REKLAMA
REKLAMA

Firmy

Paweł Czupryna, MCI: Spółki dłużej chcą pozostać firmami prywatnymi

#PROSTOzPARKIETU. Paweł Czupryna: pieniądze płyną dziś w dużej mierze w kierunku private equity

Paweł Czupryna, dyrektor w grupie MCI

Foto: parkiet.com

Pracował pan kiedyś na GPW, teraz jest pan dyrektorem w grupie MCI. Która praca daje większe możliwości?

W rozwiniętych gospodarkach jeden i drugi rynek funkcjonują i są istotne z punkt widzenia spółek i inwestorów. Rynek prywatny trzeba przy tym podzielić na dwa elementy: czyli venture capital oraz private equity, przy czym ten pierwszy jest dziś zdecydowanie mniejszy. Warto podkreślić, że rynek VC w ostatnich latach przeszedł dość istotne zmiany. Kiedyś dość istotną rolę ogrywał w tym obszarze np. NewConnect. Teraz to się zmieniło. Dzisiaj w obszarze VC coraz większą rolę zaczyna odgrywać kapitał publiczny, a coraz mniejszą rolę odgrywa kapitał komercyjny. Jest przy tym dużo projektów, ale też jest duża podaż kapitału. To powoduje, że dziś ciężej jest w tym obszarze o dobre stopy zwrotu.

A jak sytuacja wygląda w obszarze private equity?

Ten rynek wygląda już inaczej. Historycznie mieliśmy do czynienia z dużą liczbą funduszy private equity, ale obecnie liczba asset managerów, jeżeli chodzi o średniej wielkości fundusze, zmniejszyła się kilkakrotnie w stosunku do tego, co obserwowaliśmy jeszcze dziesięć lat temu. Część sponsorów, widząc, że nie osiąga odpowiednich stóp zwrotu, po prostu zdecydowała się wycofać z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. To doprowadziło do tego, że mamy mniejszą podaż kapitału, ale z drugiej strony jest też więcej projektów.

Skąd się bierze ta większa liczba projektów?

Jest to składowa kilku czynników. Na pewno pomaga temu dojrzewająca i stale rosnąca gospodarka. Dochodzą do tego również kwestie związane z zagadnieniem sukcesji w firmach czy też transformacja technologiczna. Większa liczba projektów to także pokłosie słabości rynku publicznego. Spółki chcą dłużej zostać prywatnymi. Nie można także zapominać o podaży projektów, które przeszły fazę venture capital i muszą zostać gdzieś wchłonięte.

Tak wygląda dziś kształt rynku prywatnego, a jak prezentuje się rynek publiczny?

Rynek publiczny dzisiaj sam przechodzi swoistego rodzaju transformację i szuka dróg rozwoju. Chcę jednak podkreślić, że nadal jest on bardzo ważnym elementem, jeśli chodzi o rozwój spółek, tylko w tym przypadku mówimy już o innym etapie rozwoju. Rynek kapitałowy musi działać, aby gospodarka się rozwijała. Patrząc na rynek publiczny i prywatny, warto zwrócić uwagę także na generowane stopy zwrotu. Według ostatniego raportu „Financial Timesa" klasyczne fundusze inwestujące na rynku publicznym, które 60 proc. aktywów inwestują w akcje, a 40 proc. w obligacje, przez następne 10 lat będą generować 2,9 proc. stopy zwrotu pomniejszonej o inflację. Rynek prywatny ma dawać zwrot na poziomie 8–9 proc. Jest to ogromna różnica, która powoduje, że największe fundusze, takie jak fundusze emerytalne, ubezpieczeniowe, endowments funds, akceptują niską płynność rynku prywatnego w zamian za wyższe stopy zwroty. Jest to globalny trend. Naturalną więc koleją rzeczy jest to, że pieniądze płyną w kierunku rynku prywatnego i to on daje dziś nieco większe możliwości. Dziś na rynku prywatnym łatwiej jest generować wartość i dzieje się to szybciej.

A jak nasz rynek prywatny prezentuje się na tle innych rynków tego typu. Czy pukamy już do ekstraklasy, czy jednak mimo rozwoju w ostatnich latach nadal mamy jeszcze dużo do nadrobienia?

Polska oczywiście jest liderem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Jeśli jednak spojrzymy szerzej, na całą Unię Europejską, to wciąż jeszcze nie jesteśmy w czołówce, ale też widzimy, że uwaga inwestorów coraz częściej skupia się na Polsce. Tak jak już wcześniej wspomniałem, składa się na to kilka czynników. Powoli więc zaczynają się tutaj pojawiać najwięksi gracze światowi, jednak ich dalsza obecność zależy w dużej mierze od dostępności spółek, z kapitalizacją zgodną z ich strategią inwestycyjną.

Obszar prywatny zaczynają doceniać też sami operatorzy giełdowi. London Stock Exchange prowadzi program Elite, przy którym pan współpracuje z LSE. Jest on skierowany do spółek prywatnych. Na czym dokładnie ten program polega?

Faktycznie program jest skierowany do spółek prywatnych. W całości jest on wymyślony i kierowany przez LSE. W ramach tego programu przeprowadza się selekcję spółek, dopuszcza je do programu, dzięki czemu firmy mają ekspozycję na pewne elementy i dziedziny związane z funkcjonowaniem zarówno rynku prywatnego, jak i publicznego. Są one monitorowane przez ekspertów z tych rynków. Cały program trwa 12 miesięcy. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jest to program, który merytorycznie przygotowuje spółki do tego, aby wyjść w kierunku inwestorów zagranicznych w długim terminie.

Czy ten program docelowo ma przygotowywać firmy do wejścia na giełdę?

Wejście na rynek publiczny nie jest warunkiem uczestnictwa w tym programie. Najważniejsze jest poprawienie jakości spółek, tak aby były przygotowane na to, co czeka je na rynku, czy to w kwestiach związanych z pozyskiwaniem kapitału, czy też pod kątem regulacyjnym. Spółka na koniec sama jednak decyduje, czy chce się rozwijać poprzez rynek prywatny czy też publiczny.

Czy takie programy to szansa czy zagrożenie dla innych operatorów giełdowych, chociażby takich jak GPW? Program przecież dotyczy nie tylko spółek z Wielkiej Brytanii.

Zgadza się. Myślę, że generalnie dobrze się dzieje, z perspektywy całego rynku, że poprawiamy jakość firm. Dzisiaj jednym z problemów, które mamy na rynku kapitałowym, jest brak zaufania, a do tego dochodzą także kwestie związane z corporate governance. To wszystko powinno być adresowane na wczesnym etapie rozwoju spółki. Poprawa jakości spółek, nawet niezależnie od tego, czy kiedyś będą one notowane na jakiejś giełdzie, czy też nie, jest z korzyścią dla całego rynku.

A co z polskimi spółkami? Czy uczestniczą one już w programie Elite, a jeśli nie, to kiedy może się to zmienić?

Polskie spółki są aktywne, jeśli chodzi o nawiązywanie relacji biznesowych. Na chwilę obecną w programie Elite nie ma jeszcze żadnej polskiej spółki, jednak być może w tym roku to się zmieni. Jak już jednak wspomniałem, jeśli faktycznie do tego dojdzie, będzie to bardzo pozytywne. Proces wyjścia i otwarcia się na zagranicznych inwestorów jest jednak dość trudny. Dlatego też dołączenie polskiej spółki do tego programu byłaby bardzo dobrą informacją. PRT


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA