GPW.

Podobnego zdania był Łukasz Kosiarki, analityk BM Pekao. – Mamy faktycznie bardzo dużo spółek gamingowych na polskiej giełdzie. Jeśli chodzi o te duże, to raczej nie można o nich powiedzieć, że są rozegrane spekulacyjnie, a ich wyceny oderwane od fundamentów. Trzeba jednak przyznać, że im niżej schodzimy z kapitalizacją, szczególnie na rynku NewConnect, tym łatwiej o przykłady, gdzie trudno jest uzasadnić wysokość wycen akcji – mówił ekspert.

Relacja z debaty: parkiet.com/forum-inwestycyjne

Pojawił się też wątek pandemii. Choć w marcu koronawirus mocno obniżył wyceny akcji, to dość szybko wróciły one do swoich poprzednich poziomów, sugerując, że okoliczności jednak producentom gier sprzyjają. – Ten wpływ trzeba rozpatrywać na dwóch płaszczyznach. Od strony produkcyjnej my, jako producenci gier w segmencie indie, przywykliśmy do pracy zdalnej, więc nie było nam trudno dostosować się do nowych warunków i nie miało to wpływu na czas produkcji gier. Od strony sprzedażowej natomiast widać, że pandemia zmieniła strukturę rozrywki, z której można korzystać. Popyt zwrócił się przede wszystkim w kierunku tych rozwiązań, z których można korzystać w zaciszu domowym. To sprzyja branży, co my odczuliśmy chociażby podczas kwietniowej premiery – mówił Mateusz Wcześniak, prezes Movie Games.

Naszych gości pytaliśmy też o oczekiwania dotyczące „Cyberpunka", którego premiera już 10 grudnia. – To jest absolutnie numer jeden, jeśli chodzi o oczekiwania graczy. Sam czekam na ten tytuł. Czeka też na niego cała branża, sugerując, że to będzie coś w rodzaju gamingowego mesjasza. Wydaje mi się, że ta premiera nie będzie miała jednak istotnego wpływu na sektor – w tym sensie, że produkcja i sprzedaż innych tytułów nie powinna się zachwiać. Zastanawiam się natomiast, czy pojawi się taki sam efekt jak po „Wiedźminie 3", gdy z CD Projektu odeszła część deweloperów, by założyć własne studia – mówił Jakub Marszałkowski, współzałożyciel fundacji Indie Games Polska.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.