Crowdfunding

Mimo braku odpowiedniej ustawy rynek stale się rozwija

Od stycznia do końca października w ramach emisji crowdinwestycyjnych zgromadzono 106 mln zł – wynika z raportu ZPF. Podskoczyła także liczba emisji. Zdaniem ekspertów wysoką dynamikę zwyżek uda się utrzymać.
Foto: Adobestock

W porównaniu z ubiegłym rokiem wartość zebranego kapitału podskoczyła o 15 proc., do wspomnianych 106 mln zł. Do końca października sfinalizowano 70 emisji, podczas gdy w całym ubiegłym roku było to 68. Warto dodać, że w trakcie było 12 emisji, a zapowiedziano kolejne 43.

Szybki wzrost

Zdaniem ekspertów liczby te pokazują, że rynek staje się coraz popularniejszy i bezpieczniejszy dla inwestorów. – Crowdfunding w 2021 r. rozwija się bardzo dynamicznie, przyciągając coraz więcej firm i inwestorów. Rynek, nie czekając na wprowadzenie zapowiadanych zmian prawnych, zaczął dostosowywać się do nowych warunków. Coraz więcej firm, które chcą lub korzystają z emisji crowdfundingowych, jest spółkami akcyjnymi. Zaczęły się pojawiać również pierwsze proste spółki akcyjne. Oznacza to, że nasz rynek crowdfundingu dojrzewa i staje się bezpieczniejszy dla inwestorów. Z tej formy pozyskania środków korzystały nie tylko młode firmy czy spółki związane z branżą gier, ale również duże firmy długo działające na rynku – mówi „Parkietowi" dr Artur Trzebiński z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, doradca do spraw ekonomicznych Związku Przedsiębiorstw Finansowych, autor raportu „Crowdfunding udziałowy 3.0".

Ciekawie prezentują się również dziedziny, w których działają tegoroczni emitenci. Najwięcej emisji dotyczyło spółek z branży gier – ponad 19 proc. Około 15 proc. emisji dotyczyło firm związanych z IT oraz marihuaną medyczną. Co warto podkreślić, aż 18,5 proc. stanowi kategoria „inne", w której są m.in. spółki z branży odzieżowej czy marketingowej. – Największy udział mają firmy z branży gier, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę szum medialny wokół tej branży. Na drugim miejscu są spółki IT, aplikacje mobilne i e-commerce, co też nie jest zaskoczeniem. Dalej są takie branże, jak marihuana medyczna i alkohole rzemieślnicze, czyli branże mocno związane ze zdrowiem, czasem wolnym i rozrywką. Warto zaznaczyć, że w emisjach crowdfundingowych firmy wychodzą do inwestorów, czego nie ma na rynku giełdowym. Uważam, że tu jest najważniejsza różnica pomiędzy giełdą a rynkiem crowdinwestycji. Crowdfunding będzie wzmacniał osobisty charakter inwestycji i dostępność emitentów dla inwestorów – dodał dr Trzebiński.

Foto: GG Parkiet

Jak zauważają przedstawiciele platform crowdfundingowych, rynek ten ma uzupełniać ten giełdowy. Z tego powodu trendy panujące na GPW przekładają się także na emisje crowdinwestycyjne. – Rynek crowdfundingu uzupełnia ten giełdowy. Często jest też zwiastunem nadchodzących trendów. Spółki z branży gier świetnie mogą się odnaleźć na giełdzie, ale dla wielu innych podmiotów może to być trudniejsze. Po wprowadzeniu regulacji rynek crowdfundingu urośnie o kilkaset procent i będzie rósł w tej skali rok do roku. Przegoni wielkością całą GPW, bo finansowanie na nim znajdą mali przedsiębiorcy, projekty nieruchomościowe, kulturalne, sportowe. Nadciąga również web3 (nowa wersja internetu oparta o technologię blockchain), czyli coś, co zmieni naszą rzeczywistość, również inwestycyjną – stwierdził Arkadiusz Regiec, prezes Beesfund.

Interesująco przedstawia się również kapitalizacja firm, które przeprowadzały w tym roku emisje. Wartość większości spółek oscylowała w przedziale do 20 mln zł. Jednak około 30 proc. emisji prowadzonych było przez spółki o kapitalizacji do 50 mln zł, a nawet powyżej 100 mln zł. – Dominacja spółek z wyceną do 20 mln zł wynika głównie z tego, że są to za małe firmy, aby wejść na rynek giełdowy, albo nie są jeszcze gotowe na ten krok. Z drugiej strony wysokość kapitału do pozyskania też nie jest aż tak wysoka, aby ponosić koszty przygotowania firmy do wejścia na giełdę. Z kolei dla większych podmiotów emisje crowdfundingowe są jednym z wielu sposobów pozyskania kapitału. Liczba dużych firm powinna jednak wzrosnąć w najbliższych latach, ponieważ coraz więcej spółek decyduje się na dywersyfikowanie źródeł finansowania – podsumował dr Trzebiński.

Duże pole rozwoju

Obecnie poważną przeszkodą w dalszym rozwoju rynku jest brak ustawy o finansowaniu społecznościowym. Rynek spodziewa się, że pojawi się ona w I kw. 2022 r. Jej brak hamuje wprowadzenie nowych możliwości, jak m.in. podwyższenie limitu zbiórki do 5 mln euro czy utworzenie tablicy ofert. Platformy crowdfundingu udziałowego nie mogą również ubiegać się o odpowiednie licencje, chociaż okres przejściowy, w którym mogą to robić, kończy się 10 listopada 2022 r. – Ustawa i licencje dla platform pozwolą wprowadzić rynek crowdinwestycji do finansowego głównego nurtu. Z drugiej strony sukcesy samych emisji będą zależne od sprawności spółek i kluczowych w nich osób do budowania relacji z inwestorami, transparentnej komunikacji oraz udowadniania swojej sprawności biznesowej. Jako platforma możemy wskazać drogę w komunikacji z inwestorem, dobre praktyki czy odpowiednie narzędzia, ale to zespół jest kluczowy. Warto też dodać, że rynek będzie mógł dalej się rozwijać, jeśli pojawią się wyjścia z inwestycji, bo to pokaże, że model finansowania społecznościowego działa zarówno po stronie zbierania środków, jak i zwrotów po stronie inwestorów – wyjaśnił Marcel Rowiński, prezes Crowdwaya. – Nadciąga złoty wiek dla finansowania społecznościowego. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Przeszkodą jest tylko za skromna wyobraźnia przedsiębiorców i inwestorów, ale ta będzie rosnąć z każdym sukcesem na naszym podwórku i dzięki sukcesom projektów globalnych. Finansowanie społecznościowe przeorze cały model finansowania i działania firm. Po tego typu model sięgnie zielona rewolucja, samorządy i wszystkie społeczności skupione i rosnące w obszarze blockchaina, ICO, NFT, kryptowalut – przekonuje Arkadiusz Regiec z Beesfund.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.